Konstanty I Pawłowicz Romanow-Oldenburg-Schleswig-Holstein-Gottorp (urodzony w Carskim Siole, 24 kwietnia [8 maja] 1779 roku, zmarł w Witebsku, 15 czerwca [27 czerwca] 1831 roku) herb

Syn Pawła I Romanow-Oldenburg-Schleswig-Holstein-Gottorp, cesarza Rosji i Marii Teodorównej (Zofii Doroty Wirtemberskiej), córki księcia Fryderyka Eugeniusza Wirtemberskiego.

Następca tronu rosyjskiego od 12 marca 1801 roku, a od 1815 roku i tronu polskiego. Z praw do tronów zrezygnował 26 stycznia 1822 roku. Od 9 grudnia 1815 roku do 1 grudnia 1831 roku pełnił obowiązki wicekróla i naczelnego wodza wojsk polskich w Królestwie Polskim, a od 1826 roku pełnił faktyczne rządy w Królestwie Polskim, które sprawował do 1831 roku. Po śmierci brata Aleksandra I został 9 grudnia 1825 roku obwołany, cesarzem Rosji i królem Polski, jednakże z niego zrezygnował, a prawa do niego przekazał młodszemu bratu, Mikołajowi I Pawłowiczowi.

Tytulara: Konstanty I cesarz i samodzierżca Wszechrusi, wielki książę Rusi, moskiewski, kijowski, włodzimierski, nowogrodzki, car kazański, car astrachański, car Polski, car syberyjski, car Chersonezu Taurydzkiego, car gruziński, pan Pskowa, wielki książę smoleński, litewski, wołyński, podolski i fiński, książę estoński, inflancki, kurlandzki i semigalski, żmudzki, białostocki, karelski, twerski, jugorski, permski, wiacki, bułgarski i innych, pan i wielki książę Niżnego Nowogrodu, czernihowski, riazański, połocki, rostowski, jarosławski, biełozierski, udorski, obdorski, władca czernihowski, riazański, połocki, rostowski, jarosławski, biełozierski, udorski, obdorski, kondyński, witebski, mścisławski, iwerski, kartaliński i kabardynski, armeński, dziedziczny pan i mistrz czerkieski, władca Turkiestanu, dziedzic Norwegii, książę Szlezwiku-Holsztynie, Stormarn, Dithmarschen i Oldenburga, etc. etc.

W Sankt Petersburgu 26 lutego 1796 roku poślubił Annę Fiodorwną (Juliannę Henrięttę Ulrykę) Wettin (urodzona w Coburgu, 23 września 1781 roku, zmarła w Elfenau, 15 sierpnia 1860 roku), córkę Franciszka Fryderyka Antoniego Wettina, księcia saskiego na Coburg-Saalfeld, z którą rozwiódł się 1 kwietnia 1820 roku. 24 (27) maja 1820 roku w Warszawie poślubił Joannę Nepomucene Barbare Grudzińską herbu Grzymała (urodzona [zapewne urodzona w Warszawie, 21 września 1799 roku, lub w Poznaniu, 29 września 1799 roku, lub 29 listopada 1791 roku albo 29 września 1795 roku] 29 września 1799 roku, zmarła w Carskim Siole, 29 listopada 1831 roku), córkę Antoniego Karola hrabiego Grudzińskiego z Grudna herbu Grzymała, właściciela Chodzieży i Marianny Dorpowskiej herbu Leliwa.

W chwili urodzin Konstatnego, Rosją rządziła jego babka Katarzyna II. Ponieważ Katarzyna uznała Pawła za niezdolnego do sprawowania władzy, zamierzała go odsunąć od tronu. W tym celu przejęła wychowanie wnuków, przeznaczając starszego Aleksandra na swego następcę, zaś Konstantego na władcę mającego powstać w przyszłości Greckiego Cesarstwa Wschodniego. Los jednak chciał inaczej.

Obok swych przystojnych braci: Aleksandra i Mikołaja, Konstanty wydawał się mało pociągającym mężczyzną. "(...) był nadzwyczajnie silnie zbudowany, jak wszyscy z rodziny Romanowych, plecy szerokie, kark gruby, mięsisty, chodził żwawo, na koniu dobrze wyglądał, ale słabo na nim siedział; nigdy go też śmiało nie używał (...). Cokolwiek łysy, miał włosy jasne, rzadkie nieco w czerwone wpadające. Twarzy okrągłej, czoła wysokiego, wąsów nie nosił. Nos, a raczej nosek tak mały, tyle zadarty, że nawet o kilka kroków było widać w nim szerokie nozdrza, w czem miał być bardzo podobny do swojego ojca, cesarza Pawła. Nad tym noskiem brwi krzaczaste; nie były to włosy, ale jasna gęsta i twarda szczecina, układająca się w łagodny zarys, gdy był w dobrym humorze, przeciwnie stercząca pod namiętnością gniewu. Oczy miał siwe - rzucały iskry, gdy był zły, a to mu się często zdarzało - łagodne w dobrym usposobieniu. Temu, z którym rozmawiał, patrzał bystro w oczy i przybliżał swą twarz tak blisko, ze czuć było powiew jego oddechu. Czoło zawsze marszczył, z bardzo małym chwil wyjątkiem; otyłym nie był, lubił w biodrach się ściskać, by pokazać zręczny tok swej postaci; głos acz donośny, jako i mowę miał dziwnie gardłową, chrapowatą, mówił płynnie po francusku, wyuczył się również polskiego języka, i tem się do żołnierzy odzywał. Pamięć nazwisk, fizyognomii, miał do najwyższego stopnia posuniętą, żołnierzy, swych ulubieńców w każdym pułku, wołał po nazwisku, szczypał, targał za uszy, czasem i całował. Zwykle ubierał się we frak vicemunduru pułku kirasjerów gwardii podolskiej".

W 1796 roku rozwiódł się ze swoją pierwszą żoną Julianną Henryką von Sachsen-Coburg-Saalfeld, a w 1820 roku zawarł morganatyczne małżeństwo z polską szlachcianką Joanną Gruzińską (podniesioną z tej okazji do godności Księżnej Łowickiej). Z powodu właśnie owego małżeństwa, musiał Konstanty (w tajnym dokumencie) zrzec się tronu - Paweł I bowiem ściśle określił zasady dziedziczenia. Tak, więc ani sam Konstanty ani dzieci z tego związku nie mogły pretendować do tronu Rosji. Co zresztą wywołało spore zamieszanie po śmierci Aleksandra I w 1825 roku, gdyż jako starszy to właśnie Konstanty był brany pod uwagę jako następca. Koniec końców zrzekł się on formalnie tronu na korzyść swego młodszego brata Mikołaja. Ale wracając do 1815 roku, wtedy to właśnie cesarz Aleksander I został pierwszym królem złączonego unią personalną z Rosją "autonomicznego" Królestwa Polskiego. W 1815 roku car nadał Królestwu konstytucję - Konstytucja Królestwa Polskiego (zresztą jedna z najbardziej liberalnych w ówczesnej Europie), zastępcą króla był namiestnik (do 1826 roku genearał Józef Zajączek), naczelnym wodzem brat cara, wieki książę Konstanty Pawłowicz, sprawujący także nadzór policyjny nad całością życia publicznego. Nie można zarzucić wielkiemu księciu, że nie dbał o wojsko. Szkolenie było wprawdzie intensywne, ale wielki książę przywiązywał większą wagę do musztry i parad niż do wyszkolenia bojowego. Słynne musztry na Placu Saskim obfitowały w tragedie, gdyż maltretowani przez Konstantego za choćby najmniejsze przewinienie oficerowie popełniali samobójstwa. Niezwykle surowa dyscyplina, brutalne i kapryśne postępowanie naczelnego wodza budziło nienawiść w kołach wyższego korpusu oficerskiego. Oto jak opisał Konstantego w swym dzienniku Julian Ursyn Niemcewicz. "...Nic podobnego nie było pod słońcem; rozumny i szalony, okrutny i ludzki, lecz czy dobrze, czy źle czyni, z popędliwością zawsze. I dziś się raz pokazuje w mundurze polskim, całuje pułkowników i oficerów, znowu wszystkich posyła do więzienia i oficerom w szeregach wraz z żołnierzami strzelbę nosić każe".

W paroksyzmach żywości swojej zapomina, że wojsko nasze, że naród mają czucie i łechotliwe są o honor. Raz obracając się do swoich i pokazując na naszych: "Te łajdaki - rzekł - nie służą jak dla pieniędzy". "Starszyzna kontenta z obfitych pensji, które odbiera, przemilczała tę obelgę, lecz utkwiły i ta, i inne obelgi w czulszych na nie sercach młodzieży".

Gwałtowny charakter i porywczość Konstantego była zresztą kanwą wielu anegdot. "Pewnego razu w ordynarny sposób znieważył cały pułk i później zmuszony był prosić o wybaczenie. Uczynił to wprawdzie, lecz w drwiący sposób dodał, iż jeżeli któryś z panów oficerów żąda satysfakcji, to naturalnie jest zawsze do usług. Wtedy z szeregów wyskoczył na swym koniu młody oficer Łunin, który przygalopował do wielkiego księcia i oświadczył, że z takiego zaszczytu zrezygnować nie może. Wielki Książe oczarowany młodym oficerem obrócił cała sprawę w żart, ponieważ wykluczone było by brat cara pojedynkował się".

Konstanty - osobliwe jak na swoje czasy: dziwadło, zrządzeniem losu wielokrotnie wysuwał się na arenie historii Polski. Jeszcze w kołysce przeznaczony przez arbitralną babkę - Katarzynie II, na cesarza Bizancjum, wypływał, i to wielokrotnie, jako kandydat do tronu polskiego. Już w 1787 roku Stanisław August Poniatowski proponował go Katarzynie jako swego dziedzicznego następcę. Nawracał do tego projektu, w okresie wojny w obronie Konstytucji 3 maja w 1792 roku. Tę że myśl podchwycił Wawrzecki po klęsce maciejowickiej. Wysłał na Pragę do Suworowa delegację z propozycją proklamowania królem polskim młodszego wnuka imperatorowej.

W czasie wojen napoleońskich rezydował na plebanii katolickiej w Grodziszczu, gdzie znajdowała się kwatera główna cara Aleksandra I i Fryderyka Wilhelma III.

Napoleon w poszukiwaniu dróg porozumienia z Rosją w 1806 roku szeroko propagował pomysł utworzenia państwa polskiego z Konstantym Pawłowiczem jako królem. W czasie rozmów tylżyckich ponownie wysunął pomysł oddania Księstwa Warszawskiego we władanie wielkiego księcia Konstantego. Wszystkie te propozycje i sugestie oraz czynniki.

Decydujące, Katarzyna II, a następnie Aleksander I - zbyli milczeniem. Gdy na gruzach Księstwa Warszawskiego szeroko omawiano plany cara Aleksandra utworzenia Królestwa Polskiego, nieraz w czasie rozmów Polaków padało imię Konstantego, jako przyszłego króla bądź namiestnika cara: Konstanty zjawił się w 'Warszawie w nieporównywalnie skromniejszej roli niekonstytucyjnego naczelnego wodza, a faktycznie osoby wypełniającej funkcje namiestnika przy figurancie Zajączku.

Pierwsze lata pobytu w Warszawie stanowią najbardziej ponurą kartę działalności Cesarzewicza. Brutalne postępowanie z oficerami, pogarda okazywana wyższym urzędnikom, rozbudowa sieci szpiegowskiej, nieliczenie się z obowiązującymi prawami i konstytucją. Równocześnie jednak ten "tyran" - stworzył cieplarniane warunki dla rozwoju "swego ukochanego dziecka", jakim była dla niego armia polska. Beształ ministrów, gdy odmawiali mu dotacji nadzwyczajnych dla wojska. Chełpił się stanem wyszkolenia i zaopatrzenia oficerów i żołnierzy. Do Petersburga szły sugestie Czartoryskiego, by odwołać Cesarzewicza, który uniemożliwia "pojednanie narodów", szły także donosy, Nowosilcowa, by zabrać organizatora polskiej armii narodowej, która w sprzyjających okolicznościach międzynarodowych może stanowić niebezpieczeństwo dla Cesarstwa.

Wyskoki Konstantego sprzyjały formowaniu w poglądach części szlachty polskiej sylwetki Wielkiego Księcia na modłę nowoczesnego Nerona czy Kaliguli. W istocie był to tylko mały sobowtór, cara Pawła, człowiek z nieuregulowanym systemem nerwowym, chwilami okrutny, chwilami litościwy i szczodrobliwy, domagający się Surowych kar dla przykładu lub skreślający winę za okazaną" wobec sobie skruchę. Żadne schematy, reguły, przewidywania nie pasowały do osobliwego charakteru "Cesarzewicza". Okoliczności polityczne torowały mu, i to kilkakrotnie, drogę do polskiej korony. Uczuciami obdarzał Polki, przeżywając . Osobiste, tragedie. Nie odwzajemniona miłość do Helenki Lubomirskiej a po kilku latach nowym biektem uczuć stanie się Janina Czetwertyńska, rodzona siostra kochanki Aleksandra. Sprzeciw rodziny .uniemożliwił mu wówczas przeprowadzenie rozwodu i ponowna wstąpienie w legalny związek małżeński. Wreszcie trzeci i ostatni nawrót uczucia do Polki - Joanny Grudzińskiej, kończy się małżeństwem za wysoką cenę zrzeczenia się prawa do następstwa tronu. Tę cenę zapłacił chętnie i po perturbacjach z Friedrichsową-Weissową zdobył szczęście osobiste, ustatkował się, "opolaczał", jak mówiono nad Newą, związał swój osobisty los z losami Królestwa. Nie sięgnął po należny mu prawem pierworodztwa tron, choć miał ku temu możliwości. Wszedł w rolę poddanego młodszego brata, ale jak się wydaje, uzyskał obietnicę "dożywocia" w Warszawie. Stał się gorliwym obrońcą odrębności Królestwa parował uparcie próby Mikołaja ograniczenia nadań Aleksandra, ale nie zdołał zmusić cara do zrealizowania obietnic zmarłego w sprawie tzw. gubernii zachodnich.

Zmarł na cholerę w Witebsku 27 listopada 1830 roku o godzinie 20.00. Pochowany 29 lipca w soborze Piotra i Pawła w Petersburgu.

Niesprawiedliwy sąd, uformowany po klęsce powstania listopadowego, o tym, jakoby - przyczyna wszelkiego zła w kraju była samowola Konstantego, starano się podbudować także jego stosunkiem do żony, rzekomo znoszącej wyskoki i tyranię męża. Jednakże jak wynika z obfitej korespondencji pozostawionej przez Księżnę Łowicką, była ona zupełnie szczęśliwa, dumna ze zrobionej kariery, zdobytej pozycji społecznej, trybu życia.

O Konstantym mówiono, że "opolaczył się", o jego żonie Polce trzeba powiedzieć, że stała się obojętna wobec coraz silniej rozwijających się dążeń niepodległościowych i narodowych aspiracji Polaków. Wcześnie wpadła w dewocję i wyżywała się w drobnej filantropii. Nie starała się wpływać na posunięcia polityczne Konstantego, nie wikłała się nawet w drobne intrygi i protekcyjki. Była po prostu żoną Wielkiego Księcia i to .wydaje się wystarczało jej w zupełności. Przy tym wszystkim trudno jest przyjąć tezę biografa księżny prof. Adama Czartoryskiego o patriotyzmie Żanety. Wszak potępiła, szczerze potępiła ruch narodowowyzwoleńczy, który z małymi wyjątkami stał się ruchem ogólnoszlacheckim, a w pewnej mierze także ogólnonarodowym. Konserwatywny obóz Czartoryskiego potępił wystąpienie oficerów młodszych, podchorążych i młodzieży, lecz z chwilą gdy pod ich programem podpisała się większość szlachty, konserwatyści uważali za swój obowiązek podzielić losy swojej klasy - brać udział w powstaniu.

Rosyjska historiografia i literatura pamiętnikarska jednoznacznie potępiły politykę Konstantego w Królestwie, obciążyły go winą za dopuszczenie do przekształcenia się ruchu części garnizonu, młodzieży i plebsu w powstanie o charakterze narodowym. Potępiono i ośmieszono zachowanie się Wielkiego Księcia po opuszczeniu Warszawy, a uwłaszcza -próby szukania "bezkrwawego wyjścia" z sytuacji. Przypięto doń etykietę tchórza, gdy w istocie nim nie był, o czym świadczy jego zachowanie się w czasie kampanii włoskiej Suworowa w wojnie z Napoleonem, i zachowanie się w Warszawie przed - nocą listopadową. Choć rozbudował do monstrualnych rozmiarów policję tajną i jawną, równocześnie nie miał ochrony osobistej, a Belweder pozostawał faktycznie bez obrony.


Żródła:

Konstanty Pawłowicz


Konstanty Pawłowicz Romanow w "Księstwo Świdnicko-Jaworskie"