Joaquín Baldomero Fernández Espartero y Álvarez de Toro "El Pacificador de Espańa" (urodzony w Ciudad Real, Granatula de Calatrava 27 lutego 1792 roku, zmarł w La Rioja, Logrono 9 stycznia 1879 roku) herb

Syn Manuela Antonia Fernández Espartero y Canadas i Josefy Vicenta Álvarez de Toro y Molina.

I wicehrabia de Banderas, I hrabia de Luchana, I książę de la Victoria, I książę de Morella, Grand Hiszpani od 1841 roku, I książę de Vergara z tytułem "Jego Najjaśniejszej Wysokość" od 2 stycznia 1872 roku. Wicekról Nawarry od 16 września 1836 roku do 1836 roku, I minister Hiszpanii od 18 czerwca 1837 roku do 18 sierpnia 1837 roku, od 16 września 1840 roku do 21 maja 1841 roku i od 19 lipca 1854 roku do 14 lipca 1858 roku. "Jego Wysokość" regent Królestwa Hiszpanii od 10 maja 1841 roku do 23 lipca 1843 roku. Król Hiszpanii "de jure" od 1868 roku do 1872 roku jako Baldomero I. Generał-kapitan, minister wojny, prezydent Rządu.

W La Rioja, Logrono 13 września 1827 roku poślubił Maríę Jacintę Martínez de Sicilia y Santa Cruz (urodzona w La Rioja, Logrono 16 sierpnia 1811 roku, zmarław La Rioja, Logrono w 1879 roku), córkę Ezequiela Martínez de Sicilia y Ruiz de la Cámara i Maríi del Carmen Anacleta Santa Cruz y Oribe, córki Dominga Santa Cruz y Velasco.

W latach 1808-1814 uczestnik wojen przeciwko Francji Napoleona I. Od 1815 roku kapitan i doradca generała P. Morillo, walczącego z ruchem niepodległościowym w Ameryce Łacińskiej. Od 1823 roku generał brygady. Po śmierci króla Ferdynanda VII w 1833 roku, zwolennik Izabeli II. Dowódca wojsk zwalczających karlistów. Doprowadził do układu w Vergara kończącego wojnę domową w latach 1836-1839. W 1840 roku został szefem rządu tymczasowego i propagatorem postępowych reform. W latach 1840-1843 był regentem Hiszpanii. Dokonał sekularyzacji dóbr kościelnych i zakonnych. Krwawo rozprawiał się z  przeciwnikami politycznymi (zbombardowanie Barcelony w listopadzie 1842 roku). W 1843 roku usunięty przez generała R. Narváeza i Francisco Serrano. W latach 1843-1849 na emigracji w Wielkiej Brytanii. Powrócił do polityki za sprawą generała L. O'Donnella, w czasie tzw. bienio progresista. W latach 1854-1856 był premierem Hiszpanii. Nie interweniował w czasie detronizacji Izabeli w lutym 1868 roku.

Już w momencie kiedy Izabela II przekraczała granicę hiszpańsko­-francuską w drodze na wygnanie, dokąd posłała ją rewolucja ludowa w 1868 roku, cała Hiszpania dyskutowała, jak w najlepszy możliwie spo­sób wypełnić pustkę powstałą po wyjeździe królowej.

Przywódcy rewolucji, którzy strącili z tronu władczynię, nie wiedzie­li, co zrobić z opustoszałym tronem. Pomysł ustanowienia republiki od­rzuciła większość zwycięzców, uważających, że system republikański: "byłby formą rządów nieodpowiednią dla kraju o tak długoletniej trady­cji monarchicznej, jak Hiszpania".

Przegłosowano zatem konstytucję monarchii i w oczekiwaniu na zna­lezienie jakiegoś króla generał Juan Prim y Prats, wyniesiony na stano­wisko arbitra polityki hiszpańskiej, starał się - przez pełne dwa lata ­włożyć koronę na skronie jakiegoś europejskiego księcia - byle nienale­żącego do dynastii Burbonów. Złośliwość karykaturzystów z tamtej epoki w stosunku do tego "agenta tronu królewskiego" przetrwała do dzisiaj w bezlitosnych rysunkach w "La Placa" i innych ówczesnych pismach satyrycznych.

Pierwsze oficjalne zabiegi skierowano w stronę Ferdynanda Koburga, wdowca po królowej Marii Glorii Portugalskiej i ojca króla Ludwika I, panującego wówczas.

Po jego uprzejmej odmowie skierowano ofertę korony do księcia Aosta, drugiego syna króla Włoch; do księcia Genui, bratanka tegoż monarchy i do niemieckiego księcia Leopolda de Hohenzollern-Sigma­ringen, którego ludność Madrytu, ciągle pełna dobrego humoru, nie po­trafiąc wymówić poprawnie jego imienia, ochrzciła "ole, ole, oby mnie wybrali".

Ze swej strony książę de Montpensier, szwagier zdetronizowanej wład­czyni, snuł intrygi, by królewskie berło przeszło do linii orleańskiej, a garstka Andaluzyjczyków zaproponowała nawet kandydaturę sułta­na Maroka, twierdząc, że "w starożytności Maurowie i chrześcijanie tworzyli jeden naród, zgodny i szczęśliwy w swej jedności" (argument bardzo aktualny również teraz).

Tymczasem, w oczekiwaniu na rozwój wydarzeń, wybrano regentem generała Serrano, z prawem do używania tytułu "Jego Wysokości" i wszystkimi przywilejami, należnymi mu konstytucyjnie, a Antonita, jego żona, pucowała już do połysku koronę; ciągle jednak brakowało idealnego kandydata do tronu. Wtedy Prim zaproponował tron dawne­mu regentowi z lat niepełnoletności królowej Izabeli II, generałowi Baldomero Espartero, księciu de la Victoria, który jako żywa relikwia z daw­nych lat cieszył się ogólnym szacunkiem, żyjąc z dala od polityki w wiejskiej posiadłości w Logroilo, należącej do jego żony. Espartero poza innymi załetami miał również tę, iż skończył już siedemdziesiąt siedem lat i był bezdzietny, co czyniło go wygodną osobą do kolejnej zmiany; a w dalszym ciągu oczekiwano na księcia krwi, który zgodzi się zasiąść na chwiejnym tronie w Madrycie.

Jak postanowiono, tak zrobiono: książę de la Victoria w swojej ha­cjendzie w Rioja otrzymał formalną propozycję przybrania się w purpu­rowy płaszcz jako król Baldomero I.

Espartero, syn kołodzieja z miejscowości Garantula w prowincji Ciu­dad Real, pośród płaskich pól La Manczy, urodzony w 1793 roku, roz­począł karierę wojskową walcząc w wojnie wyzwołeńczej. Wstąpił do szkoły inżynieryjnej w Kadyksie, po ukończeniu której walczył z powstańcami amerykańskimi. Po powrocie wyróżnił się w wojnach karlistowskich. Jako człowiek o przekonaniach liberalnych odegrał główną rolę wraz z karlistą Morato w tak zwanym Porozumieniu w Ver­gary, które zakończyło pierwszą wojnę karlistowską. Otrzymał za to ty­tuł księcia de la Victoria, wraz z hiszpańskim tytułem szlacheckim, a szacunek i popularność, jakimi się cieszył, zawiodły go aż do pozycji regenta królewskiego w okresie panowania małoletniej wówczas Izabe­li II, od 1841 do 1843 roku. Przysługiwał mu wówczas tytuł "Jego Wy­sokości".

Espartero wykazywał całkowity brak zdolności politycznych. "W cza­sie wieloletnich działań wojennych Espartero posiadł pełną wiedzę dotyczącą wojska; gdy jednak przychodziła kolej na politykę, okazywał całkowitą ignorancję" - zapewnia hrabia de Romanones. Książę de la Victoria, mianowany królewskim regentem, z pewnością nie dorósł do tego stanowiska, ale ciągle cieszył się prestiżem liberalnego wojskowe­go i trwał nadal, co uczyniło z niego rara avis (rzadkiego ptaka), które­go Prim zdecydował się użyć, gdy inne asy z jego talii pretendentów zawiodły. Wysłał do Espartero list, w którym proponował mu - po uzy­skaniu zgody, przegłosowanej w Kortezach, hiszpańskim parlamencie­tron Hiszpanii. Wiedząc o zdetronizowaniu królowej, książę de la Vic­toria zaakceptował już przedtem triumf rewolucji lapidarnym zdaniem:

"Niech się dzieje wola narodu!", a jego zwolennicy puścili wodze fanta­zji, ufając, że Baldomero I przyjmie propozycję. Zachęcali go do tego wierszykiem:

Szczęśliwa będzie Hiszpania pod rządami demokraty;

"Nie damy spocząć koronie na skroniach złego satrapy. Okrucieństwa burbońskiego Nie zapomnimy na wieki; Montpensier nam też daleki; Espartero zaś kochamy,

On ma królem być wybrany, Tego chcemy, lub żadnego"
.

Jose Ruiz y Campos, orędownik "baldomerystów", wyjawił w ksią­żeczce zatytułowanej Baldomero I, król Hiszpanii, albo kwestia monar­chii elekcyjnej swoje ówczesne intencje:

"Jesteśmy zwolennikami republiki, rozumiemy, że żadna forma rządze­nia nie może lepiej spełniać potrzeb kraju, ale niestety w naszym naro­dzie zbyt silne są tradycje monarchii; a jej zwolennicy. chociaż znane są im dobrodziejstwa systemu republikańskiego, nie mogą doczekać się chwili, kiedy ta kwestia zostanie rozwiązana.

Ponieważ praktyki wolnościowe nie są u nas ogólnie znane, chcą powro­tu do Hiszpanii tej formy rządów. która z racji swoich ułomności upadla.

Skoro zdecydowano już o takiej formie rządów. musimy starać się dla dobra ogółu, by nasz nowy król nie byt cudzoziemcem, by monarchia była elekcyjna. Wybierzemy, więc Baldomero Espartero.

Gdybyśmy w rezultacie naszej wspanialej rewolucji osadzili na tronie syna królewskiego, usankcjonowalibyśmy zasadę, że królowie są poma­zańcami Bożymi; jedyną rasą zdolną do rządzenia ludźmi.

Sprawcie, by monarchia była elekcyjna, a nie dziedziczna. Narody nie mogą być dziedzictwem żadnej rodziny ani żadnego człowieka - głupie­go, libertyna czy przestępcy - który nie ma innego tytułu do władzy poza tym, że jego ojciec byt królem i panowal- dobrze lub źle.

Dlatego brońmy kandydatury Baldomero Espartero, by został wybrany królem Hiszpanii, nie przyznawajmy jednak monarchii więcej praw niż zwykłym ludziom.

Hiszpanie! Niech żyje Baldomero I, król Hiszpanii!"
.

Prośbie Prima towarzyszył list, podpisany przez postępowych posłów kongresu, ponawiających ofertę, a w Madrycie zaczęły nawet krążyć ryciny "Baldomero I" w gronostajowym płaszczu, z koroną królewską. Wszystkie te próby spełzły na niczym. Espartero okazał się nieugięty, tłumacząc swoją odmowę podeszłym wiekiem i złym stanem zdrowia. "W głębi duszy - pisał jeden z jego biografów - był usatysfakcjonowa­ny tą najwspanialszą ofertą w swoim życiu. To, że ludzie uznali syna biednego kołodzieja z Granatuli za godnego tronu, było najlepszą odpo­wiedzią dla tych, którzy podawali w wątpliwość jego wiedzę i zalety".

Mimo kategorycznej odmowy w głosowaniu książę de la Victoria otrzy­mał osiem głosów, mniej niż włoski książę Amadeusz Sabaudzki, ale więcej, niż przyszły król Alfons XII, który dostał tylko dwa głosy.

Kiedy sabaudzki monarcha wkroczył na ziemię hiszpańską, jedną z jego pierwszych wizyt było odwiedzenie Espartero w jego zaciszu w Rioja i przyznanie mu tytułu księcia de Vergara z tytułem "Jego Najjaśniejszej Wysokości". Tego zaszczytu dostąpił później jedynie Manuel Godoy, Książę Pokoju, faworyt Karola IV i królowej Marii Luizy. W ten sposób Amadeusz nagrodził odmowę Espartero, która pozwoliła mu wstąpić na tron.

ORDERY:

Wielki Krzyż Izabeli Katolickiej, Wielki Krzyż Św. Hermenegildy, Wielki Krzyż Karola III, Wielki Krzyż Św. Fernanda, Złote Runo, Wielka Wstęga Legii Honorowej, Wielki Krzyż Orderu del Bano, Wielki Krzyż Wieży i Szpady, Wielki Krzyż Orderu Dębu, Wielki Krzyż Św. Jana z Jerozolimy.


Żródła:

"Puste korony - Zapomniani królowie i królowe - Druga żona Amadeusza" Juan Balansó, przekład: Marek Urbański