Maria Ludwika Leopoldyna Franciszka Teresa Józefina Habsburg-Baudemont-Vaudémont-Lotaryńska (urodzona w Wiedniu 12 grudnia 1791 roku, zmarła w Parmie 17 grudnia 1847 roku) herb

Córka Franciszka I (II) Habsburg-Baudemont-Vaudémont-Lotaryńskiego cesarza Rzymskiego Narodu Niemieckiego, cesarza Austrii i Marii Teresy Robertyng-Capet-Bourbon-Vendôme-Two Siciles, córki Ferdynanda I Robertyng-Capet-Bourbon-Vendôme-Two Siciles króla Obojga Sycylii.

Księżna Parmy, Piacenzy i Guastalli 11 kwietnia 1814 roku do 17 grudnia 1847 roku. Regentka Francji od kwietnia 1813 roku do 29 marca 1814 roku.

11 marca 1810 roku zawarła ślub per procura w Hofburgu, ślub cywilny zawarł w Sant Cloud 1 kwietnia 1810 roku, a religijny w Luwrze 2 kwietnia 1810 roku z Napoleona I Bonaparte (Buonaparte) (urodzony w Ajaccio 15 sierpnia 1769 roku, zmarł w Longwood na Wyspie Św. Heleny 5 maja 1821 roku) cesarza Francuzów, króla Włoch. Po śmierci Napoleona I wyszła w Parmie 7 września 1821 roku za Adama Alberta hrabiego von Neipperg (urodzony w Wiedeniu 8 kwietnia 1775 roku, zmarł w Parmie 22 lutego 1829 roku). Następnie poślubiła w Parmie, w Pałacu Ducal 17 lutego 1834 roku Karola Renato hrabiego de Bombelles (urodzony w Wersalu 6 listopada 1785 roku, zmarł w Wersalu 30 maja 1856 roku).

Maria Ludwika jako najstarsza z dzieci Franciszka, miała wówczas 21 lat, ale jak na swój wiek była dziecinna, bardziej nieśmiała niż jej ojciec i jeszcze bardziej hipochondryczna niż Józefina - w czasie podróży potrafiła prosić całkiem obcych ludzi, by zbadali jej puls, i dopytywała się niespokojnie: "Czy nie mam gorączki?". Do jej zalet należała szczerość. "Nie mogę znieść tych bezczelnych pochlebstw - napisała w swoim dzienniczku po przyjęciu w Cherbourgu - zwłaszcza kiedy wiem, że nie są prawdziwe, a szczególnie gdy mówią mi, jaka jestem piękna. Lubię tylko jedną formę pochwał: gdy cesarz albo moje przyjaciółki mówią mi: Miło mi było z tobą".

Maria Luiza była blondynką o niebieskich, skośnych kocich oczach, miała różową cerę oraz drobne stopy i dłonie. Lubiła dobre jedzenie, zwłaszcza kremy, homary i czekoladę. Okazała się znacznie bardziej wrażliwa niż Józefina. W czasie nocy poślubnej, zadowolona z Napoleona, poprosiła go, by "zrobił to jeszcze raz". Różnica pomiędzy obiema żonami wynikała głównie z ich charakteru i wychowania. Józefina była odważna i swobodna, Maria Luiza wyrosła wśród płaszczących się dworaków, pod okiem surowego ojca. Do Francji przybyła pełna lęków. Bała się duchów. W jej sypialni musiało nocą płonąć co najmniej pół tuzina świec. Napoleon lubił spać w ciemności, toteż po wieczornych czułościach udawał się do swojej sypialni.

Nerwowa, niezbyt mądra, ale wrażliwa młoda kobieta, nie zyskiwała łatwo sympatii. Na dworze osądzano ją surowo, Napoleon jednakże starał się dostrzec jej dobre strony, zwłaszcza młodzieńczą świeżość i prawdomówność. Zdając sobie sprawę, że jest zalękniona i czuje się obco w nowym otoczeniu, poświęcał jej wiele swego cennego czasu. To on obudził w niej zainteresowanie malarstwem. Jego, ceniona zawsze przez kobiety, pewność siebie oraz troskliwość już po kilku tygodniach sprawiły, że całkowicie zawojował młodą żonę.

W lipcu Maria Luiza zaszła w ciążę i gdy minęło 9 miesięcy, cała Francja niecierpliwie czekała na salwy armatnie: 21, gdyby urodziła się córka, 101 w przypadku syna. 20 marca 1811 r. zaczął się poród. Ginekolog przewidywał trudności. Napoleon powiedział mu, że jeśli trzeba będzie wybierać pomiędzy życiem matki a dziecka, powinien ratować matkę. O tym poleceniu Maria Luiza zawsze z wdzięcznością pamiętała. Poród był kleszczowy, ale dziecko urodziło się żywe. Łzy radości wypełniły oczy Napoleona, gdy usłyszał 101 salw. Wreszcie miał następcę. Do Józefiny, która przysłała mu list z gratulacjami, napisał: "Mój syn jest pulchniutki i zdrowy. Ma moją klatkę piersiową, moje usta i moje oczy".

Napoleon uważał Marię Luizę za wspaniałą żonę i, co było w jego ustach najwyższą pochwałą, osobę z zasadami. Chociaż nie zapomniał o Józefinie - zaraz po powrocie z Moskwy odwiedził ją w Malmaison - wkrótce po ślubie zakochał się w Marii Luizie i uczucie to było trwałe. Zdawał sobie sprawę z tego, że jest od niej o 22 lata starszy, namawiał ją, żeby chodziła na bale i przyjęcia nawet bez niego. Z drugiej strony, świadomy jej uczuciowości, był w stosunku do niej bardziej surowy, można powiedzieć - w korsykańskim stylu. Żaden mężczyzna, poza dwoma zaufanymi sekretarzami, nie mógł wchodzić do pokoju cesarzowej bez specjalnej, podpisanej przez niego zgody.

W 1814 roku po abdykacji Napoleona I powróciła do Austrii i, mimo że Napoleon miał szczerą nadzieję, że dołączy do niego na wygnaniu, nigdy tego nie zrobiła. W 1816 roku osiadła w księstwie Parmy, przyznanym jej przez kongres wiedeński, a po śmierci Napoleona dwukrotnie wychodziła za mąż.


Żródła:

Maria Ludwika