Henryk Walezy (Robertyng-Capet-Valois-d'Orléans-Angôuleme) (urodzony w Fontainebleau we Francji 19 września 1551 roku, zamordowany w Saint Cloud we Francji 2 sierpnia 1598 roku) herb

Syn Henryka II Walezego (Robertyng-Capet-Valois-d'Orléans-Angôuleme) króla Francji i Katarzyny Medycejskiej, córki Wawrzyńca II Medycejskiego księcia Urbino.

Książę d'Angoulęme od 19 września 1551 roku do 8 grudnia 1559 roku jako Aleksander Edward, Orleanu od 8 grudnia 1559 roku do lutego 1566 roku, delfin Królestwa Francji i Viennois od 5 grudnia 1560 roku do 11 maja 1573 roku jako Henryk, książę Andegawenii i Bourbonnais oraz hrabia de Forez i Par Francji od lutego 1566 roku do 11 maja 1573 roku jako Henryk, książę Bretanii od 30 maja 1574 roku do 2 sierpnia 1598 roku jako Henryk III. Król Polski i wielki książę Litwy (obrany) od 12 marca 1573 roku do 12 maja 1575 roku jako Henryk I. Król Francji od 30 maja 1574 roku do 2 sierpnia 1598 roku jako Henryk III.

W Reims we Francji 15 lutego 1575 roku poślubił Ludwikę Baudemont-Vaudémont Lotaryńską (urodzona w Castelo de Nomeny we Francji 30 kwietnia 1553 roku, zmarła w Moulins we Francji 29 stycznia 1601 roku) księżna Berry od 1589 roku, córkę Mikołaja Baudemont-Vaudčmont Lotaryńskiego księcia Mercour i Małgorzaty de Egmont.

Władca prywatnie.

Gdy jego brat, Karol IX, był zasiadł na francuskim tronie. Matka Henryka - Kataarzyna Medycejska za wszelką cenę chciała osadzić wszystkich swych synów na tronie, i gdy nie powiodły się inne plany wobec Henryka, zdecydowała się starać o egzotyczny dla Francuzów tron polski. Henryk Walezy obejmując władzę w Polsce miał 23 lata i niewiele doświadczenia politycznego. Był wszechstronnie wykształcony, odważny i niezwykle ambitny. Henryk lubił wspaniałe, zdobione drogimi kamieniami stroje, nosił biżuterię i używał pachnideł. Miał przekłute uszy i nosił podwójne, wysadzane perłami, kolczyki z wisiorkami. W Polsce powszechnie uznano te upodobania za przejaw zniewieściałości. Na dworze Henryka było wielu mężczyzn malujących sobie twarze, strojących się w klejnoty i perfumy. Podobno niektórzy z nich pełnili rolę królewskich kochanek. Henryk nie znał polskiego, więc udział w życiu publicznym niezmiernie go nudził. Wieczory i noce spędzał na rozrywkach, za dnia najchętniej spał. Aby uniknąć przyjmowania interesantów potrafił spędzić dwa tygodnie w łóżku, pozorując chorobę. Grał w karty i przegrywał olbrzymie sumy, pobierane ze skarbu państwa. Na wydawanych przez króla ucztach występowały nagie dziewczęta. Zachowywał się jak rozkapryszone dziecko i nie traktował poważnie obowiązków królewskich. Uzgadniając elekcję Walezego, planowano jego małżeństwo z Anną Jagiellonką, siostrą Zygmunta II Augusta. Była ona jednak starsza od Henryka prawie o 30 lat, toteż młody król nie spieszył się z małżeństwem. Otrzymawszy wiadomość o chorobie i śmierci brata, Henryk potajemnie wyjechał do Francji.

Działalność publiczna.

Henryk de Valois panował w Polsce zaledwie pół roku. Musiał pokonać wielu kontrkandydatów do tronu, wśród nich tak potężnego, jak arcyksiążę Ernest Habsburg. Poseł francuski w Polsce był zręcznym politykiem. Obiecywał wszystkim wszystko, byle tylko zapewnić swemu panu koronę. Musiał przy tym uporać się z poważnymi obawami szlachty związanymi z wieściami o udziale francuskiej rodziny królewskiej w rzezi hugenotów w noc Świętego Bartłomieja w Paryżu. Konkurenci sprytnie wykorzystywali te wiadomości, przedstawiając Henryka jako głównego sprawcę rzezi paryskiej. Wzburzona szlachta, obawiała się, że Henryk urządzi nad Wisłą drugą "noc Świętego Bartłomieja". Talent francuskiego posła i przekonanie większości szlachty, że Walezjusz, rządząc w Polsce i tak "będzie musiał raczej bać się poddanych, a nie poddani jego", doprowadziły do wyboru Henryka na tron. Szlachta, osadzając na tronie nieznanego bliżej kandydata, postanowiła zabezpieczyć się przed ewentualnymi niespodziankami. Uchwalono słynną Konfederację Warszawską (rok 1573), która miała być gwarancją pokoju religijnego. Inne warunki postawione wybranemu w wolnej elekcji Henrykowi zawierały tzw. pacta conventa(1573) oraz artykuły henrykowskie. Umieszczono w nich zarówno osobiste zobowiązania władcy jak i prawno - publiczne obowiązki monarchy oraz określono ustrój państwa i warunki wypowiedzenia posłuszeństwa królowi. Inne uzgodnienia (postulatea polonica) szły tak daleko, że można je określić jako ingerencją w wewnętrzne sprawy Francji. Zobowiązywały one Walezego do wprowadzenia tam tolerancji religijnej, amnestii dla hugenotów i przerwania oblężenia twierdz hugenockich. Poseł francuski zaprzysiągł wszystko. Decyzja o elekcji odciągnęła Henryka od oblężenia hugenockiej twierdzy La Rochelle. Henryk Walezy próbował stawiać opór podczas zaprzysięgania artykułów henrykowskich w katedrze Notre Dame w Paryżu. Wtedy to magnaci polscy zagrozili, że jeśli nie potwierdzi zasad tolerancji - nie zostanie królem (słynne: si non iurabis, non regnabis). Podobna scena powtórzyła się potem w katedrze wawelskiej podczas koronacji. Krótkie rządy Walezego nie przyniosły liczących się efektów politycznych. Król unikał spełniania swych obowiązków monarszych. Jego polityka personalna i rozdawnictwo dóbr ludziom niegodnym wywoływało oburzenie szlachty. Nieznajomość polskiego prawa, izolacja od otoczenia (nieznajomość języka polskiego), odmienne tradycje polityczne i sposób myślenia uniemożliwiły Walezemu szybkie wejście w rolę polskiego monarchy, a szlachcie uświadomiły, że jego wybór był nieporozumieniem. Na sytuację nakładały się różnice w kulturze obyczajowej polskiego i francuskiego dworu. Król na wiadomość o śmiertelnej chorobie brata, postanowił wyjechać do Francji i objąć tam koronę (czerwiec roku 1547). Uciekł potajemnie, w nocy, pozostawiając ukryte listy do senatu i szlachty. Szlachta próbowała zemścić się na pozostawionych w Krakowie Francuzach, ale w obronę wzięła ich Anna Jagiellonka. Henryk, już jako władca Francji, do końca życia używał tytułu króla Polski. Zginął zamordowany w 1589 roku. Jak pisał prof. Tazbir: "W barbarzyńskiej, mroźnej i tak pod każdym względem dla Walezego obcej Polsce mógłby on umrzeć z nudów, ale nigdy od sztyletu".

Bilans panowania w Polsce.

Podczas całego pobytu w Krakowie Henryk duchem przebywał w Paryżu. Jego rządy w Polsce wzbudziły wielkie niezadowolenie szlachty, a ich upokarzającym zwieńczeniem stało się porzucenie tronu polskiego. Chwiejny charakter Walezego, jego ambicje i niemoralne zachowanie do dziś budzą namiętności wśród historyków. Przeciętne uzdolnienia, które posiadał, nie pozwoliły mu sprostać zadaniom w sytuacji przerastających go zadań. Opinia ta dotyczy nie tylko krótkiego panowania na tronie polskim, ale również jego późniejszych, równie nieudolnych, rządów we Francji. Wypełnione one były wojnami domowymi i doprowadziły do całkowitego utracenia autorytetu władzy królewskiej.

Faworyci Henryka III.

Gdy Henryk III Walezy obejmował tron francuski, musiał zdać się na doradców swego poprzednika (i brata) Karola IX, a także liczyć się z ogromnymi ambicjami matki, królowej Katarzyny. Jednak szybko uległo to zmianie. Król drastycznie odchudził dwór z darmozjadów: część szlachciców odesłał na prowincję, powierzając im obowiązki namiestników i urzędników królewskich, reszcie podziękował za służbę. Otoczył się gronem przyjaciół i zaufanych współpracowników, najczęściej tych, którzy w przeszłości udowodnili swą wierność. Szybko zyskali oni pogardliwe miano mignonów królewskich, co oznaczało faworytów, pieszczochów, choć może odpowiedniejsze byłoby wulgarne słowo "przydupas". Choć tego sformułowania używali przede wszystkim przeciwnicy króla, faktem jest, że niektórzy z jego towarzyszy z powodu awanturnictwa, skłonności do żeńskich ubiorów, ondulacji włosów, perfumowania się i makijażu ponad miarę, a nawet - jak wieść niosła - sodomii, nie wzbudzali zaufania.

Zresztą Henryk III również nie świecił przykładem cnotliwego życia. Mniejsza o ubiór i kolczyki w uszach, ale paryską gawiedź szczególnie bulwersowały jego obyczaje: Walezy lubował się w damskich przebierankach oraz podszytych homoerotyzmem maskaradach. Dlatego przylgnęły do niego opinie zwolennika "włoskiej skłonności" (jak wówczas nazywano homoseksualizm) i wszelakich innych bezeceństw. Niewielu zwracało uwagę, że za rządów Henryka w Luwrze przestało wreszcie cuchnąć ludzkimi odchodami, a czystość i higiena osobista stały się znakiem firmowym dworu francuskiego. Niewykluczone, że to właśnie monarsze zamiłowanie do piękna i czystości stało się powodem rozstania z niektórymi dworakami (brudasy won!).

Wśród mignonów Henryka największe wpływy uzyskali: Jacques de Levis hrabia Caylus (Quelus), najbliższy przyjaciel króla i czołowy awanturnik, Franciszek d'Épinay de Saint-Luc, który w czasach Henryka IV zostanie głównym artylerzystą królewskim, Franciszek d'O, główny doradca Walezego od ekonomii i gospodarki, oraz Jean-Louis de Nogaret de la Valette. Z wyjątkiem Quelusa, który był raczej typem rębajły niż doradcy politycznego, byli to tzw. mignoni polityczni, których władca radził się w sprawach wagi państwowej. Inni - np. Ludwik de Maugiron i Goerges de Schomberg - spełniali rolę straży przybocznej Henryka, towarzysząc mu w czasie w licznych wypraw i eskapad. To oni wraz z Quelusem wezmą udział w sławnej walce z przybocznymi Henryka Gwizjusza, która przeszła do historii jako bitwa mignonów.

Na początku 1578 roku atmosfera w Luwrze popsuła się. Na dworze królewskim przebywał wraz ze swoją świtą niemiły władcy gość - brat Franciszek d'Alenuon. Ich nienawiść sięgała czasów młodości, a i później Franciszek dolewał oliwy do ognia: podburzał katolików przeciwko fiskalizmowi administracji królewskiej, krytykował politykę zagraniczną brata, aż wreszcie otwarcie opowiedział się po stronie hugenotów. Jakkolwiek na przełomie 1578/1579 roku bracia oficjalnie pogodzili się, co miał podkreślić pobyt diuka d'Alenuon na dworze, ale były to tylko pozory. Zresztą Quelus niezmordowanie szukał guza. Najwyraźniej uważał za stracony dzień, w którym kogoś nie spostponował, nie obraził, nie sprowokował do pojedynku. Okazja nadarzyła się, kiedy stanęli mu na drodze mignoni księcia Henryka Gwizjusza. W sobotę 26 kwietnia 1579 roku na dziedzińcu Luwru doszło do sprzeczki z najważniejszym z nich Charlesem de Balzac Entraguetem. Rękawica została podjęta, i to w trójnasób: jako że w incydencie obok Quelusa uczestniczyli Maugiron i Schomberg, a za Entraguetem murem stanęli wicehrabia de Riberac i Livarrot, pojedynek, do którego miało dojść następnego ranka, przeobraził się starcie trzech na trzech.

Walka rozpoczęła się w niedzielę 27 kwietnia o godz. 5 rano na Targu Końskim, przy tzw. Wieżyczkach w pobliżu Wieży św. Antoniego. Choć nie znamy przebiegu walki, jedno nie ulega wątpliwości: Quelus skrzyżował rapiery z Entraguetem. Prawdopodobnie przeciw Maugironowi stanął Riberac, zaś Schomberg starł się z Livarrotem - tak wskazywałyby wiek i pozycja społeczna każdego z rywali. Niewykluczone też, że wraz z wykruszaniem się uczestników starcia, rozkład sił zmieniał się. Bardzo możliwe, że np. Livarrot po uporaniu się z Schombergiem pospieszył z pomocą Entraguetowi bądź Riberakowi. Niezbyt to honorowe, ale nie powinno dziwić, jeśli zważymy, jak zaciekła była to walka. Istna rzeź!

Zwyciężyli ludzie Gwizjusza, ale było to pyrrusowe zwycięstwo. Livarrot położył trupem Schomberga, choć okupił sukces poważną raną głowy. Dopiero po sześciu tygodniach doszedł do siebie. Jeszcze tragiczniejszy był bój Maugirona z Riberakiem. Mignon króla padł na placu boju, jednak drogo sprzedał swoją skórę: raniony śmiertelnie Riberac zmarł następnego dnia w południe. Równie krwawy był pojedynek Quelusa z Entraguetem, choć sprawozdawcy sportowi niechybnie nazwaliby go meczem do jednej bramki. Entraguet okazał się o wielkim fechmistrzem, poczynając sobie z Quelusem niczym z kukłą. Mignon królewski został dosłownie zmasakrowany - ponoć otrzymał aż 19 ran! Entraguet był tylko lekko ranny w ramię. Ale i Quelusowi należą się słowa uznania - wygląda na to, że do końca bił się dzielnie.

Po walce został przewieziony do pałacu de Boisi, gdzie wkrótce zjawił się król, by czuwać przy umierającym przyjacielu. Henryk III obiecał ponoć lekarzom aż 100 tys. franków za wyleczenie swojego ulubieńca i 100 tysięcy ecu, za przywrócenie mu odwagi do walki. Jednak na nic zdały się zabiegi medyków: Quelus zmarł 29 maja, po 33 dniach męczarni. Walezy mocno przeżył nie tylko jego śmierć: zachował pukle włosów Maugirona i Schomberga, zaś o Quelusie miały mu przypominać zdjęte z uszu zmarłego kolczyki - podarunek sprzed lat.

Królewska wndeta.

Henryk III nie zwykł wybaczać swoim wrogom. Gwizjusz zagrażał mu coraz bardziej, a gdy tłumy zaczęły wiwatować na cześć rywala, widząc w nim jedynego obrońcę katolików, jego los został przesądzony. Na sfinalizowanie zemsty przyszło jednak Walezemu poczekać aż do grudnia 1588 roku. Okazja nadarzyła się, kiedy Gwizjusz przybył na posiedzenie rady królewskiej, która obradowała na zamku pod Blois. Tam zasztyletowali go siepacze Henryka III, który z satysfakcją obserwował śmierć znienawidzonego wroga. Przy okazji Walezy rozkazał zgładzić jego brata Ludwika, kardynała lotaryńskiego. Potęga Gwizjuszy została złamana. Jednak, jak to często bywa, gdzie dwóch się bije, trzeci korzysta. By odzyskać kontrolę nad Paryżem, który zbuntował się na wieść o pogromie przywódców Ligi katolickiej, Henryk III zawarł porozumienie z królem Nawarry Henrykiem Burbonem. Było jasne, że trzydziestotysięczna armia sojusznika z łatwością spacyfikuje niepokorne miasto. Ale Henrykowi III nie udało się wjechać triumfalnie do stolicy. 1 sierpnia 1589 roku dominikanin Jakub Clément, przybyły do obozu rzekomo z misją przekazania królowi listów od paryskich zwolenników, rzucił się na niego ze sztyletem. Rana okazała się śmiertelna i koronę królów Francji włożył na skronie Henryk Burbon.


Żródła:

Multimedilana Encyklopedia Władców Polski


"TRZECH NA TRZECH, czyli bitwa mignonów" - Tomasz Bohun ("Mówią Wieki").