Święta Kunegunda [Kinga] Arpadówna (urodzona w Budzie w 1234 roku, zmarła w Starym Sączu 24 lipca 1292 roku) herb

Córka Bali IV Arpada króla Węgier i Marii Laskaris, córka Teodora I Laskaris cesarza Nicei.

Księżna sądecka, pani biecka i korczyńska od 1257 roku.

W 1279 roku poślubiła Bolesława V "Wstydliwego" Piasta (urodzony 21 czerwca 1226 roku, zmarł 7 grudnia 1279 roku) wielkiego księcia krakowskiego i sandomierskiego.

W 1690 roku beatyfikowana, a 16 czerwca 1999 roku, podczas pielgrzymki do Polski kanonizowana przez papieża Jana Pawła II Polaka w Starym Sączu.

Kunegunda - znana ogólnie jako Kinga - jest patronką górników solnych. Legenda głosi, że to ona sprowadziła sól do Polski; opowiadają o tym do dziś przewodnicy po kopalni w Wieliczce. Stojąc w olbrzymiej kaplicy pod wezwaniem księżnej pani w wielickich podziemiach, ozdobionej rzeźbami solnymi braci Józefa i Tomasza Markowskich oraz Antoniego Wyrodka, cofamy się do zdarzeń sprzed przeszło siedmiu wieków.

Urodziła się 5 marca 1234 roku, do piątego roku życia przebywała na dworze rodziców w Ostrzyhomiu. Polska dyplomacja, z biskupem krakowskim Wisławem na czele, zainteresowana przymierzem z Węgrami, wypatrzyła w tym królewskim dziecku partnerkę życiową dla krakowskiego księcia, seniora Bolesława. Bela IV, początkowo niechętny małżeństwu, dał się w końcu przekonać i w 1239 roku w Wojniczu doszło do spotkania młodej pary. Narzeczony miał wówczas dwanaście lat, Kinga pięć. W Wojniczu nastąpiły uroczyste zrękowiny. Z zawarciem małżeństwa poczekano jeszcze siedem lat.

Młoda księżniczka przebywała początkowo w Sandomierzu, pod okiem matki Bolesława Grzymisławy. Towarzyszką tych dziecięcych lat była siostra Bolesława, Salomea, późniejsza błogosławiona. Grzymisława utrzymywała na dworze nauczyciela, Kinga uczyła się czytać i pisać, także po łacinie. Księżniczkę wychowywano bardzo ascetycznie i chyba te dziecinne lata zaważyły na całym jej późniejszym życiu, bardzo świątobliwym. Przy studiowaniu jednakże zapisków o ascezie i cudach księżnej trzeba brać pod uwagę fakt, że życie osób uznanych później za świętych zna się tylko z tak zwanych żywotów, w których autorzy zamieszczali niekoniecznie to, co się w rzeczywistości zdarzyło, ale przede wszystkim to co w żywocie świętego powinno koniecznie być. Do świętości Kingi jeszcze powrócimy, pozostańmy przy jej sprawach rodzinnych.

Kinga wniosła Bolesławowi duży posag. Otrzymała od ojca czterdzieści tysięcy grzywien, które zostały w całości zużyte na wyposażenie wojska walczącego z najazdem tatarskim, lub, jak przyjęto mówić od niedawna, mongolskim. Wschodnia nawałnica zmiotła jednak polskie rycerstwo i para książęca opuściła w pośpiechu Sandomierz, chroniąc się początkowo w Krakowie, potem w niedostępnym zameczku w Pieninach, na koniec w klasztorze Cystersów w Weiehradzie na Morawach.

Po powrocie do Polski wszystkie dochody skarbu książęcego poszły na usuwanie skutków najazdu, nikt nie myślał o zwrocie sum posagowych. Nie zapomniano o nich, księżna otrzymała jako oprawę - tak nazywano uposażenie księżnych, a potem królowych - ziemię sądecką. Akt nadania postanawiał, że ziemia ta będzie przekazana Kindze w wieczyste dziedzictwo, z zastrzeżeniem, że ani za życia, ani po śmierci księżna nie oderwie tej ziemi od Polski. Po śmierci Bolesława wdowa opuściła Kraków, mimo namów nie chciała przejąć rządów w dzielnicy senioralnej. Osiadła w swoim dziedzictwie, na ziemi sądeckiej. Najbardziej ukochała Stary Sącz, ufundowała w tym mieście klasztor Franciszkanów, wybudowała też klasztor i kościół dla sióstr klarysek. Zostając wdową, przekroczyfa furtę i wdziała habit jako prosta zakonnica.

Kroniki mówią, że Kinga okazała się dobrą gospodynią. Troszczyła się o poddanych, zakładała sołectwa, gromadziła żywność na trudne czasy. Księżna mówiła dobrze po polsku, bywała wśród prostych ludzi. Ceni się jej zasługi dla kultury polskiej. W czasach kiedy w Kościele panowała wszechobecnie łacina, Kinga kazała przetłumaczyć na polski psalmy Dawidowe i co wieczór siostry śpiewały psałterz w ojczystym jeżyku. Co więcej, klasztor i kościół sądecki rozbrzmiewały pieśniami maryjnymi, śpiewanymi również po polsku. Niestety, nie zachował się psałterz Kingi, treść jego znamy z przeszło sto lat późniejszych odpisów. Zdaniem Briicknera Kinga, pierwsza ksieni starosądeckich klarysek, miała też patronować powstaniu rycerskiego hymnu Bogurodzica, śpiewanego pod Grunwaldem.

Przejdźmy do ascezy księżnej. Autor "Żywotu" jej pisze, że Kinga nie brała nijakiej rzeczy korzennej ani smakowitej, a nawet jeśli mąż ją zmusił do biesiady, pieczeń w jej ustach nabierała smaku postnej ryby. Stanisław Wasylewski pisze obrazowo, że życie jej stało się .jednym wielkim piątkiem i jedną ciemną jutrznią. Ilekroć Kinga namiętność w sobie poczuje, zaraz świecą zapaloną piecze ciało swe i przywodzi do opamiętania". W sypialni małżeńskiej stale przebywały dwie dworki, aby nie dopuścić do jakiegokolwiek zbliżenia małżonków. Co więcej, zadaniem ich było budzić księżnę na wspólną modlitwę zaraz po zaśnięciu męża. Raz zdarzyło się, że ciało Bolesława okrywała koszula podarta. Kinga kazała obudzić męża i odziać w inną koszulę. Dworki wysłuchały awantury nagle rozbudzonego księcia, ale mówiły: "O jakaż świątobliwa jest ta małżonka, która ani nogi, ani najmniejszej cząstki dała księcia swego nie chce oglądać".

Umartwienia księżnej wywołują dziś niedowierzanie. Oto "bosymi nogami w mróz biegała o północy, nie bacząc, że jej stopy cierpią od zimna i zmrożonych ostrych kamieni. Oblicze szpeciła wapnem i łupinami od orzecha. Latem odziewała się grubo, zimą cieniuteńko i jeszcze ciało prażyła nad ukropem, by na dworze więcej cierpiało". Kinga z rozkoszą owijała członki chore owrzodziałym i cuchnącym włóczęgom, wypłukiwała ich „trędowate smrody i plugastwa", a niedołężnych na rękach dźwigała. Autor żywota jej pisze, że "...nawet mniszki podnosiły krzyk, gdy zaprosiła do karety owrzodzonego włóczęgę i całowała jego ropiaste ohydy".

Kinga opowiadała paniom dworu, iż "...u męża swego nigdy nic innego nie widziałam oprócz rąk samych i twarzy". Król Władysław "Łokietek" twierdził, że żona Bolesława nigdy nie straciła dziewictwa. (Nawiasem mówiąc, między innymi i temu też zawdzięczał tron krakowski i koronę). Ale czasy, w których żyła były wyjątkowo podatne na ascezę. Siostra Kingi, Małgorzata, została kanonizowana, druga siostra Jolanta i szwagierka Salomea - beatyfikowane.

Pod przysięgą na krzyż złożoną spisano cuda, które miały miejsce u grobu Kingi. Ośmiuset zmarłych ożyło, sześćdziesięciu niewidomych odzyskało wzrok, siedmiuset chorych wróciło do zdrowia. "Szli rzędem i wracali zdrowi tacy co mieli wszawe choroby, szli sparzeni i krostawi, robaczywi i paraliżem tknięci, przybiegła pasterka od wilka poraniona i człek od psa wściekłego pogryzień, podrostek z biegunką i baba kadukiem padająca".

Porzućmy dalsze opowieści autora "Żywotu" i przejdźmy do historycznych faktów. Kinga zmarła w klasztorze starosądeckim 24 lipca 1292 roku. Pochowano ją pod posadzką sąsiadującej z klasztorem kaplicy Matki Boskiej Bolesnej, dzisiaj pod wezwaniem błogosławionej Kingi. W kilkanaście lat potem ciało księżnej wydobyto z ziemi i umieszczono w okazałym grobowcu. W 1603 roku biskup Bernard Maciejowski ufundował Kindze srebrną trumnę i ozdobny relikwiarz, w którym pomieszczono głowę, rękę i kilka pamiątek.

Po pierwszym rozbiorze Polski, decyzją cesarza Józefa II, srebrna trumna powędrowała do Lwowa, relikwiarz z głową błogosławionej wywieziono do Wieliczki. Na szczęście to "wygnanie" trwało niedługo. W 1784 roku władze austriackie pozwoliły na powrót relikwii do Starego Sącza.

Obecnie w ołtarzu kaplicy klasztornej, od strony furty, znajduje się mała trumienka z relikwiami. Siostry klaryski posiadają kilka pamiątek po błogosławionej: łyżeczkę, rękojeść kindżału, pierścień z ametystowym oczkiem, medalion i kubek z kryształu górskiego. W zbiorach klasztornych znajduje się też rękopis żywota Kingi, pióra Jana Długosza.

W kościele starosądeckim niemal całą ścianę zajmują freski z życia księżnej. Żonę Bolesława "Wstydliwego" malował Jan Matejko. Karykaturalnie przedstawił jej postać, widząc w niej odrażającą, korpulentną kobietę o grubych rysach. Miał zapewne jakieś powody, by tak Kingę namalować. W świadomości Polaków pozostaje ona jednakże jako kobieta o ujmującej powierzchowności.

W 1247 roku wyszła za mąż za księcia sandomierskiego i krakowskiego Bolesława Wstydliwego. Oboje ślubowali czystość małżeńską i nie mieli dzieci. W 1257 roku mąż oddał jej ziemię sądecką i Pieniny. Za życia i rządów Bolesława wywierała znaczny wpływ na politykę państwa. Wraz z nim budowała silne lobby prowęgierskie wśród książąt piastowskich. Wspierał on Belę IV w jego działaniach zbrojnych przeciwko Czechom, gdy walczył o spadek po wygasłej dynastii Babenbergów. Kunegunda samodzielnie wystawiała dokumenty poświęcone sprawom gospodarczym oraz wspóasygnowała dokumenty męża. Wspierała rozwój osadnictwa i gospodarki oraz zakładała nowe wsie i miasta. Prawdopodobnie jeszcze za życia Bolesława wstąpiła do zakonu klarysek. Po jego śmierci w 1279 roku założyła klasztor klarysek w Starym Sączu, uposażyła go i mieszkała w nim do swej śmierci. Zmarła tam 24 lipca 1292 roku. Papież Aleksander VIII beatyfikował ją w 1690 roku. 16 czerwca 1999 roku została kanonizowana w Starym Sączu przez papieża Jana Pawła II.


Żródła:

"Małżeństwa królewskie - Piastowie" - Jerzy Besala

"Poczet królów i książąt polskich" - Marek Urbański

"Poczet królowych i żon władców polskich" - Marek Urbański

"Poczet polskich królowych i księżnych" - Zbigniew Satała

"Poczet polskich królowych, księżnych i metres" - Zbigniew Satała

"Polskie królowe" - Edward Rudzki (tom. I)


Kunegunda (Kinga) "Kobiety w polityce"