Karol VI "Szalony" Robertyng-Capet-Valois (urodzony w Paryżu, 3 grudnia 1368 roku, zmarł w Paryżu, 21 października 1422 roku) herb

Syn Karola V "Mądrego" Robertyng-Capet-Valois, króla Francji i Joanny Robertyng-Capet-Bourbon, córki Córka Piotra I Robertyng-Capet-Bourbon, księcia Bourbon.

Delfin Francji od 3 grudnia 1368 roku do 16 września 1380 roku, król Francji od 16 września 1380 roku do 21 października 1422 roku.

W Amiens, 17 lipca 1385 roku poślubił Elisabeth-Isabeau Wittelsbach (urodzona w 1371 roku, zmarła w Paryżu, 24 września 1435 roku), regentka Francji, córkę Stefana III Wittelsbach, księcia Bawarii i Taddey Visconti, córki Bernaby Viscontiego, pana Mediolanu.

Był synem króla Karola V "Mądrego" i Joanny de Burbon. Jej pradziadek Robert z Clermont, najmłodszy syn świętego Ludwika IX, przeżył w młodości nieszczęśliwy wypadek: podczas turnieju uderzono go w skroń buławą. Nieszczęśnik do końca życia cierpiał na urojenia i stany lękowe, a co gorsze przekazał to dziedzictwo swoim potomkom. Wielu książąt Bourbon cierpiało na tzw. "melancholię", a przypadłość ta dotknęła też Joannę, która w 1350 roku poślubiła swego rachitycznego kuzyna Karola V Walezjusza, króla Francji. Chorzy psychicznie byli także jej ojciec, dziadek i brat.

Według historyków medycyny Joanna Burbon cierpiała na jedną z odmian porfirii - dziedzicznej choroby genetycznej, zarazem nieuleczalnej, której skutki można jedynie łagodzić. Przyczyną porfirii są zaburzenia działania enzymów w szlaku syntezy hemu, zwanym również szlakiem porfiryn. W przebiegu napadu może występować niepokój, bezsenność, depresja, dezorientacja oraz halucynacje wzrokowe lub słuchowe. Choroba ta często była błędnie rozpoznawana jako schizofrenia, choroba schizoafektywna lub nietypowa psychoza. Ostry atak porfirii jest podobny do symptomów schizofrenii: izolacji od otoczenia, halucynacji czy urojeń prześladowczych. Występują też cechy choroby afektywnej pod postacią niestabilności emocjonalnej, bezsenności, urojeń wielkościowych i nadaktywności. W napadzie porfirii można spotkać się z agresywnością, impulsywnym zachowaniem, obniżonym nastrojem oraz próbami samobójczymi. Czy syn Joanny Karol VI był chory na tę straszną chorobę? Historycy medycyny nie są tu zgodni, część klasyfikuje przypadłość władcy Francji jako schizofrenię.

Monarcha zasiadał na tronie od 1380 roku, zaś pierwszy atak szaleństwa monarchy, którego dokładny opis mamy dzięki kronice Froissarta, nastąpił w 1392 roku. Król znajdował się wtedy na wyprawie przeciw księciu Bretanii Janowi V "Zdobywcy", który podjął się próby zabójstwa urzędnika królewskiego. W sierpniowym upale orszak władcy wraz z jego najbliższymi znajdował się w okolicach Le Mans na granicy Bretanii. W pobliżu lasu zza drzew wyskoczył bosonogi człowiek w łachmanach, który złapał za uzdę królewskiego konia i wrzasnął: "Nie jedź dalej szlachetny królu! Zawróć! Zostałeś zdradzony!".

Władca był przestraszony, ale kontynuował podróż. Eskorta odepchnęła człowieka uważając, iż jest obłąkany. Po wyjściu z lasu orszak króla znalazł się na otwartej równinie, gdzie upał dał się wszystkim we znaki. Jeden z paziów zdrzemnął się na koniu i upuścił kopię. Ta zaś dosyć głośno uderzyła w stalowy hełm króla niesiony przez innego pazia. Karol zadrżał, po czym wyciągnął miecz i ruszył do ataku krzycząc: "Naprzód, na zdrajców! Chcą mnie oddać w ręce nieprzyjaciela!". Kręcąc się w kółko siekał wszystkich, którzy znaleźli się w jego zasięgu. Jadący w orszaku królewskim Burbon krzyczał: "O mój Boże, król utracił zmysły! Niech ktoś go pochwyci!". Nikt jednak nie odważył się tego zrobić, a ludzie króla jedynie bronili się przed ciosami. Gdy Karola opuściły już siły szambelan Guillaume de Martel pochwycił monarchę od tyłu, a inni dworzanie odebrali mu miecz i zdjęli go z konia. Władca został położony na trawie, gdzie leżał bez ruchu z otwartymi oczami. Nie rozpoznawał nikogo. Obok niego leżał jeden lub więcej rycerzy (kronikarze nie są tu zgodni) zabitych przez niego w walce. Wydarzenie to zakończyło marsz przeciw władcy bretońskiemu. Króla ułożono na wozie ciągniętym przez woły. Pozostawał on w stanie omdlenia przez cztery doby, a lekarze nie dawali szans na wyzdrowienie.

Pogłoska o chorobie umysłowej króla szybko się rozeszła, a ludzie plotkowali o czarach i truciźnie. Duchowni odmawiali modlitwy z prośbą o wyzdrowienie, biskupi zaś chodzili boso na procesje. Mało kto sądził, iż choroba ma naturalne przyczyny. Część widziała w niej gniew boski za niepodjęcie przez władcę działań zbrojnych mających na celu położeniu kresu wielkiej schizmie zachodniej. Inni twierdzili, że to kara za nakładanie nadmiernych podatków. Uważano też, że przyczyną choroby są czary. Pojawiały się oskarżenia o spisek, zastanawiano się także czemu nie aresztowano człowieka z lasu. Pytano, czy był to człowiek księcia Bretanii czy też postawili go tam stryjowie Karola, aby zawrócić go z drogi. Aby uśmierzyć powszechne podejrzenia stryj władcy, książę Burgundii Filip II "Śmiały" (panował w latach 1363-1404) polecił przeprowadzić śledztwo, w wyniku którego medycy królewscy oświadczyli, iż Karol już wcześniej miał podobne objawy.

Atak ten okazał się być pierwszym z pięćdziesięciu, jakie odnotowali kronikarze. Lekarz Guillaume de Harsigny w końcu doprowadził do opadnięcia gorączki. Król od czasu do czasu zaczął odzyskiwać świadomość, wydawało się więc, że choroba przeszła na zawsze. Na przełomie września i października władca odzyskał równowagę psychiczną i odbył dziękczynną pielgrzymkę do Notre Dame de Liesse. De Harsigny uważał, że ataki będą się powtarzać, zapobiec miało temu oddanie się władcy rozrywce bez nadmiernego poświęcania czasu sprawom bieżącym rangi państwowej.

28 stycznia 1393 roku małżonka Karola, królowa Izabela bawarska, urządziła bal maskowy w jednej z rezydencji królewskich w Paryżu, który miał uczcić zaślubiny jednej z jej ulubionych dwórek, która wychodziła za mąż już po raz trzeci. Kolejne zamążpójście było uznawane w ówczesnym społeczeństwie za dobrą okazję do żartów i kpin, łączono je więc często z balem maskowym i głośną muzyką graną na trąbach i cymbałach. Anonimowy kronikarz z Saint Denis uważał te praktyki za sprzeczne z wszelką obyczajowością. Karol dał się namówić dworzanom do tej zabawy. Sześciu mężczyzn przebrało się za tzw. dzikusów leśnych: ich kostiumy zostały wykonane z lnianego płótna dosyć mocno przylegającego do ciał, były też posmarowane żywicą i jednocześnie nasączone żywicznym woskiem, przez co były bardzo łatwopalne. Maski wykonane z wilków całkowicie uniemożliwiały identyfikację twarzy.

Uczestnicy zabawy surowo zakazali wchodzenia do sali z płonącymi pochodniami. Podczas tańca w czasie trwania zabawy przebierańcy wyli niczym wilki, goście zaś mieli za zadanie odgadnąć kto kim jest. W pewnej chwili do sali gdzie odbywał się ten swoisty danse macabre wkroczyli pijani Ludwik Orleański i Filip de Bar. Wbrew rozkazowi wzięli ze sobą ludzi z pochodniami, a książę Orleanu świecił nad wywijającymi koziołki wilkami. W pewnym momencie padła iskra, a płomień momentalnie objął tańczących. Królowa, która jako jedyna z grupy wiedziała, gdzie znajduje się król, zemdlała. Księżniczka de Berry, która rozpoznała Karola, rzuciła na niego własną spódnicę, w ten sposób ratując mu życie. Sala wcześniejszych zabaw wypełniła się płaczem, krzykami gości oraz wyciem płonących ofiar. Oprócz króla uratował się jedynie kawaler de Nantouillet, który wskoczył do balii wypełnionej wodą. Pozostali uczestnicy zabawy zginęli: hrabia Joigny spłonął na miejscu, Yvan de Foix oraz Aimery Poitiers zmarli po dwóch dniach, zaś Huguet de Guissay męczył się przez trzy doby. Podczas niesienia ulicami Paryża jego trumny lud krzyczał: Szczekaj ty psie! Całe to wydarzenie nazwano Bal des Ardente (Bal płonących).

Wydarzenie to na pewno nie wpłynęło dobrze na stan psychiczny króla. W czerwcu 1393 roku Karola ponownie ogarnął obłęd, który zbiegł się w czasie z rokowaniami pokojowymi prowadzonymi z Anglikami. Czynnikiem, który naruszył równowagę psychiczną i mógł zadecydować o kolejnym ataku mogły być właśnie przedłużające się negocjacje. Obłęd tym razem trwał aż osiem miesięcy. Król nie wiedział kim jest i jaką godność piastuje, nie pamiętał też, że posiada żonę. Miał do niej wyraźną awersję i uciekał przed nią z przerażeniem krzycząc: "Kim jest ta kobieta, której sam widok sprawia mi udrękę? Dowiedzcie się czego chce i uwolnijcie mnie od jej żądań, jeśli tylko potraficie i sprawcie, aby za mną nie chodziła". Nie rozpoznawał też swoich dzieci, braci i stryjów. Widząc własne inicjały na swojej tarczy herbowej zawsze starał się je zetrzeć bądź uczynić nieczytelnymi, zaś gdy widział tarcze herbowe Bawarii (skąd pochodziła jego żona) tańczył przed nimi robiąc nieprzyzwoite gesty. Pamiętał też imiona ludzi, którzy dawno umarli. Jedyną osobą, która mogła go uspokoić, była jego bratowa Walentyna, którą uważał za swoją starszą siostrę. Burgundczycy podejrzewali, że posiada ona truciznę wywołującą stan psychiczny monarchy.

Chorobę króla próbowano zahamować na różne sposoby. W pewnym momencie w łaski dworu wszedł szarlatan, niejaki Guilhem Arnault, który twierdził, że posiada księgę podarowaną Adamowi przez Boga, dzięki której człowiek może przezwyciężyć wszystkie cierpienia i smutki. Obstawał on przy tezie, że choroba króla została spowodowana czyimiś czarami, jednak z powodu braku sukcesów został wypędzony. W tamtych czasach szaleństwo uważano za uleczalne. Przyjmowano, iż wywołane jest ono dużym napięciem umysłowym, a w leczeniu zalecano wypoczynek, sen, puszczanie krwi, maści i napoje sporządzane z metali. Sugerowano tez sprawianie choremu przyjemności oraz próbowano leczyć szaleństwo odprawianiem egzorcyzmów. Stan zdrowia mógł się poprawić poprzez słuchanie mszy, wystrzyżenie krzyża na głowie chorego bądź przywiązanie do prezbiterium za zasłoną w kościele. W pewnym momencie wzywano nawet doktorów z Sorbony, aby odkryli i ukarali osoby odpowiedzialne za chorobę króla. Dwóch zakonników z zakonu augustianów zaproponowało, aby wyleczyć króla dokonując cięcia na jego głowie, a gdy się na to nie zgodzono zakonnicy oskarżyli o czary królewskiego golarza oraz dozorcę pałacu. Gdy obu uniewinniono, przerzucili swoje oskarżenia na Ludwika Orleańskiego. Doprowadziło to do ich zguby - obydwu zakonnikom wytoczono proces, byli torturowani i straceni. Króla próbowano ratować też innymi sposobami, np. napojem wykonanym ze sproszkowanych pereł.

Kolejne ataki następowały i mijały w sposób trudny do przewidzenia. W 1399 roku król miał aż sześć ataków, a każdy kolejny wydawał się być groźniejszy od poprzednich. Ostatecznie doszło do tego, że Karol zaczął się kryć po kątach uważając, iż jest zbudowany ze szkła. Często włóczył się też po korytarzach pałacu wyjąc jak wilk.

Jedynie w okresach powrotu do zdrowia władca Francji sprawował funkcje królewskie. Zapewne wtedy wznawiał też swoje pożycie z królową Izabelą, trudno jednak udowodnić, iż był faktycznie ojcem dzieci swojej małżonki. Izabela czując się upokorzona zachowaniem małżonka podczas ataków choroby skupiła się całkowicie na gromadzeniu własnej fortuny. Gdy w chwilach choroby Karol (jak głosiły plotki) żył zaniedbany, królowa oddawała się przyjemnościom i rozpuście. Podczas jednego z nawrotów zdrowia Karol kazał aresztować szambelana Izabeli, który równocześnie był jej kochankiem. Torturowany mężczyzna został później potajemnie utopiony w Sekwanie. Co ciekawe, wcześniej królowa powierzyła Karola córce handlarza koni Odette de Champdivers, która była nazywana przez lud "małą królową".

Kolejne ataki de facto uniemożliwiały Karolowi VI sprawowanie rządów, co zaostrzyło sytuację wewnętrzną we Francji. O władzę w monarchii walczyły dwie partie arystokratyczne, duże grupy możnych skupione wokół członków rodziny królewskiej, księcia Burgundii Filipa Śmiałego, stryja Karola, i królewskiego brata Ludwika, księcia Orleanu. Walka o władzę między tymi stronnictwami politycznymi - nazywanymi Burgundczykami i Orleańczykami - prowadziła do głębokich podziałów politycznych i terytorialnych, również w obrębie społeczeństwa francuskiego. Trzeba bowiem pamiętać, że początkowy okres rządów Karola VI doprowadził do osłabienia wojny stuletniej, a nawet pewnego zbliżenia francusko-angielskiego za panowania Ryszarda II Plantageneta. Na początku 1396 roku zawarty został między Francją a Anglią rozejm, utwierdzony małżeństwem ośmioletniej córki Karola VI z Ryszardem II, który dochodził do trzydziestki i był już wdowcem. Wydawało się, że konflikt wygasł, a wewnętrzne problemy Francji i Anglii nie pozwalały na wznowienie działań wojennych.

Anglia przeżywała wówczas skutki kryzysu wywołanego epidemią czarnej śmierci. Do niepokojów społecznych i religijnych dołączył wkrótce kryzys polityczny: detronizacja króla Ryszarda II w 1399 roku i początek panowania nowej dynastii - Lancasterów. Kiedy coraz częściej dochodziło wokół Paryża do zbrojnych starć między zwolennikami obu stronnictw kanclerz uniwersytetu paryskiego, znany teolog Jan Gerson, wygłosił w Luwrze, w obecności dostojników kościelnych i świeckich, kazanie Vivat rex w 1405 roku, w którym nawoływał do zachowania zagrożonego porządku publicznego. Kazanie to - uznane później za ważny manifest europejskiej myśli państwowej - nie przyniosło zamierzonych skutków. Zamordowanie Ludwika Orleańskiego w 1407 rok, na polecenie księcia Burgundii Jana "bez Trwogi" (syna i następcy Filipa "Śmiałego") zaostrzyło jeszcze wewnętrzny kryzys polityczny monarchii francuskiej. Rokowania angielsko-francuskie toczące się w latach 1413-1414 nie dały rezultatu, zapewne z powodu króla Anglii. Henryk V zamierzał wykorzystać wewnętrzne trudności Francji do wznowienia wojny. Działania te przyniosły nowe sukcesy Anglikom. Klęska pod Azincourt zgruchotała morale Francuzów, jednak w kategoriach politycznych dała Anglikom niewiele - armia angielska po tej bitwie była zbyt wyczerpana, aby podjąć dalszą kampanię, jednak w dalszym ciągu Francja była niezdolna do obrony, a w Rouen ludzie umierali z głodu.

Główny problem Francji polegał na braku dowódcy, bowiem król Karol VI "Szalony" był obłąkany, a konetabl Bernard został wcześniej zabity. Książę Jan bez Trwogi działał wyłącznie w interesie Burgundii. Nadal trwały walki wewnętrzne między stronnictwem Burgundczyków i Armaniaków, jak nazywano teraz dawnych zwolenników Ludwika Orleańskiego. W 1418 roku książę Burgundii opanował Paryż - centrum aparatu państwowego i administracji finansowej. W rękach Burgundczyków znalazł się również chory król Karol VI. Wokół jego syna i następcy tronu Karola skupiło się pokonane stronnictwo Armaniaków. Francja faktycznie podzielona została na trzy części: ziemie rządzone przez Delfina, część kontrolowaną przez Burgundczyków z Paryżem, rządem centralnym i królem, oraz ziemie opanowane przez Anglików. Zamordowanie księcia Burgundii Jana "bez Trwogi" w 1419 roku, będące aktem zemsty Armaniaków, skłoniło Filipa "Dobrego", syna i następcę zabitego księcia, do całkowitego przejścia na stronę Anglików.

Ułatwiło to Henrykowi V zawarcie pokoju z chorym Karolem VI. Podpisany 21 maja 1420 roku w Troyes traktat pokojowy między władcami Francji i Anglii miał ostatecznie zakończyć ciągnący się przez pokolenia konflikt francusko-angielski. Historyk francuski Edward Perroy nazwał go najbardziej hańbiącą kapitulacją, jaką zna nasza historia narodowa. Karol VI "Szalony" oddał tym traktatem królowi Henrykowi V rękę swojej córki Katarzyny i uznał go za swego syna i dziedzica Francji, zaś po śmierci obłąkanego monarchy Królestwo Francji - nienaruszone w swoich prawach i niepodzielone - miało przypaść królowi Anglii lub jego dzieciom urodzonym z Katarzyny. W Troyes ustanowiono zatem unię personalną między Francją i Anglią, którą współcześni określali pojęciem podwójnej monarchii. Delfin Karol ze swymi stronnikami Armaniakami wycofał się na południe, do prowincji wokół Bourges, Poitiers i Tours.

Dwa lata później, 21 października 1422 roku, po 30 latach nawracającej ciągle choroby umysłowej, zmarł król francuski Karol VI. Jego królestwo, oddane w ręce Anglików, stoczyło się na sam dół chaosu.


Żródła:

Szaleństwo Karola VI w "HISTMAG.ORG"