Henryk IV "Probus, Prawy" Piast (urodzony około 1257 lub 1258 roku, zmarł we Wrocławiu 23 czerwca 1290) herb

Syn Henryka III "Białego" Piasta księcia wrocławskiego i może Judyty Piastówny, córki Konrada I Piasta księcia mazowieckiego i wielkiego księcia krakowskiego.

Książe wrocławski od 1266 roku, kłodzkiej od 1278 roku, ziemi krośnieńskiej od 1279 roku, rudzkiej (wieluńskiej) w latach 1281 do 1287, ścinawski od 1289 roku, wielki książe krakowski i sandomierski oraz książe zwierzchni Polski od 1288/1289 roku do 26 lutego 1289 roku i od sierpnia 1289 roku do kwietnia 1290 roku. W 1289 roku przyjął tytuł księcia Królestwa Polskiego.

Po raz pierwszy ożenił się około marca 1280 roku z nieznaną z imienia (zapewne Konstancja?) Piastówną (urodzona w Opolu lub w Raciborzu w 1252 roku, zmarła w Wodzisławie Śląskim w 1351 roku), księżna Wodzisławia Śląskiego, córką Władysława I Piasta księcia opolskiego i Eufemi Piastówny, córki Władysława Piasta "Odończa" księcia wielkopolskiego, z którą rozwiódł się w 1286 lub 1287 roku. Następnie na przełomie 1287 i 1288 roku ożenił się z Matyldą (Melchtylda) Ballenstedt Askańską (urodzona około 1269 roku, zmarła po 1290 roku), córką Ottona V "Długiego" Ballenstedt Askańskiego, margrabiego brandenburskiego na Salzwedel, regenta (wicekóla) Czech i Judyty d'Hennenberg, córki Hermana I, hrabiego von Hennenberg.

Henryk IV był jedynym synem księcia wrocławskiego Henryka III "Białego" i Judyty mazowieckiej. Dosyć wcześnie osierocony przez ojca w 1266 roku Henryk znalazł się pod opieką stryja arcybiskupa Salzburga Władysława. Nie mogąc się stale opiekować małoletnim bratankiem, będący w ciągłych rozjazdach pomiędzy Salzburgiem i Wrocławiem Władysław wysłał w 1267 roku Henryka do Pragi na dwór czeskiego króla Przemysła Ottokara II, który też od 1270 roku tj. od śmierci arcybiskupa przejął formalnie regencję w księstwie. Po śmierci stryja, który przekazał młodemu księciu w testamencie wszystkie swoje uprawnienia, Henryk powrócił do kraju, gdzie znalazł się pod bezpośrednią opieką późniejszego najbliższego doradcy księcia będącego dotąd na służbie Przemysła Szymona Gallicusa. W młodości Henryk otrzymał staranne wykształcenie, o czym świadczyć może jego późniejsze zainteresowanie kulturą rycerską i poezją (są nawet uzasadnione podejrzenia, że książę wrocławski pisał wiersze).

Współpraca z władcą czeskim początkowo układała się wzorowo. W 1271 roku Henryk uczestniczył w wyprawie zbrojnej przeciwko Węgrom, co sprowadziło wkrótce na księstwo wrocławskie napad sprzymierzonych z Arpadami książąt wielkopolskiego i małopolskiego.

Za pełnoletniego syna Henryka III uznano dopiero w 1273 roku i z miejsca książę zaczął prowadzić bardziej niezależną politykę zawierając jako przeciwwagę przyjazne stosunki z księciem opolskim Władysławem i poznańskim Przemysłem II. Henryk IV aktywne wspierał Przemysła Ottokara II również w 1276 roku, kiedy oddziały posiłkowe Wrocławian walczyły w Czechach z wojskami króla rzymskiego Rudolfa z Habsburga. Klęska króla czeskiego nie zachwiała wiernością "Probusa" i to pomimo ofiarowywanego od Rudolfa tytułu księcia Rzeszy w zamian za odstąpienie od sojuszu z Czechami.

Z osłabienia siły militarnej możnego protektora Henryka króla czeskiego próbował skorzystać książę legnicki Bolesław II Rogatka. Już na początku lat siedemdziesiątych wysunął on żądania do jednej trzeciej księstwa wrocławskiego, jako należnego mu spadku po zmarłych braciach Henryku III "Białym" i Władysławie. Henryk IV będąc jednak pewnym poparcia Ottokara II odmówił zdecydowanie na wszelkie próby zmniejszenia jego terytorium.

W 1277 roku Bolesław postanowił przejść do działania napadając na przebywającego w Jelczu Henryka i uwożąc go do Wlenia. Jak zwykle w takich sytuacjach bywa, trudną sytuację księcia wrocławskiego próbowali wykorzystać książę wielkopolski Bolesław Pobożny i margrabia brandenburski Otto V "Długi".

Na szczęście reakcja takowa nie była powszechna. W obronie swojego władcy możni wrocławscy zaczęli zbierać rycerstwo, sprawy "Probusa" zdecydowali się również bronić Przemysł II Wielkopolski i brat stryjeczny Henryka - jego imiennik Henryk III Głogowczyk. Król czeski ograniczył się niestety tylko do gorączkowych apeli i próśb o uwolnienie. Do rozstrzygającej krwawej bitwy pomiędzy oddziałami koalicji i Bolesława Rogatki doszło 24 kwietnia 1277 w bitwie pod Stolcem. Zwycięstwo przypadło stronie legnickiej dzięki odwadze i talentom militarnym syna Rogatki Henryka V "Brzuchatego" - Przemysł II i Henryk III znaleźli się w niewoli.

Wolność Henryk IV "Probus" razem z niefortunnymi obrońcami odzyskał dopiero pod koniec roku, kiedy zdecydował się zaakceptować wyniki rozmów Przemysła Ottokara z jego przeciwnikami. Ostatecznie Probus został zmuszony oddać "Rogatce" jedną szóstą księstwa ze Środą Śląską na czele, Ottonowi V w zastaw Krosno Odrzańskie (uzyskane od książąt głogowskich w 1273 lub 1274 roku), wreszcie Bolesławowi Pobożnemu okup pieniężny.

W 1278 roku rycerze wrocławscy spod znaku Henryka IV uczestniczyli w wielkiej bitwie pod Suchymi Krutami, w której legły gruzach wraz ze śmiercią imperialne plany Przemysła Ottokara II. Sam książę wrocławski w wyprawie nie uczestniczył, jednak na wieść o śmierci króla czeskiego, jako jego bliski krewny (był wnukiem królewny czeskiej Anny) i sojusznik wyruszył do Pragi by objąć tam rządy w imieniu małoletniego Wacława II. Próba zdobycia regencji zakończyła się fiaskiem (regentem został margrabia Otto V Brandenburski), "Probus" nie wyszedł jednak bez niczego otrzymując od Rudolfa z Habsburga ziemię kłodzką. Uwolnienie się z kurateli Przemyślidy Henryk IV wykorzystał też wykupując w 1279 roku Krosno Odrzańskie.

Po śmierci swojego dotychczasowego protektora "Probus" zaczął bliżej współpracować z królem rzymskim Rudolfem z Habsburga sondując na zjeździe w Wiedniu w 1280 r. możliwość otrzymania z jego rąk korony królewskiej. Niektórzy historycy przyjmują nawet możliwość złożenia hołdu lennego przez Henryka IV, informacje zaś o staraniach księcia wrocławskiego o koronację zawdzięczamy układowi sojuszniczemu zawartemu z Władysławem Opolskim, w którym górnośląski Piast obiecywał pomoc w zamian za ukoronowanie również małżonki Probusa nieznanej z imienia Piastówny opolskiej.

Księstwo wrocławskie pod rządami Henryka IV "Probusa" w latach 1281-1284 (pomarańczowy kolor)Stosunki z sąsiadami księstwa wrocławskiego nie układały się najlepiej. W 1280 roku doszło do najazdu książąt legnickich i margrabiego brandenburskiego, odpartego tylko z niezwykłym trudem. W celu unormowania sytuacji w lutym roku następnego doszło do zorganizowania międzydzielnicowego zjazdu do Baryczy - miejscowości położonej w księstwie wrocławskim, gdzie miano wypracować metody wzajemnej współpracy. Henryk IV miał jednak inne plany i uwięził zgromadzonych książąt Henryka III Głogowczyka, Henryka V Brzuchatego i Przemysła II wielkopolskiego próbując wymusić na nich ustępstwa polityczne.

Ostatecznie Przemysł II został zmuszony do wydania księciu wrocławskiemu strategicznej w razie walk o Małopolskę ziemi wieluńskiej (zwanej też rudzką), zaś Henrykowie do uznania zwierzchności lennej. W kolejnych latach polityce Probusa na Śląsku tym razem dobrowolnie podporządkowali się Przemko ścinawski i Bolko I Opolski. Z zwierzchnictwa wyłamał się za to Henryk V Brzuchaty.

Swoją odrębność polityczną manifestowali również Bolko Jaworski, Konrad II "Garbaty", oraz trzej synowie Władysława Opolskiego: Kazimierz bytomski, Mieszko cieszyński i Przemysław raciborski (urażeni do swojego dotychczasowego szwagra "Probusa" faktem odesłania w 1286 lub 1287 roku do nich swojej siostry i unieważnieniem małżeństwa. Wierny polityce księcia wrocławskiego pozostał za to czwarty brat Bolko I).

Pierwszą próbę opanowania Krakowa Henryk IV podjął na przełomie 1280 i 1281 roku, co stanowiło odpowiedź na najazd Leszka Czarnego na księstwo wrocławskie podjęty w obronie uwięzionych w Baryczy książąt. Wyprawa ta zakończyła się jednak niepowodzeniem.

W latach 1282-1287 Henryk IV "Probus" popadł w długotrwały spór z biskupem wrocławskim Tomaszem II Zarembą. Pierwszy etap konfliktu dało się już zauważyć w latach 1274-1276, zakończony wtedy polubownym wyrokiem, który nie zadowolił żadnej ze stron. Głównym przedmiotem wybuchłego na nowo w 1282 roku konfliktu były majątki i ziemie zajęte przez kościół w trudnym okresie, który nastąpił po klęsce legnickiej. Inną sporną sprawą było nagminne łamanie immunitetu sądowego kościoła wrocławskiego.

Księstwo wrocławskie pod panowaniem Henryka IV "Probusa" w latach 1284-1287 (pomarańczowy kolor)Na początku 1282 r. biskup wrocławski skierował swoje zażalenie do legata papieskiego Filipa z Ferno, który miał zająć się rozstrzygnięciem sporu. Jego wyrok był korzystny dla hierarchy kościelnego, w związku z czym Henryk IV odwołał się do sądu wiecowego. Decyzja wiecu dzielnicowego zdominowanego przez stronników księcia mogła być oczywiście tylko jedna, co z kolei nie zadowoliło biskupa. W 1283 roku Henryk zorganizował wielki zjazd książąt w biskupiej Nysie, którego główną atrakcją był turniej rycerski podczas którego: "cały zapas zboża, które biskup posiadał na przedmieściach, zużytkowano na paszę dla koni". Wzajemne przepychanki prawne trwały nadal - Tomasz II korzystając z poparcia legata papieskiego, a chcąc złamać opornego Henryka IV w marcu 1284 roku rzucił klątwę kościelną na księcia i interdykt na kraj. Książę wrocławski nie zamierzał jednak podporządkować się woli biskupa i jeszcze w tym samym roku złożył odwołanie do papieża Marcina IV. Wkrótce stało się oczywiście jasne, że również z Rzymu nie należy się spodziewać korzystnych wiadomości. Karom kościelnym pomimo starań Tomasza nie podporządkował się cały kler diecezji. Wierni Henrykowi IV pozostali m.in. franciszkanie. Konflikt trwał dalej, a podjęte przez arcybiskupa gnieźnieńskiego Jakuba Świnkę próby wypracowania kompromisu zakończyły się fiaskiem.

W 1285 roku doszło do dodatkowego zaognienia sytuacji na Śląsku w związku zajęciem przez Henryka IV należącej w przeważającej mierze do biskupstwa kasztelani nysko-otmuchowskiej. Upokorzony postępowaniem księcia biskup wrocławski został zmuszony do emigracji do sąsiedniego księstwa raciborskiego należącego do Mieszka Cieszyńskiego i Przemysława Raciborskiego. Ostatni akt dramatu rozegrał się w 1287 roku w najechanym przez Henryka IV Raciborzu. Tomasz nie mając już możliwości ucieczki, zdecydował się w końcu na ugodę, podporządkowując się księciu. Dzięki temu triumfowi mógł książę wrocławski okazać się teraz wspaniałomyślny, bogato uposażając biskupstwo (m.in. dobrowolnie darowując część spornych wcześniej wsi), oraz kolegiatę św. Krzyża.

Tymczasem w polityce zewnętrznej Henryk IV kontynuował próby dalszego podporządkowania sobie polskich książąt, co miało go przybliżyć do upragnionego celu korony królewskiej. W 1284 roku korzystając ze zdrady wielkopolskiego rodu Zarembów udało mu się opanować gród w Kaliszu. Wkrótce stało się jasne, że straty tej książę Wielkopolski dobrowolnie nie zaakceptuje, w związku z czym doszło do rozmów, w wyniku których Przemysł II w zamian za Kalisz oddał mu ziemię ołobocką.

Księstwo wrocławskie pod panowaniem Henryka IV "Probusa" w latach 1287-1290 (pomarańczowy kolor). Uwaga! Henryk IV panował od 1288 roku także na ziemi krakowskiej 30 września 1288 roku zmarł książę krakowsko-sandomierski Leszek Czarny nie pozostawiając potomstwa. Otworzyło to przed Probusem szansę urzeczywistnienia ambitnych planów zdobycia Krakowa i koronacji królewskiej. Do celu Henryk przygotowywał się latami. Jeszcze w 1287 roku postanowił doprowadzić do ocieplenia stosunków z Przemysłem II oddając mu dobrowolnie ziemie wieluńską (rudzką). Legendą historyczną jest pomysł lwowskiego profesora Oswalda Balzera w sprawie tzw. pierwszej koalicji książąt piastowskich (mieli to być Leszek Czarny, Henryk "Probus", Przemysł II i Henryk III Głogowczyk), mających wspólnymi siłami doprowadzić do zjednoczenia Polski. Bez względu na prawdopodobieństwo tej teorii, Henryk IV na wieść o zgonie księcia krakowskiego był gotowy do działania.

Głównym kontrkandydatem do tronu był wybrany przez możnych małopolskich książę płocki Bolesław II, któremu nie udało się jednak opanować Krakowa bronionego przez czołowego stronnika Probusa kasztelana Sułka z Niedźwiedzia. 26 lutego 1289 roku pod Siewierzem rozegrała się krwawa bitwa pomiędzy wojskami Bolesława Płockiego i wspierającymi go książętami kujawskimi, a oddziałami posiłkowymi Henryka z księstw opolskiego, głogowskiego i ścinawskiego. Starcie zakończyło się pewnym zwycięstwem oddziałów koalicji mazowiecko-kujawskiej, w bitwie zginął wspierający Henryka IV, książę ścinawski Przemko a książę opolski Bolko I dostał się do niewoli Władysława "Łokietka".

Pomimo tego sukcesu niespodziewanie książę płocki zrezygnował wkrótce z kandydowania do spadku po Leszku Czarnym zostawiając zdobycie całości dziedzictwa jego przyrodniemu bratu Władysławowi Łokietkowi. W toczonej dalej wojnie początkowo szczęście sprzyjało księciu kujawskiemu, który korzystając z pomocy biskupa krakowskiego Pawła z Przemankowa (który za opór przeciwko władzy Probusa został przez niego później uwięziony) zdołał nawet opanować gród wawelski i pokonać oddziały śląskie pod Skałą i Święcicami.Ostatecznie wojnę zwyciężył książę wrocławski, który w połowie 1289 roku przybył osobiście na czele posiłków zbrojnych pod Kraków. Łokietek wydostał się z oblężonego i następnie zdobytego przez Wrocławian miasta (na skutek zdrady mieszczan) tylko dzięki pomocy franciszkanów, którzy ukryli go w swoim klasztorze. Pomimo przewagi Henryka książę kujawski utrzymał się za to w Sandomierzu.

Będąc tak blisko celu swojego życia Henryk IV "Probus" umarł nagle (prawdopodobnie otruty) w 1290 roku. Jednym z podstawowych źródeł dotyczących śmierci Henryka IV jest rymowana kronika Ottokara z Horneck (Styria), zawierająca bardzo istotne szczegóły, przez jednych historyków postrzegana jako bardzo wiarygodna, przez innych uważana zaś za pozbawioną wartości.

Data roczna śmierci "Probusa" jest powszechnie przyjmowana. Potwierdzenie dla niej możemy znaleźć w licznych źródłach. O wiele więcej problemów jest z ustaleniem daty dziennej śmierci Henryka.

Najczęściej można się spotkać z wigilią św. Jana Chrziciela, tj. 23 czerwca. Istnieją też jednak inne propozycje: 24 czerwca, 22 lipca, czy nawet kwiecień. Data 23 czerwca poparta jest zdecydowanie największą ilością źródeł.

Z trucizn bardzo chętnie korzystali również książęta piastowcy podczas rozbicia dzielnicowego. Jednym z nich był między innymi: książę Bolesław "Rogatka", władca Wielkopolski, Małopolski i Śląska. Pozbył się w ten sposób swych braci: Henryka III, Władysława i Konrada, księcia głogowskiego, którzy umierali jeden pod drugim, kolejno w wieku 37, 33 i 42 lat. Trucizna była także przyczyną śmierci bratanka Bolesława "Rogatki", syna Henryka III - Henryka IV "Probusa". Bratanek "Rogatki" podjął śmiałą próbę zjednoczenia ziem pod swoim władzą, a w 1290 roku mając już ugruntowaną pozycję, rozpoczął starania u papieża o zgodę na koronację. Niestety plany Henryka IV nie ziściły się, a jego dość tajemnicza i szybka śmierć spowodowały po raz kolejny utratę szansy na zjednoczenie ziem polskich pod władzą jednego człowieka. Za przyczynę śmierci księcia Henryka IV "Probusa" już w średniowieczu uznano truciznę. Wspominają o tym już ówczesne źródła, między innymi: Polskie Nagrobki Książąt Śląskich, a za nimi "Kronika Książąt Polskich", jak również późniejsi kronikarze z Janem Długoszem na czele. Również zagraniczne źródła, jak: czeska Kronika Polkawy oraz styryjska "Kronika" Ottokara opisywały jako przyczynę zgonu Henryka truciznę. Najwięcej szczegółów na ten temat podaje właśnie "Kronika" Ottokara, według którego kiedy Henryk IV zaczął starać się u papieża o zgodę na koronację, wysłał tam swojego legistę, aby ten prowadził negocjacje w sprawie otrzymania stosowanych dokumentów i zgody papieskiej. Henryk przygotowany na spore wydatki związane ze staraniami o koronę, zaopatrzył swojego wysłannika w pokaźną sumę 12 tysięcy grzywien. Legista okazał się jednak osobą nieuczciwą, zagarniając dla siebie 400 grzywien. Mimo to przekazał papieżowi całą sumę, zaś w miejsce skradzionych 400 grzywien podłożył fałszywe pieniądze. Oszustwo zostało bardzo szybko wykryte, a papież podejrzewając o ten podstępny czyn samego księcia Henryka, wystosował do niego list z wyrazami głębokiego oburzenia. Książęcy wysłannik obawiając się zemsty zbiegł do Wenecji. Zdając sobie jednak sprawę, że jego chlebodawca nie ustanie w wysiłkach, aby go odnaleźć, postanowił za pomocą brata przebywającego na dworze księcia otruć Henryka "Probusa". Działając z inspiracji krewnego Henryk stale był podtruwany. Nie pomogło również zastosowane przez nadwornego lekarza Guncelina wieszanie za nogi, co powodowało gwałtowne wymioty, książę Henryk Probus wkrótce zmarł, a z nim umarły również jego plany koronacji na króla Polski.

Historycy próbowali znaleźć potwierdzenie wersji podanej przez Ottokara. Badania wykazały że rzeczywiście na dworze Henryka "Probusa" przebywało dwóch braci - doradca książęcy i legista Jan oraz lekarz - Jakub. Obaj mieli być synami nadwornego medyka księcia Henryka III. Według historyków prawdziwym inspiratorem zamachu na życie Henryka "Prawego" miał być jednak Henryk V "Brzuchaty" - książę jaworski i legnicki. Śmierć "Probusa" otwierała mu drogę do zdobycia władzy w księstwie wrocławskim. Jest to oczywiście hipoteza, której nie sposób poprzeć pewnymi dowodami. Niezależnie od tego, kto stał za zamachem na Henryka "Probusa", jego śmierć otwarła drogę innemu księciu - Władysławowi "Łokietkowi" do zdobycia władzy i wreszcie zjednoczenia ziem polskich, co w efekcie umożliwiło mu koronowanie się na króla Polski.

O truciźnie, jako przyczynie śmierci księcia wrocławskiego, informuje kilka niezależnych od siebie źródeł: są to polskie nagrobki książąt śląskich (za nimi zaś "Kronika książąt polskich", Jan Długosz, i późniejsi kronikarze), oraz zagranicznego pochodzenia czeska "Kronika Pulkawy" i styryjska "Kronika Ottokara". Wobec czego wersja o otruciu zasługuje w pełni na zaufanie.

Najdokładniejsze szczegóły przedstawia Ottokar styryjski, według którego Henryk IV "Probus" miał wysłać do Rzymu swojego legistę, aby ten mu załatwił zezwolenie na użycie berła i noszenie korony, oraz posługiwanie się tytułem królewskim. Negocjacje układały się pomyślnie, ale wiadomo było z góry, że w stolicy św. Piotra bez funduszy i to wysokich nic nie uda się załatwić. Wysłannik był jednak na to przygotowany, gdyż wiózł ze sobą ogromną sumę 12 tysięcy grzywien, połakomił się jednak na część funduszy i około 400 grzywien zmalwersował, a papieżowi usiłował podsunąć fałszywe. Sprawa się w końcu wydała i papież zaczął słać do Henryka listy z wyrazami oburzenia. Malwersant w prawdzie zdołał uciec przed papieską i książęcą sprawiedliwością do Wenecji, ale wiadomo było, że Henryk IV wszelkimi sposobami będzie chciał się zemścić. W jego głowie powstał więc wtedy pomysł pozbycia się księcia. Szczegóły wyglądały następująco: legista miał brata medyka służącego na dworze wrocławskim, który miał zatruwać powoli swojego władcę. W prawdzie inny lekarz książęcy noszący imię Guncelin rozpoznał symptomy otrucia i zdołał odratować Henryka powieszeniem go za nogi, co spowodowało silne wymioty i oczyszczenie organizmu, lecz morderca nie rezygnował i zatruł tym razem nóż, którym książę zwykł krajać chleb. Truciciela w końcu odkryto, ale było już za późno na ratunek. Umierając Henryk IV, w imię chrześcijańskiego miłosierdzia nakazał nie ścigać i nie karać sprawców swojej śmierci.

To niezwykle długie opowiadanie nie do końca zasługuje na zaufanie, bowiem tylko niektóre elementy mają potwierdzenie w innych źródłach. Jest to sama kwestia otrucia i co najwyżej motyw starania się Henryka IV o koronację. Opowiedziana przez Ottokara styryjskiego historia w wielu szczegółach zgadza się z tą przekazaną przez Kronikę Zbrasławską. Tam również kapelan mistrz Aleksy, jako poseł władcy czeskiego Wacława II miał zdradzić jego interesy starając się o koronę dla "króla kaliskiego" Przemysła II. Tutaj tudzież doszło do malwersacji funduszy (obu panów), tylko epilog był trochę inny bowiem wysłannik zginął zabity przez własnego sługę w rzymskich kanałach. Do całego więc opowiadania należy więc podejść niezwykle ostrożnie, jednak fakt otrucia jest oczywiście bezsporny.

Jeśli zawierzyć wersji Ottokara, należało by szukać wśród możnych wrocławskich (tak jak w przypadku jego ojca), dwóch braci, z których jeden był legistą, drugi medykiem. Taki przypadek udaje się odnaleźć tylko w jednym wypadku w osobach: Jana (który był doradcą książęcym i legistą) i Jakuba (przez źródła określanego, jako magister, a więc prawdopodobnie lekarza), synów Goćwina (nadwornego medyka Henryka III). Widać ich jednak także na urzędach jeszcze po zgonie Henryka IV. Można też założyć, że działali oni w interesie Henryka V Brzuchatego, który poprzez morderstwo i następnie przez zamach stanu obalający testament Probusa, chciał zdobyć władzę w księstwie wrocławskim, ale nie ma na to żadnych dowodów. Brakuje również innych osób, które odniosły ze śmierci Henryka korzyść, a dało by się ich powiązać z okolicznościami zgonu wrocławskiego Piasta.

Według przekazów, umierając "Probus" kazał sporządzić dwa dokumenty. Jeden dotyczący spraw kościoła wrocławskiego, który nadawał biskupowi upragnione uprawnienia książęce w kasztelani nysko-otmuchowskiej, drugi polityczny - regulujący kwestię dziedziczenia. Chodzi tutaj o zapis Małopolski ze stołecznym Krakowem na czele Przemysłowi II, zaś księstwa wrocławskiego najwierniejszemu stronnikowi Probusa na Śląsku - Henrykowi III Głogowczykowi. W razie bezpotomnej śmierci, któregoś z wymienionych książąt dzielnice będące dotąd w ich posiadaniu przejść miały w posiadanie drugiego, co dodatkowo regulował układ pomiędzy zainteresowanymi. Wielu historyków podważa jednak istnienie drugiego z dokumentów. Jeśli był on prawdziwy, byłby to krok naprzód w kierunku zjednoczenia Polski, a Henryk IV "Probus" oczerniany w zwłaszcza w starszej literaturze, jako świadomy propagator niemczyzny, okazałby się prawdziwym polskich patriotą (abstrahując od zasadności podnoszenie problemów świadomości etnicznej i językowej w głębokim średniowieczu). Jedynie zapis względem kościoła (nie licząc zwrotu Kłodzka Wacławowi II, aby stracił pretekst do mieszania się w sprawy śląskie) został w pełni zrealizowany. Henryk IV "Probus" został pochowany w kolegiacie św. Krzyża i św. Bartłomieja we Wrocławiu, którą sam ufundował.

W czasie II wojny światowej niemieccy antropologowie zamierzali rozstrzygnąć o "germańskości" "Probusa". W tym celu jego doczesne szczątki zostały zabrane i miały zostać poddane badaniom. Niestety zaginęły w wojennej zawierusze. Sarkofag "Probusa" znajduje się aktualnie w Muzeum Narodowym we Wrocławiu.

Henryk IV "Probus" w polityce wewnętrznej przez całe swoje panowanie stał na straży propagatyw książęcych. Dbał również o rozwój gospodarczy księstwa obdarzając miasta licznymi przywilejami, także lokacyjnymi (np. Kluczbork i Namysłów), sprowadzał też kolonistów zasiedlających puste dotąd tereny nadgraniczne. Podjął się też reformę skarbową, dzięki czemu zasoby pieniężne księstwa wzrosły w znaczny sposób.

Fragment kroniki Jana Długosza dotyczący śmierci księcia wrocławskiego: Książę wrocławski Henryk IV Probus albo Pobożny czując stopniowe wzmaganie się wynikłej z trucizny podanej mu przez jego Ślązaków choroby. Która go gnębiła już przeszło pół roku, i (czując) że działanie trucizny jest coraz silniejsze, wezwawszy biskupa wrocławskiego Tomasza i znaczniejszych panów, rozporządzeniem ostatniej woli, ponieważ nie zostawiał żadnego potomka, przeznacza księstwo wrocławskie stryjowi swojemu Konradowi Głogowskiemu, a księstwo krakowskie i sandomierskie księciu Wielkopolski Przemysłowi. Rozdawszy resztę swego majątku częściowo kościołom, częściowo żonie swojej Matyldzie, a częściowo ludziom biednym, umiera dwudziestego drugiego lipca na zamku wrocławskim i zostaje pochowany w zbudowanym i wyposażonym świeżo przez niego kościele św. Krzyża.


Tekst:

"Książęta piastowscy Śląska" - Zygmunt Boras


Mój Historyczny Blog - Tomasz Sanecki