Grzymisława Rurykowiczówna (urodzona po 1190 roku, zmarła w Zawichoście, między 14 czerwca i 24 grudnia 1258 roku) herb

Córka Ingwara Rurykowicz księcia łuckiego i nieznanej z imienia jego żony.

Regentka krakowsko-sandomierska od 23 listopada 1227 roku do 5 maja 1228 roku, regentka sandomierska od maja 1228 roku do 1229 roku, w 1232 roku i od 1232 roku do 1239 roku.

Od 1207 roku została żoną Leszka I "Białego" Piasta (urodzony w 1186 lub w 1187 roku, zmarł w Marcinkowie koło Gąsowa, 23 listopada 1227 roku), księcia mazowieckiego, sandomierskiego, kujawskiego i wielkiego księcia krakowskiego.

Tytułowała się "dutrix Cracowiae i Sandomiriae", a nawet w jednym z dokumentów "ducissa Poloniae". Mąż Grzymisławy został zamordowany 14 listopada 1227 roku na zjeździe w Gąsawie. Księżna została regentką księstw krakowskiego i sandomierskiego w imieniu dwuletniego syna Bolesława V "Wstydliwego". Po objęciu samodzielnych rządów przez Bolesława V, syn w ważnych sprawach powoływał się "na wolę i zgodę" matki. Swe pretensje do opieki nad małym księciem zgłosił młodszy brat Leszka Białego, Konrad I Mazowiecki. Pragnął on zagarnąć dla siebie władzę w Krakowie.

14 listopad 1227 roku okazał się decydujący w życiu Grzymisławy, żony Leszka "Białego". Ten młody władca dzielnicy senioralnej miał dalekowzroczne plany, myślał o zjednoczeniu kraju i przyłączeniu Pomorza. Był twórcą porozumienia z innymi Piastami: wielkopolskim Władysławem "Laskonogim" i śląskim Henrykiem "Brodatym". Zaprosił swoich stronników do Gąsawy i wyznaczył to spotkanie na 14 listopada 1227 roku. Chciał tam omówić ważne sprawy wagi państwowej. Żona Grzymisława prawdopodobnie oczekiwała na Wawelu pomyślnych wieści z tego, jak byśmy dziś powiedzieli, spotkania na szczycie. Niestety, mąż się nie zjawił. Nie wiadomo, kto przywiózł do Krakowa tragiczną wieść. Oto Pomorzanie, zaniepokojeni osiągniętym porozumieniem książąt piastowskich, napadli zdradziecko na paktujących. Władysława "Laskonogiego" nie było w Gąsawie, przysłał tylko swoich pełnomocników. Henryk "Brodaty" i Leszek w chwili napadu przebywali w łaźni. Kiedy zorientowali się, jakie zagraża im niebezpieczeństwo, próbowali uciekać. Henryka "Brodatego" uratował wierny rycerz, natomiast uchodzącego Leszka ujęli Pomorzanie we wsi Marcinkowo i zamordowali. Grzymisława godnie przyjęła tę wiadomość. Ciało zabitego sprowadzono do Krakowa i wdowa pochowała go w katedrze wawelskiej. Obok wdowy przy trumnie ojca stał niespełna dwuletni Bolesław. Pozostała mu tylko matka.

Niepospolite zdolności miała ta kobieta, kolejna Rurykowiczówna na polskim tronie. Konkurentem jej synka do tronu krakowskiego był okrutny, żądny władzy, stryj Konrad Mazowiecki. Księżna wykazała wielkie zdolności dyplomatyczne i ogromny hart ducha. Znosiła zdradę, niewolę, wygnanie i przemoc. Cel swego życia jednak osiągnęła - Bolesław w wieku dwunastu lat stał się samodzielnym panem dzielnicy senioralnej.

Daty jej urodzenia nie znamy. Była córką księcia łuckiego Ingwara Jarosławowicza. Wyszła za Leszka około 1207 roku podczas kolejnych walk dzielnicowych na Rusi. Polski książę wspomagał ruskiego w zdobyciu Włodzimierza i przymierze to umocniono małżeństwem Leszka z córką sojusznika. Przyszła "dutrix Cracowiae i Sandomiriae", a nawet, jak się potem tytułowała w jednym zdokumentów "ducissa Poloniae", urodziła najpierw Salomeę, późniejszą żonę księcia Halicza Kolomana, oraz syna Bolesława, który przeszedł do historii z przydomkiem "Wstydliwy".

Po tragedii w Gąsawie wdowa zawierzyła sprzymierzeńcowi zmarłego męża, Henrykowi "Brodatemu", władcy dzielnicy śląskiej. Wywołało to ostry sprzeciw Konrada Mazowieckiego, stryja Leszka, chcącego otoczyć chłopca opieką i przejąć władzę w Krakowie. Grzymisława przebywała z Leszkiem na Wawelu, a pod stolicą stały dwa wojska - Henryka i Konrada. Książę śląski okazał się lepszy w boju, ale Konrad, nie mający żadnych skrupułów, był sprytniejszy. Zdradziecko pojmał Henryka i uwięził. Mimo sprzeciwu Grzymisławy uznał się za Jedynego opiekuna małego bratanka. Pojmanego Henryka uwolnił dopiero po osobistej interwencji jego żony Jadwigi, późniejszej świętej. Konrad, mimo że do niego należała wygrana, nie był pewny powodzenia. Uknuł plan uwięzienia wdowy i jej syna. Pod pretekstem omówienia spraw politycznych zaprosił Grzymisławę na spotkanie. Księżna przybyła na umówione miejsce wraz z synem i została pojmana przez straż. Z późniejszego listu papieża Grzegorza IX dowiadujemy się, że księżna musiała stawiać opór, gdyż została pobita przez napastników. Konrad zrabował jej też kosztowności i pieniądze. Dokładny czas tego zdarzenia nie jest znany, spróbujmy go ustalić.

W dokumentach odnajdujemy różne ślady działalności Grzymisławy. W 1229 roku potwierdziła osobiście nadanie targu w Kochowie dla klasztoru w Czerwińsku, 18 listopada następnego roku, przy moście na rzece Radomierzy uznała nadanie rycerza Jakuba na rzecz klasztoru miechowskiego. Pod koniec 1232 roku spotykała się z Henrykiem Brodatym. Potem niknie z pola widzenia całkowicie. Pierwszy jej ślad napotykamy ponownie dopiero 23 grudnia 1233 roku. Przypuszczalnie więc okres niewoli Grzymisławy i jej syna trwał od początku roku do grudnia 1233 roku. Grzymisławę więziono najpierw w Czersku, a potem w Sieciechowie nad Wisłą. Wdowa okazała tu szczególny hart ducha. Uciekła wraz z dzieckiem okrutnemu Konradowi.

Dużą rolę w zaplanowaniu i przeprowadzeniu ucieczki odegrał Klemens z Ruszczy, późniejszy wojewoda krakowski, który wraz ze swoim nielicznym oddziałem wojska pomógł zbiec księżnej. Wiemy to od samego Bolesława, który po latach sławił ten czyn. Plan uwolnienia był sprytny, choć niezbyt wymyślny. Pod nieobecność Konrada, który walczył wówczas z Krzyżakami, opat sieciechowski Mikołaj z Galii wykorzystał trwającą do dziś słabość Polaków do alkoholu i dostarczył strażnikom Grzymisławy mocnych trunków, a kiedy posnęli jak kłody, matka z synem opuścili pod osłoną nocy klasztor. Pod opieką Klemensa i jego oddziału ruszyli w poprzek Polski. Początkowo mieli osiąść w przygotowanym dla nich zamku w Sandomierzu lub w Zawichoście. Wdowa okazała się bardzo ostrożna. Zbyt dobrze poznała już skutki swej łatwowierności i jednocześnie przebiegłości Konrada. Wolała więc schronić się możliwie najdalej i najbezpieczniej. Ominęła więc Małopolskę i pospieszyła na Śląsk, gdzie zatrzymała się dopiero na dworze Henryka "Brodatego". Co więcej, chcąc pozyskać jeszcze potężniejszego opiekuna zaniosła wdowią skargę do stóp jednego z dwóch najważniejszych ludzi ówczesnej Europy - papieża Grzegorza IX. Jego świątobliwość nie pozostawił prośby Grzymisławy bez echa i w grudniu 1233 roku przyszedł list opieczętowany papieskim znakiem, adresowany do arcybiskupa Pełki, biskupów krakowskiego Wisława i wrocławskiego Tomasza, w którym Grzegorz IX pisał: "... córka nasza, szlachetna niewiasta Grzymisława, wdowa, księżna sandomierska, zanosząc prośbę, doniosła, że chociaż szlachetny mąż Konrad, książę mazowiecki, jego synowie i niektórzy inni wasale tej księżnej z diecezji krakowskiej, w Twej arcybiskupie i Twoich sufraganów obecności, osobiście złożywszy przysięgę, zapowiadali, że nie tylko nie będą prześladowali jej samej i syna jej Bolesława, lecz ponadto będą bronili jej posiadłości od napadów innych, to jednak później oni sami księżnę tę zaprosili na niegodziwy wiec i tam ją samą ogołociwszy wstrętnie ze wszystkich rzeczy i nieludzko ciężkimi ugodzoną razami, pojmali do więzienia, wystawiając na zniszczenie i ogień posiadłości, i majątki jej, a także pieniądze, które ta księżna złożyła w jednym z klasztorów, ze sobą nieuczciwie zabrali". Poparcie tak wysokiego autorytetu zmobilizowało Henryka "Brodatego" do energicznego działania. Aby pomóc wdowie wyprawił się na Kraków, pokonał Konrada i sam, w związku z małoletnością Bolesława, zajął tron senioralny. Grzymisława odzyskała Sandomierz i mogła tam zamieszkać, ale wolała przebywać bliżej Krakowa i osiadła w zamku w Skale, miejscowości oddalonej trzy kilometry od Ojcowa. Przebywała tu z synem około pięciu lat. W 1239 roku ożeniła go z córką króla węgierskiego Beli Kingą. Po śmierci Henryka "Brodatego" rządy w Krakowie przejął jego syn Henryk „Pobożny". Wkrótce na Polskę najechali Mongołowie. Grzymisława z synem pozostawała początkowo w Krakowie. Po klęsce oddziałów polskich pod Chmielnikiem wdowa schroniła się na Węgrzech u teścia syna. Gościła tam niedługo zagony Mongołów dotarły aż nad Dunaj i Grzymisława podążyła na Morawy, chroniąc się w zamku Weiehrad. Po odwrocie najeźdźców Grzymisława wróciła do Polski. Pomagała synowi w rządach, współuczestniczyła w lokacji Krakowa. Na dokumencie lokacyjnym czytamy: "My Bolesław z Bożej łaski książę Krakowa i Sandomierza z dostojną matką naszą Grzymisława i szlachetną małżonką Kunegundą na prawie, na jakim lokowane jest miasto Wrocław, Kraków lokujemy". W rok po tym wydarzeniu, czyli w roku 1258, Grzymisława zmarła w Zawichoście, gdzie wcześniej wspólnie z synem ufundowała kościół i klasztor. Pochowano ją w tamtejszym klasztorze Franciszkanów. Przeżyła trzydzieści dwa lata jako wdowa.


Żródła:

"Małżeństwa królewskie - Piastowie" - Jerzy Besala

"Poczet królów i książąt polskich" - Marek Urbański

"Poczet królowych i żon władców polskich" - Marek Urbański

"Poczet polskich królowych i księżnych" - Zbigniew Satała

"Poczet polskich królowych, księżnych i metres" - Zbigniew Satała

"Polskie królowe" - Edward Rudzki (tom. I)


Grzymisława "Kobiety w polityce"