SAVOIA (Dom Sabaudzki)

Ród ten już wkrótce będzie obchodzić swe millenium, dynastią zaś przestał być dopiero w 1946 roku, gdy plebiscyt ustanowił we Włoszech republikę. Losy to niezwykłe z racji uporczywego trwania w polu działania i stałego konfliktu wielkich potęg Europy, z racji konsekwencji, z jaką działał przez trzydzieści pokoleń. Savoia wywodzą się od współczesnego Chrobremu komesa Sabaudii i Aosty, Humberta (Umberto) Białorękiego. Ostatnim panującym był król Włoch, Humbert II, któremu po abdykacji ojca przypadły tylko niespełna dwa miesiące panowania: maj i czerwiec 1946 roku. Czterdziestu dwóch władców, w tym królowie Sycylii, Sardynii, Włoch, jeden król Hiszpanii (1870-1873), wreszcie jeden antypapież - przypadek wyjątkowy wśród rodzin panujących; niezliczone córki oddane monarchom Europy. Jednak przez niemal czterysta lat Savoia korzystali jedynie ze stosunkowo niskich, choć licznych równoległych tytułów - hrabiów, margrabiów, książąt. Księstwem siała się Sabaudia, z nadania cesarskiego, dopiero w 1391 roku.

Nazwa Sabaudii znana już była Rzymianom, ale długo jeszcze granice tego kraju były nader zmienne. W gruncie rzeczy jako Sabaudię określano w średniowieczu terytorium podlegające rodowi, o którym właśnie tu mowa. Pojawia się on w pierwszych latach XI wieku w osobie wspomnianego Humberta Białorękiego (Biancamano), hrabiego na Salmourenc w krainie Viennois nad Rodanem, później w Nyon nad Jeziorem Genewskim, od 1024 roku panował także nad Doliną Aosty z drugiej strony Alp Zachodnich. Okazawszy się lojalnym lennikiem cesarza Konrada III, pomagając mu w opanowaniu Burgundii, Humbert uzyskał liczne hrabstwa, wśród nich Sabaudię, od której poczęto później nazywać jego ród i główne posiadłości. Umarł po 1056 roku, nagromadziwszy ziemie w górzystej krainie alpejskiej i kontrolując trzy główne przełęcze:

Mont Cenis oraz Wielkiego i Małego Św. Bernarda. Jego syn. Odo (Oddone), został ożeniony z Adelajdą, córką markiza Udairyka (Odeirico) Manfredi, potomka Arduina z Ivrei, króla Włoch, który rządził na terytorium zbliżonym do późniejszego Piemontu aż po wybrzeże liguryjskie. Jego starszy syn zaznaczył się jedynie z racji swego imienia - Amadeusz (Amedeo) - które będzie powtarzać się wśród kolejnych pokoleń. Odo natomiast wkrótce objął po ojcu dziedzictwo i połączywszy je z posagiem żony władał po obu stronach Alp. Odtąd .przez osiemset lat panowanie a cawallo - okrakiem na łańcuchach gór, między Lemanem a Lombardią - będzie racją dynastyczną Sabaudczyków. Zrezygnują z niej na rzecz Francji dopiero, gdy trzeba będzie kupić jej poparcie w walce z Austrią o budowę królestwa włoskiego. Takie położenie geopolityczne niosło ze sobą oczywiste zagrożenia, a z czasem będzie utrudniać zespolenie kraju z luźnej, zawiłej struktury lennej w nowożytne państwo terytorialne. Zarazem jednak pozwalało to książętom Sabaudii działać w wielu kierunkach, przyłączać liczne nowe drobne lenna i wykorzystywać konflikty rozgrywające się zarówno na terytorium dzisiejszych Włoch, jak dzisiejszej Francji. Prócz dynastii - właściwie: przyszłej dynastii - nie widać żadnego czynnika wiążącego te wszystkie ziemie; był to typowy układ lenn podlegający stałym zmianom i zdawałoby się - łatwy do zerwania. Na korzyść związku Sabaudii i Piemontu działał brak w ich pobliżu silnego, agresywnego przeciwnika. Królów Francji absorbowały konflikty z Anglią, sprawy Flandrii i Burgundii, Włochy były podzielone, a z cesarzami Savoia tradycyjnie umieli zachowywać dobre stosunki.

Siłą, z którą należało się liczyć, byli nie tylko okoliczni władcy, ale i komuny - gminy miejskie. Doświadczył tego cesarz Fryderyk I Barbarossa, a wkrótce później hrabia Humbert II sabaudzki. Wprawdzie miasta piemonckie z Turynem na czele nie dorównywały lombardzkim z Mediolanem, ale i Sabaudczycy nie mogli prowadzić do zbrojnej rozprawy, na którą zdobył się cesarz: Tomasz I (1189-1222) umiejętnie doprowadził do porozumienia. Był on kolejnym członkiem dynastii, który rozszerzył terytorium jej podlegające, a to dzięki protekcji cesarskiej: został mianowany wikariuszem (namiestnikiem) cesarskim. Panowanie sabaudzkie objęło przejściowo regiony tak odległe od siebie jak Genewa i hrabstwo Vaud na północy i zachodzie, Sawona zaś na wybrzeżu liguryjskim. Uzyskane terytoria - Carignano, Saluzzo i Pinerolo - dziś w skali Europy zapomniane, miały z czasem, w XVI i XVII wieku, odegrać wielką rolę strategiczną w polityce i wojnach europejskich.

Po śmierci Tomasza nastąpił podział dziedzictwa, geograficznie naturalny: najstarszy syn Amadeusz IV objął Sabaudię i zwierzchnictwo nad braćmi, Tomasz II ziemie w Piemoncie, a trzech pozostałych drobniejsze lenna. Spośród tych ostatnich warto wspomnieć Piotra. Wielokrotnie odwiedzając Anglię, wydał jedną ze swych bratanic (Eleonorę) za Henryka III angielskiego, drugą (Sanczę) za Ryszarda hr. Kornwalii, samemu uzyskując tytuł hrabiego Richmond. Trwale zapisał się jednak inny szczegół: podlondyński pałac nad Tamizą, który król dał Tomaszowi, nazwany został wkrótce Savoy House, z czego wywodzi się z kolei nazwa, przez naśladownictwo i snobizm utrwalona w hotelarstwie. Bal w Savoyu nazwie swą znaną operetkę Paweł Abraham.

Kontakty Sabaudczyków tego pokolenia z Anglią były jeszcze ściślejsze: Bonifacy został arcybiskupem Canterbury. Losy dynastii wisiały jednak na włosku: tylko Tomasz II miał męskich potomków. Z drugiej strony pozwoliło to jego synowi Amadeuszowi V (1285-1323) zjednoczyć w swym ręku rodowe terytoria i tytuły: Sabaudia pozostawała hrabstwem, Piemont został księstwem.

W początkach XIV stulecia Sabaudia wchodzi już na scenę europejską. Mniej istotne, że brat Amadeusza Filip poczuł się dziedzicem Achai i Morei (Peloponezu) poślubiwszy Izabelę Villehardouin - co na pewien czas znakomicie wzbogaciło oficjalną tytulaturę rodową. Ważniejsze, że Amadeusz pośredniczył w rozwiązaniu konfliktu między Francją a Anglią i odegrał rolę w wyprawie cesarza Henryka VII Luksemburczyka do Włoch. Dla Sabaudii najważniejsze okazało się może jednak to, że ustalił on zasadę dziedziczenia opartą na tzw. prawie salickim, tzn. wykluczającą z niego kobiety. W tym czasie zaczęła się ona przyjmować w królestwie Francji.

Trzech kolejnych Amadeuszów na różne sposoby utrwaliło pozycję rodu i kraju. Amadeusz VI Conte Verde (Zielony Hrabia) stał się poszukiwanym rozjemcą w sporach na północy Półwyspu, jego następca, Amadeusz VII, Hrabia Czerwony, przyłączył Niceę. Niezwykłą postacią w dynastii sabaudzkiej stał się Amadeusz VIII. Urodzony w 1383 roku liczył swe długie panowanie już od roku 1391, w którym umarł jego ojciec, ów używający czerwonych barw turniejowych Conte Rosso. To on właśnie uzyskał od cesarza Zygmunta w 1416 roku tytuł książęcy, a w czterdziestym roku panowania - wbrew miastom i lennikom - ogłosił kodeks praw dla całego już teraz księstwa. Długie życie przypadło na czasy nasilonego konfliktu w Kościele zachodnim. Kilka lat przed jego urodzeniem zakończyła się „niewola awiniońska" (1377). Papiestwo powróciło do Rzymu, ale w Awinionie utrzymywał się ośrodek zależny od króla francuskiego Karola V; część kardynałów, przeważnie francuskich, wybrała innego papieża. Nie była to oczywiście sprawa wewnątrz kościoła; Amadeusz popierał papieża awiniońskiego, Aragończyka z pochodzenia, Benedykta (XIII). Próby rozwiązania konfliktu doprowadziły do zwołania soboru w Pizie (1409), który odwołał obu papieży i ogłosił trzeciego, franciszkanina Aleksandra (V). Nie zapewniło to stabilizacji, choć jego następca, Innocenty VII, opanował w końcu Rzym. Wkrótce Amadeusz miał zostać wciągnięty w te sprawy bezpośrednio, choć bez swojej woli. Osobowość głęboko religijna, zapewne refleksyjna mimo konsekwencji, z jaką sprawował władzę; owdowiawszy schronił się w 1430 roku w pustelni w Ripaille nad Jeziorem Genewskim, skąd jednak dalej rządził krajem, a nawet rozsądzał zwaśnionych ościennych władców. Niezwykłość sytuacji raczej podniosła jego autorytet moralny i polityczny, gdy sprawy w Kościele komplikowały się; kolejny po konstancjańskim (1414-1418) sobór bazylejski (1431-1449) podzielił się i część uczestników wraz z papieżem Eugeniuszem IV przeniosła się do Ferrary (a potem do Florencji i Rzymu). Większość natomiast, uchwaliwszy dogmat o wyższości soboru nad papieżem i uznawszy Eugeniusza IV za pozbawionego godności papieskiej, wyniosła do niej osobę świecką - właśnie księcia Amadeusza. Decyzja zebranych w Bazylei duchownych miała wywrzeć nacisk na Eugeniusza, liczyli oni jednak także na solidne finanse Sabaudii. Książę Amadeusz abdykował jako władca świecki (jego syn Ludwik już był współrządził), przybrał imię kościelne Feliksa, nie ruszył jednak do Rzymu. Rozdział w Kościele trwać miał lat dziewięć, kiedy w końcu Feliks (V) założył tiarę, co stało się rzeczywistym końcem soboru. Niezwykłe było też zakończenie sprawy: wyklęty były antypapież został zrehabilitowany przez rzymskiego Mikołaja V i mianowany najwyższym rangą członkiem zmniejszonego teraz kolegium kardynalskiego, następnie zaś legatem-wikariuszem Stolicy Apostolskiej na Sabaudię z siedzibą w Genewie. Powrócił jednak do swego eremu - ostatni z antypapieży.

Jego potomkowie w dwóch następnych pokoleniach wiązali się w wielkimi rodami Europy. Trzech mężów córki Małgorzaty to Ludwik Andegaweński, Ludwik Witteisbach bawarski i Uiryk V hr. wirtemberski. Ślepym torem strategii dynastycznej były natomiast dwa bizantyńskie małżeństwa jego wnuków, ale te forsowała Anna Lusignan, córka króla Cypru, którą poślubił bezwolny książę Ludwik, następca Amadeusza. Dwa małżeństwa dzieci Ludwika zbliżyły Sabaudczyków do Francji: Amadeusz IX ożenił się z Jolandą, siostrą Ludwika XI, króla Francji, a Karolinę (Carlottę) pojął za żonę tenże król.

Koligacje, w których celowała dynastia sabaudzka, mogły stanowić jednak również zagrożenie; niejeden ze szkiców tu zamieszczonych przynosi na ten temat materiał. W tym wypadku niebezpieczeństwo groziło od strony Walezjuszy. Jolanda rządziła w imieniu chorego męża, odpierając intrygi króla Francji i związanego z nim brata męża, Filipa hr. Bresse, zwanego bez Ziemi. Po śmierci Amadeusza IX (1472) Sabaudii groziło wchłonięcie przez Francję. Skutecznie jednak przeciwstawiły się temu Stany Generalne kraju, a więc zgromadzenie duchowieństwa, szlachty i miast - zjawisko wielkiej wagi, zwłaszcza w XIV-XVI wieku, zarazem przeciwwaga i czynnik współpracujący z władcą.

Monarcha - ogólniej: interes dynastii - stanowił jednak wciąż czynnik dominujący w tym regionie Europy. Zwłaszcza mariaże dynastyczne to problem złożony; Czytelnik znajdzie w tej książce niemało materiału do refleksji na ten temat. Jak patrzyli na to ludzie XVI wieku, wskazuje informacja przekazana senatowi Wenecji przez ambasadora na dworze sabaudzkim Fantina Corraro (1598). Książęta sabaudzcy - donosił - "uważają, że mają pierwszeństwo wobec innych książąt Włoch... Domaga się książę pierwszeństwa wobec Florencji dla starożytności swego państwa (dominia), wielkości swego domu, z którym są spokrewnieni wielcy potentaci Europy, a wreszcie dla państwa, które posiada, większego, bardziej wolnego, o większych możliwościach niż jakiekolwiek inne". Rzeczywiście, pamiętano wówczas w kręgach dworskich i dyplomatycznych, że Ludwika Sabaudzka, córka Filipa bez Ziemi (1476-1513), poślubiwszy Karola Orleańskiego, księcia Angoulęme, została matką Małgorzaty Nawarskiej i Franciszka I, króla Francji, była dwukrotnie regentką, gdy zaś syn pod Pawią dostał się do niewoli hiszpańskiej (1525), stanęła na wysokości zadania i zorganizowała dwie antyhabsburskie koalicje. Hic mulier? Pisała pamiętnik, zostawiła także zgrabne wiersze.

Sabaudia, to znaczy ogół posiadłości rodu, nawet na miarę owej epoki była związkiem nader heterogenicznym, jednak wspólnota losów - jak można to określić - wytworzyła już wówczas silne więzi między elitami kraju. Raporty dyplomatów podkreślają odrębność krajobrazu, gospodarki, obyczajów i charakteru ludności ziem na wschód i na zachód od łańcucha Alp. Czynnikiem wiążącym był głównie władca, czasem jego charyzma, czasem tylko aparat władzy, który żył także własnym życiem. Podobnie jak w innych częściach Włoch, istniał tu rozbudowany aparat urzędniczy, a zwłaszcza doskonała w skali europejskiej dyplomacja. Ta zaś wobec nadciągających niebezpieczeństw stawała się niezwykle potrzebna. Śmierć Ludwika XI nie zmniejszyła niebezpieczeństwa francuskiego, jego następca, Karol VIII (1483-1498), ruszył aż do Neapolu, rozpoczynając epokę wojen włoskich. Dla suwerenności Sabaudii-Piemontu zagrożenie było szczególnie wielkie, oba te kraje leżały bowiem na drodze rycerstwa francuskiego, które z okrzykiem Italiom! Italiom! miało na pewien krótki czas podbić niemal cały Półwysep. Włochy poruszyły wyobraźnię Francuzów, zachwyciły ich krajobrazy - ogrody zwłaszcza - i subtelności kultury włoskiego renesansu: echa tego znajdziemy jeszcze u Brantóme'a.

Jednak ekspansji francuskich Walezjuszy przeciwstawili się Habsburgowie, od niedawna usadowieni również w Hiszpanii.

Neapol należał także do Aragończyków, od 1503 roku zaś bezpośrednio do Hiszpanii. Północne Włochy graniczyły z posiadłościami austriackimi Habsburgów, a Sabaudia i Piemont znalazły się w samym oku cyklonu i nawet opowiedzenie się po jednej ze stron nie zapewniało im przetrwania. Niemal pięćdziesiąt lat panowania Karola III (1504-1553) to jeden z najtrudniejszych okresów w dziejach rodu, zakończony dramatycznie. Sabaudia związała się teraz bliżej z Habsburgami, którzy zdawali się brać górę nad Francją. Nieoczekiwany sukces Sabaudii, który miał nastąpić w drugiej połowie stulecia, stanowi jeden z tych niezwykłych zwrotów w dziejach politycznych, które można by określić jako przypadek, gdyby nie wchodziła w grę także osobowość aktorów dramatu.

Gdy Karol III zmarł, jego kraje zalały wojska obu wielkich przeciwników, syn zaś długowiecznego księcia Karola, Emanuel Filibert (zmarł w 1580 roku), który okazał się wielkiej klasy dowódcą (nie będzie jedyny w tym rodzie!), walczył w służbie hiszpańskiej w Niderlandach. Śmierć ojca oznaczała dlań utratę patrimonium opanowanego przez Cesarskich i przez Francuzów. Książę służył jednak dalej, teraz już także Filipowi II hiszpańskiemu (1556-1598), a decydujące dlań stało się zwycięskie oblężenie Saint-Quentin. Przyszła ofiara rzezi św. Bartłomieja, admirał Coligny, został zmuszony do opuszczenia wraz z garnizonem miasta, a cztery dni później, w dniu św. Wawrzyńca (do którego Filip miał osobliwe nabożeństwo), śmiałym atakiem jazdy Sabaudczyk wziął do niewoli księcia Montmorency i wielu znakomitych panów francuskich. Z dnia na dzień zdobył w Europie sławę jednego z największych wodzów.

Spośród walczących wówczas w Niderlandach wodzów jego jednego miał ominąć tragiczny los. Przeciw Sabaudczykowi walczył Henryk książę de Guise (Gwizjusz), późniejszy przywódca stronnictwa katolickiego i ofiara zamachu - i dopiero Lamoral hrabia Egmont (ten zginie na szafocie jako pierwszy męczennik polityczny Niderlandów) przyszedł na odsiecz oblężonemu w Maubeuge Emanuelowi Filibertowi. W czasach, gdy wojny polegały na obleganiu twierdz, książę Sabaudii był zwolennikiem strategii ofensywnej: dwukrotnie, po Saint-Quentin i uwolnieniu w Maubeuge, chciał iść prosto na Paryż. Dwukrotnie Filip II na to mu nie pozwolił.

Nadszedł czas zawieszenia broni i rokowań, a wkrótce podpisano pokój w Cateau-Cambresis (1559). Pod Saint-Quentin Emanuel Filibert „wygrał bitwę i odzyskał państwo", ale do rzeczywistego odzyskania suwerenności Sabaudii było jeszcze daleko. Pokój utrwalał przewagę Hiszpanii: Filip II oddał kilka ważnych twierdz na północy (w tym Calais), ale utrzymywał dominację we Włoszech. Odbudowa państwa sabaudzko-piemonckiego miała być jedynie premią dla zasłużonego żołnierza, zakładem jego wierności. Początkowo zresztą była to fikcja połączona z upokorzeniem. 3 kwietnia 1559 roku podpisany został układ między Hiszpanią i Francją, a jeszcze 25 marca Emanuel Filibert został zmuszony do podpisania tajnego układu o wieczystym sojuszu z Hiszpanią. Dowódcy głównych twierdz (w tym Nicei) ślubowali wierność tak księciu, jak królowi. To upokorzenie było jednak ceną do przyjęcia za odzyskanie dziedzictwa. Formalnie nastąpiło to w granicach z roku 1536, ale lista miast i terytoriów zatrzymanych przez oba mocarstwa jest niezmiernie długa. Stolica Piemontu, Turyn, pozostawała w ręku francuskim, podobnie jak pobliskie ważne twierdze Chivasso i Pinerolo oraz markizat Saluzzo; w Asti i Vercelli byli Hiszpanie, którzy Aleksandrię przyłączyli na trwałe do Mediolanu. Ale odzyskanie nawet tego, co Sabaudii przyznano, okazało się niezwykle trudne, żadne bowiem z mocarstw nie chciało utracić kontroli nad Padem, a pretensje do mniejszych terytoriów mieli także inni pretendenci - zwłaszcza Ludwik Gonzaga, liczący na twierdzę Casale. Wszystkie te nazwy miejscowe kojarzyć się będą z działaniami wojennymi od wojny trzydziestoletniej po Napoleona, co wskazuje, jak kluczowe strategicznie było górzyste terytorium Piemontu.

Trwałość pokoju między Francją a Hiszpanią miały, tradycyjnie, zapewnić małżeństwa. Emanuel Filibert liczył na Klaudię, córkę Henryka II francuskiego, podczas gdy jej siostrę, Elżbietę, wziąć miał nieszczęsny Don Carlos, syn Filipa II. Stało się inaczej: w Paryżu istotnie świętowano podwójne wesele, ale Elżbietę wziął Filip dla samego siebie, a Sabaudczykowi dano siostrę, nie zaś córkę Henryka II, Małgorzatę, pannę już niemłodą (zwłaszcza jak na królewnę), bo trzydziestopięcioletnią. Dwór francuski liczył, że po bezpłodnym małżeństwie Piemont przejdzie drogą spadku na boczną linię rodu sabaudzkiego - książąt de Nemours, ściśle związanych z Walezjuszami.

Oba śluby odbyły się pod niedobrym znakiem. W czasie turnieju, który miał je uświetnić, zginął gospodarz, król Henryk II. Pominę tu nazwisko rycerza, którego kopia przebiła królewską przyłbicę - było to bez znaczenia dla Sabaudii, a każdy podręcznik historii XVI stulecia z niewiadomych powodów wypomina ten czyn niewinnemu sprawcy.

Dla Sabaudczyków zła wróżba jednak się nie sprawdziła: rok 1559 stał się przełomowym w losach rodu. Wbrew oczekiwaniom dworu francuskiego ród sabaudzki okazał sprawność w tym, co dla dynastii jest podstawowe: Małgorzata urodziła Karola Emanuela, zapewniając ciągłość rządów (Emanuel Filibert postarał się też o liczną gromadę dziatwy z nieprawego łoża). Księżna była kobietą niezwykłą - jedną z owych renesansowych dam nie tylko lubiących czytać, ale inspirujących sztukę i kulturę. Na jej dworze nie brakło ludzi wysokiego lotu, zwłaszcza pisarzy: Michel de 1'Hópital był jej sekretarzem, związani z nią byli du Bellay i Ronsard. Skłonna do protestantyzmu przyjaźniła się też z Colignym. Jej małżonek, jak zauważył ambasador wenecki, „czyta z zadowoleniem wszelkie książki historyczne", głównie hiszpańskie, był słabym łacinnikiem. Lubił rozmawiać z pisarzami i ludźmi uczonymi, jednak - jak podejrzał tenże ambasador - „swoje zdanie opiera po prostu na zdrowym rozsądku, nie widziałem bowiem [u niego] żadnej książki Arystotelesa ani Platona". Owa natural giudizio prowadziła księcia zdecydowanie i w jednym kierunku.

Realizacja postanowień pokoju była niezwykle trudna. W skrótowym ujęciu historyk pisze, że Emanuel Filibert "podniósł swój kraj z ruin i upadku do poziomu kwitnącej i potężnej monarchii. Skłonił tak Francję jak Hiszpanię do wycofania garnizonów, które trzymały w fortecach Piemontu, korzystnie wymienił terytoria z Kantonem Berneńskim, a kupiwszy Tendę uzyskał dostęp do wybrzeża morskiego". Wszystko to prawda, dodać jednak trzeba ogromny wysiłek i talenty księcia. Przez rok z górą Emanuel i Małgorzata nie mieli w swym kraju miejsca, by się schronić. Jedynym warownym miejscem była Nicea. Stąd prowadził książę tajne rokowania z Turynem. Główne problemy miał z Francuzami: dyskutowano, co znaczy „oddać twierdze", z jakim przedpolem; spierano się o długość mili piemonckiej, zaopatrywanie garnizonów, zapłatę kosztów ich wyżywienia, prawo przemieszczania się oddziałów między twierdzami. Gdy jesienią 1560 r. ku wielkiej radości mieszkańców książę począł odwiedzać swe miasta, dowódcy francuscy byli oburzeni. Układ zawarty w Blois z Katarzyną Medycej-ską (królową-wdową, regentką) dał mu Turyn i inne kluczowe punkty w Piemoncie, ale dopiero w zamian za ustępstwa terytorialne i wysoki okup. Trzeba było spłacić zaległy żołd należny oddziałom francuskim, pokonać opór ich dowódców i tych Piemontczyków, którzy żyli z zaopatrywania garnizonów. Wreszcie 12 grudnia 1562 roku Turyn został odzyskany, dwa dni później książę ogłosił to miasto swoją stolicą i wkrótce uroczyście doń wjechał. Z Thonon nad Jeziorem Genewskim, a następnie z sabaudzkiego Chambery punkt ciężkości państwa przeniósł się na trwałe za Alpy.

Wywołało to protesty w Sabaudii, ale Emanuel Filibert miał jasną wizję dalszych swych kroków. Kraj był zrujnowany nie tyle przez walki, ile przez stacjonujące wojska; w dolinie Padu (kraina Vercellese) pod wodą stał obszar równy 19 tyś. hektarów. Wojny pierwszej połowy stulecia obok zniszczeń pozostawiły niekorzystny spadek polityczny: konflikty między Sabaudczykami i Piemontczykami, a w miastach Piemontu podziały na gwelfów i gibelinów. Ten odwieczny podział komun włoskich oznaczał teraz odpowiednio stronników Francji i Hiszpanii.

W ciągu kilkunastu lat, które mu pozostały (formalnie książę Sabaudii od 1553 roku, zmarł w 1580 roku), Emanuel Filibert wprowadził system rządów, które można by określić jako despotyzm przekształcony w absolutyzm. Despotyczny był pierwszy krok: książę nie powracał do swego kraju, on go był zdobył, co pozwoliło uznać za nieważne wszystkie przywileje i zwyczaje, które były mu niewygodne. Pozwoliło mu to również przebudować system lenny, aby silniej powiązać całą szlachtę z suzerenem. Ambasador wenecki Sigismun-do Cavalli w 1564 roku pisał, że za poprzednich książąt istniały trzy stany - duchowieństwo, feudalna szlachta i lud - które książęta zwoływali, kiedy potrzebowali jakiejś daniny czy podatku. "Jednak - pisał dalej - po powrocie do państwa obecny książę uznał, że zajął je ze szpadą w ręku i że racja wojny [ragion di guerra] wymaga, by ludzie byli w dyspozycji książąt tracąc wszelkie przywileje, które byli otrzymali". Książę ma prawo nakładać wszelkie obciążenia skarbowe. Dziesięć lat później inny Wenecjanin Francesco Molino przedstawił doży i senatowi egzotyczny dla nich typ szlachcica piemonckiego: "Szlachta odwiedza dwór [książęcy] z niechęcią, a większość swego czasu spędza w swych zamkach; są przeważnie biedni i dumni i bardzo nieprzyjaźni cudzoziemcom". Szlachta sabaudzka, mówił dalej, jest niezadowolona z surowości i stylu działania księcia, tak odmiennego od jego poprzedników. Szlachta w liczbie około 7 tyś. (jak szacowano) była związana (confederati) - pisze inny ambasador - z księciem więzami lennymi, a przywileje zwalniały wasali od wszelkich obciążeń poza obowiązkiem "służenia z jednym koniem w czasie wojny obronnej, ale za opłatą i do tego pod pewnymi jeszcze warunkami, które ciążyły księciu". Emanuel Filibert zniósł te ograniczenia swojej władzy, a ambasadorowi powiedział wyraźnie, "że chce być panem rzeczywistym, a nie w słowach".

Na marginesie tego zamachu przeciw swobodom stanowym nasuwają się analogie polskie. Wolności szlachty Sabaudii i Piemontu ściśle przypominają te, które otrzymała była szlachta polska w Koszycach od Ludwika Andegaweńskiego, zwrot: voleva essere signore in fatti e non in parole, to niemal słowa Batorego, że nie chce być królem malowanym. Kierunek jednak, w jakim miała ewoluować Sabaudia, był przeciwstawny do Rzeczypospolitej, a Emanuel Filibert i jego następcy zbudowali "włoskie Prusy". Każdy przypadek jest swoisty, ale casus Sabaudii-Piemontu w tym jest analogiczny do Prus-Brandenburgii za elektora Fryderyka Wilhelma, że i tu, i tam stan wojny i armia w ręku księcia stały się decydującym czynnikiem narzucenia szlachcie władzy absolutnej. Piemont i w tym stał się klasycznym przykładem triumfu absolutyzmu, że owa niezadowolona, nieokrzesana i kryjąca się po swych zamkach szlachta znaleźć miała rychło swe miejsce na dworze, w administracji i w armii książęcej.

Tymczasem jednak kraj był zrujnowany. Książę uporządkował i w jakiejś mierze zbilansował skarb. Wprowadził leges sumptuariae, zakazał importu tkanin, na dworze trzymał stół skromny, czemu sam dawał przykład (co prawda, ambasadorowie piszą, że miał kłopoty z żołądkiem, choć diagnozy stawiają różne). Administracja została ściśle scentralizowana, a trójstopniowe sądownictwo było w pełni zależne od księcia, stanowiącego jego ostatnią instancję. Współcześni obserwatorzy dostrzegali w pierwszych latach, że lenna szlachta była niezadowolona, rychło znalazła jednak dla siebie miejsce w tym systemie.

W programie reform książę nie pominął Kościoła. To sporcizia (brudy) - określał jego stan memoriał przygotowany na polecenie władcy. Rozwiązaniem było sprowadzenie jezuitów i już w 1561 roku pojawił się z dwunastu ojcami Antonio Possevino (ten sam, który będzie godzić Batorego z carem w nadziei na konwersję Moskwy), a później nawet generał zakonu Roberto Bellarmino. Towarzystwo założyło siedziby i kolegia w Turynie i Chambery.

Ważnym czynnikiem stabilizacji była pewność sukcesji: księżna Małgorzata urodziła syna już 12 stycznia 1562 roku. Karol Emanuel I był osiemnastolatkiem, gdy objął władzę po ojcu, a dane mu było rządzić lat pięćdziesiąt (1580-1630). Charakterystyczne, że zdolnego chłopczyka uczono przede wszystkim francuskiego (podobno mając lat osiem czytał i pisał już świetnie). Szukając wzorów budowania administracji, opierano się na francuskich, choć kraj ten wpadał właśnie w chaos wojen domowych. Synek był pilnym uczniem odnowiciela państwa. Swym wysokim urzędnikom, szefom kancelarii, powiedział wyraźnie: "Wszystko zawdzięczacie mnie". Sprawna administracja była niezmiernie ważna, Piemont bowiem znów znalazł się w oku huraganu walk Francji z Hiszpanią, a jego górskie twierdze dalej miały dla obu potęg podstawowe znaczenie strategiczne. Takie sytuacje powtarzały się aż do 1659 roku, kiedy Francja i Hiszpania podpisały traktat pirenejski: Sabaudia-Piemont odzyskała wówczas większość okupowanych terenów, kluczowe Pinerolo zostało jednak znów przy Francji.

Jeśli równowaga sił w pierwszych dekadach XVII w. nie zapewniała Sabaudii spokoju, to pod koniec stulecia przewaga Francji uczyniła ją wasalem. Po odwołaniu edyktu nantejskiego Ludwik XIV usiłował nawet zmusić Wiktora Amadeusza II do prześladowania protestantów (waldensów). Sytuacja miała jednak rychło ulec zmianie, gdy Król-Słońce wszedł w konflikt kolejno z kilku koalicjami swych sąsiadów. W 1690 roku Sabaudia znalazła się w jednym szeregu z Austrią, Hiszpanią i Wenecją, musiała jednak zawrzeć odrębny pokój z Francją; po kilku latach udało się odzyskać Pinerolo, a z nim niezależność od wojskowej kontroli francuskiej. Z kolei w wojnie o sukcesję hiszpańską (1700-1713) Wiktor Amadeusz opowiedział się za Ludwikiem, ale nie otrzymawszy odeń obietnicy uzyskania Mediolanu, przeszedł na stronę austriacką. Odpowiedzią była inwazja francuska, zwycięsko odparta przy odsieczy Turynu w 1706 roku przez Wiktora Amadeusza i młodego księcia Eugeniusza. Do tego "szlachetnego rycerza" jeszcze wypadnie powrócić.

Wojna o sukcesję hiszpańską otworzyła wiek XVIII i była pierwszym z charakterystycznych dla tego stulecia konfliktów o podłożu, czy choćby pretekście, dynastycznym. Była próbą zapobieżenia przez Austrię i Anglię (w szerszym gronie państw zaniepokojonych ekspansjonizmem Ludwika) opanowaniu przez Francję Hiszpanii i jej zamorskiego imperium.

W rokowaniach w Utrechcie w 1713 roku, kończących tę wojnę, Sabaudia wypadła niespodziewanie dobrze: Savoia otrzymali koronę... Sycylii. Pięć lat później kolejne przetasowanie kart: zamiast Sycylii Królestwo Sardynii. I tym tytułem królewskim będzie się dynastia sabaudzka określać do czasu, aż osiągnie koronę Włoch.

Klejnoty monarsze, a nawet zdumiewająca, do dziś zagadkowa relikwia - Całun Turyński (pierwotnie przechowywany w Chambery) - nie rozwiązywały jednak problemów Sabaudii, w XVIII w., jak i poprzednio, uwikłanej we wszystkie konflikty między państwami europejskimi, zawsze jako drobniejszy partner w rozlicznych koalicjach. Ale Sabaudia tych czasów kojarzy się przede wszystkim z księciem Eugeniuszem.

"Szlachetny rycerz", znany kiedyś galicyjskim Polakom z austriackiego marsza wojskowego (Prinz Eugen, der edle Ritter...), to osobny rozdział dziejów dynastii - najsławniejsza jej postać, jakkolwiek nie był nigdy księciem udzielnym, a jedynie dowódcą w służbie cesarskiej. Wywodził się z bocznej wówczas linii di Carignano, pochodzącej od najmłodszego z siedmiorga dzieci Emanuela Filiberta; dopiero po siedmiu pokoleniach ta właśnie gałąź rodu stanie się główną, wydając Karola Alberta (urodzony w 1798 roku, zmarł w 1849 roku), króla Sardynii.

Eugeniusz był młodszym bratem z młodszego odgałęzienia Carignanów. Jego babka ojczysta była z Bourbon-Soissons, matka - Olimpia Mancini - siostrą kardynała Mazarin (Mazariniego). Chłopiec (urodzony w 1663 roku w Paryżu), niepozorny fizycznie, przeznaczony został przez protektora rodziny - króla - do kariery duchownej. Nazywano go już w Wersalu le petit abbe, jednak marzenia miał zgoła inne. Nie patrząc, że matka znalazła się na dworze w niełasce, odważył się poprosić króla o patent oficerski. Ludwika XIV zawiodła tu intuicja i lekceważąco nie udzielił młodzieńcowi odpowiedzi. Szukanie służby na obcych dworach, a zwłaszcza w obcych armiach, było w XVII w. normalnym losem młodych arystokratów, nawet z domów panujących, Eugeniusz poszedł więc na służbę cesarską, w której służył już jego brat. Nasuwa się odległa w czasie analogia z Emanuelem Filibertem, także "nikczemnym" postawą kandydatem do święceń, a w końcu żołnierzem w służbie Habsburgów.

Chrzest bojowy Eugeniusz przeszedł w toku odsieczy Wiednia, po której dostał od cesarza regiment dragonów. W 1688 roku został pod Belgradem ranny, wkrótce zaś dowiedział się, że Ludwik XIV pod groźbą banicji zakazał szlachcie francuskiej służyć w obcych armiach. „Król mnie jeszcze zobaczy" - miał to skomentować - nietrafnie zresztą, jeśli brać to dosłownie, bo wkrótce odrzucił sekretną propozycję buławy marszałka Francji i gubernatorstwa Szampanii, co przyniosłoby mu fortunę. Przyjął natomiast z czasem od cesarza podobne stanowiska w Lombardii, a następnie w Niderlandach austriackich. Na jego portretach widać więc Złote Runo, a nie Order Ducha Świętego.

Jak Emanuel Filibert stał się największym nowożytnym budowniczym państwa sabaudzkiego, tak Eugeniusz najsilniej spośród książąt dynastii sabaudzkiej zapisał się w dziejach Europy. W 1697 roku pokonał pod Zentą Turków, odnosząc największe zwycięstwo sztandarów austriackich. Notabene, zmyślona jest historia, jakoby tylko mieszczanie wiedeńscy wybronili go od sądu wojennego za stoczenie bitwy bez wyższego rozkazu. Następne wielkie zwycięstwa odniósł na zachodzie, w wojnie o sukcesję hiszpańską. W 1704 roku zaprzyjaźnił się z Johnem Churchillem księcia Mariborough (też bohaterem piosenki: Maribrou s'en va-t-en guerre...") i razem zwyciężyli pod Blenheim (Hochstadt). Jesienią 1706 roku zdążył z odsieczą pod oblegany przez Francuzów Turyn i obronił stolicę, choć miał tylko 30 tyś. żołnierza na 80 tyś. Francuzów. Kolejne sławne zwycięstwa (wspólnie z Mariborough) to zdobycie Oudena-arde (1708) i bitwa pod Malplaquet (1709), zresztą nie wykorzystana przez koalicjantów politycznie.

Jak na epokę, w której działał, Eugeniusz wyróżniał się szybkością decyzji i ruchliwością armii, osobiście - odwagą. Oblegając Mantuę wdarł się nocą do twierdzy i wziął żywcem francuskiego marszałka (sukces taktyczny okazał się błędem strategicznym, nieudacznika zastąpił bowiem zdolniejszy dowódca); w bojach odniósł trzynaście ran: cesarz Leopold powiedział, że jedyne, co może zarzucić swemu głównodowodzącemu, to zbytnie narażanie się. Jednak książę Eugeniusz miał fantazję i styl. Wśród zgrabnych bons mots, jakie przypisuje się generałom owego wieku elegancji, znane są słowa księcia Eugeniusza skierowane do francuskiego dowódcy poddającego mu Lilie: „Podpisuję z góry wszystko, wiem bowiem, że nie wpisze Pan tam niczego niegodnego i Pana, i mnie" (jak daleko nam do czasów, kiedy takie anegdoty mogły powstać!).

Zdolności dowódcze uzupełniał talentami dyplomatycznymi. Po śmierci Józefa I to on wraz z cesarzową-wdową przeprowadził wyniesienie na tron cesarski arcyksięcia, przyszłego Karola VI. Zgromadziwszy ogromną fortunę, z czasem zajął się mecenatem artystycznym i kolekcjonerstwem na poważną skalę, zawarł intelektualną przyjaźń z Leibnitzem i innymi myślicielami tego czasu. W muzeum opactwa Sankt Florian w Dolnej Austrii podziwiać można jego pozłacane łoże-pomnik, pełne pokonanych Turków, jak ten z cokołu pomnika Sobieskiego w warszawskich Łazienkach. Złoty jeniec mógł go w łożu podglądać bez zgorszenia: o starym kawalerze mówiono, że to Mars bez Wenus. Zmarł w roku 1736.

Księciem Eugeniuszem warto było zająć się bliżej, cały wiek upłynął bowiem w Sabaudii bez wielkich osobowości wśród jej książąt. Zdumiewający był natomiast w tym rodzie instynkt przetrwania i strategia, którą w języku sztuki wojennej można by określić jako działanie polityczne po liniach wewnętrznych. Francja-Szwajcaria-Burgundia, potem Francja-Hiszpania, którą z kolei zastępują Cesarscy. W żadnym konflikcie Sabaudia nie zostaje długo bierna, z każdego wychodzi cało, odzyskując kolejne strategiczne punkty, jak Novara, Tortona czy wspominane już Pinerolo. Nie opanuje jednak wówczas Mediolanu z Lombardią. Wiktor Amadeusz II (rządził Sabaudią w latach 1675-1730, by na dwa lata przed śmiercią abdykować na rzecz syna) skłonny był stanąć po stronie Francji, jeśli Ludwik XV obieca mu Lombardię. Ten jednak nie zgadzał się, choć bez Sabaudczyka nie miał szans na jej opanowanie (wkroczy tam dopiero Bonaparte).

Trzeba tu podkreślić - co umyka uwadze historyków - żywotność tego rodu. Od Emanuela Filiberta (panuje od 1553 roku) po Wiktora Amadeusza III (zmarł w 1796 roku), a więc w ciągu 243 lat panowało w Turynie tylko ośmiu książąt - średnio po trzydzieści z górą lat na panowanie. Jeśli pominąć dwóch rychło zmarłych (Wiktor Amadeusz I, panował w latach 1630-1637 oraz Franciszek Hiacynt, panował w latach 1637-1638), tylko tygodni brakować będzie do średniej równej czterdzieści lat. Dla porównania: w Polsce od Jagiełły do Stanisława Augusta wypadają 24 lata, gdy pominąć wiek XVIII - 22 i pół.

Rewolucja francuska zastała Sabaudię w fazie kryzysu władzy, nie miało to jednak istotnego wpływu na losy polityczne kraju. Armia piemoncka Wiktora Amadeusza III, pobita w dwóch kampaniach (1793 i 1794), w 1796 r. przestała istnieć, a Karol Emanuel IV musiał oddać Francji Sabaudię, by dwa lata później abdykować. Upadek Napoleona przyniósł restaurację pod nazwą Królestwa Sardynii, a traktat paryski (30 maja 1814 roku) przyznał mu zwrot od Francji niemal całej Sabaudii, a nadto Genuę. Wiktor Emanuel I unieważnił wszystkie reformy napoleońskie i mimo niechęci do Austriaków, nie był skłonny do najmniejszych nawet reform, na które tak liczyli liberałowie. Jednak dominacja Austrii we Włoszech nieubłaganie kierowała wszystkie nadzieje patriotów ku Sardynii. Rodzina królewska była podzielona. Faworytem opozycji stał się książę Karol Albert (urodzony w 1798 roku, zmarł w 1849 roku) z linii Carignano. Miał on rodziców nastrojonych liberalnie (i protestantów); nie odpowiadała mu atmosfera dworu Wiktora Emanuela. Gdy w marcu 1821 roku spiskowcy uderzyli, a król abdykował, Karol Albert objął regencję w imieniu brata ustępującego króla, Karola Feliksa. Karol Albert (na tronie od 1831 roku) zawiódł nadzieje patrio-tów-rewolucjonistów tak dalece, że Giuseppe Mazzini zamierzał dokonać nań zamachu. Jednak z czasem, przeciwstawiając się republikanizmowi, w patriotyzmie włoskim dostrzegł wielką szansę dla dynastii.

"Wielka godzina monarchii sabaudzkiej" (są to słowa Camille Bensona hrabiego Cavour użyte w turyńskim piśmie "II Risorgi-mento") nadeszła w 1848 r. Karol Albert 24 marca ogłosił, że armia piemoncka służyć będzie powstaniu Włoch. Entuzjazm patriotów przyniósł proklamacje zjednoczenia z Piemontem Lombardii, Modeny, Parmy, Sycylii i Wenecji, ale 25 lipca armia uległa Austriakom pod Custozzą. Jednak w Turynie powiało liberalizmem, czego pierwszą oznaką było ograniczenie przywilejów kleru. Decydującym krokiem stało się powołanie do rządu (początkowo jedynie z teką ministra handlu) hrabiego Cavoura. Cavour wprowadził Piemont do wielkiej polityki europejskiej z jednym wyraźnym celem: zjednoczeniem Wioch, z jednym przeciwnikiem na oku - Austrią. Ten eks-karbonariusz, znienawidzony przez dawnych kolegów, w ciągu siedmiu lat prowadził wielką akcję dyplomatyczną i tajnie wspierał rewolucjonistów, zreorganizował wojsko i przystosował do wojny sieć kolejową, wiążąc ją z liniami francuskimi. W 1859 roku alians z cesarstwem Francuzów przypieczętowało tradycyjnie małżeństwo księcia Napoleona z Klotyldą, córką króla Sardynii, a ten ostatni w mowie tronowej powiedział, że nie pozostaje "niewrażliwy na krzyki bólu, które wznoszą się do niego ze wszystkich stron Italii." Austria uznała postawę Wiktora Emanuela za casus belli. Wojna została wkrótce przerwana, Napoleon III obawiał się bowiem pruskiej interwencji nad Renem. Ustalenia traktatu w Villafranca miały tradycyjną dynastyczną formę: większość zajętej przez Francuzów i Piemontczyków austriackiej Lombardii otrzymał Napoleon, ale natychmiast odstąpił ją Wiktorowi Emanuelowi. Ten musiał z kolei oddać ostatecznie Francji Sabaudię z Niceą. Nadeszły jednak nowe czasy i przesunięcia granic potwierdziły plebiscyty. Los monarchii podyktowali jednak nie dyplomaci europejscy, a garibaldzkie czerwone koszule - wspierane przez Cavoura. Między 11 maja (lądowanie w Marsala na Sycylii) a 9 listopada 1860 roku, kiedy Wiktor Emanuel z Garibaldim u boku wkroczył do Neapolu, niemal całe Włochy (bez austriackiej Wenecji i Rzymu-miasta) zostały zjednoczone. 27 stycznia następnego roku pierwszy parlament włoski przyznał Wiktorowi Emanuelowi tytuł króla Włoch.

Cieszył się nim do 1878 roku. Jego syn i następca, Humbert, panował w kraju, który wchodził na drogę kolonializmu i polityki wielkich aliansów europejskich. Po wizycie u Franciszka Józefa zawarty został tajny układ z Austrią i Niemcami - wkrótce zastąpiony jawnym przymierzem, w którym jednak Włochy były partnerem najmniej pewnym.

Burzliwe dzieje Włoch w XX w. przekraczają ramy tego szkicu o dynastii. W kraju szarpanym radykalizmami, w końcu podporządkowanym Mussoliniemu, monarchia - pozbawiona znaczenia - pozostaje zaledwie wątłym symbolem na trójkolorowej fladze. Mussolini dba, by nie urażać Wiktora Emanuela III: jego córkę wydaje za mąż za cara Borysa bułgarskiego w 1930 roku i czyni go cesarzem zdobytej Etiopii w 1936 roku. Rolę polityczną Wiktor Emanuel III odegrał dopiero, gdy Wielka Rada Faszystowska obaliła 77 Księcia. Gdy oddano mu jego konstytucyjne prerogatywy, powierzył marszałkowi Badoglio misję stworzenia rządu. W początku września 1943 roku obu udało się ujść Niemcom.

Bierność i ustępliwość Wiktora Emanuela sprawiły, że w zradykalizowanej powojennej Italii nie było szans utrzymania monarchii. Brąz ogromnych tablic w każdym mieście włoskim dokumentuje entuzjazm, z jakim witano kiedyś powstanie królestwa Włoch; 2 czerwca 1946 roku w powszechnym referendum 10 709 823 głosy złożyli obywatele wierni monarchii, 17718 009 padło za republiką. Savoia podzielili emigrancki los swych dawnych patronów, później antagonistów - Habsburgów.