Mikołaj I z Kurowa herbu Śreniawa (urodził się w Kurowie pod Bochnią, około 1360 roku, zmarł w Ropczycach, 7 września 1411 roku)

Syn Klemensa z Kurowa herbu Śreniawa kasztelana żarnowskiego i Doroty.

W 1385 roku uzyskał tytuł bakałarza na Uniwersytecie Karola w Pradze. Kurowski zetknął się z dworem królewskim w 1390 roku, po swoim powrocie ze studiów w Pradze. Został przyjęty do królewskiej kancelarii. Od 1391 roku pełnił urząd sekretarza królewskiego. Musiał być sumienny i lojalny, bo szybko zaskarbił sobie zaufanie i przyjaźń monarchy. W 1393 roku został kantorem gnieźnieńskim, kierując kancelarią Władysława II Jagiełły oraz dostał jednocześnie urząd kantora gnieźnieńskiego, w 1395 roku został następnie prepozytem poznańskim, a międzyczasie kandydatem Jagiełły na biskupa poznańskiego. Papież Bonifacy IX był jednak głuchy na królewską postulację i na wakujący urząd mianował niesławnego Jana Kropidło, którego zresztą niebawem odwołał. Kandydatura Kurowskiego stanęła ponownie i tym razem została przyjęta. Nowy biskup poznański nie zrezygnował jednak z pracy w kancelarii króla i często towarzyszył mu w jego objazdowych wyprawach po kraju. Pozostając nadal protonotariuszem, częściej przebywał w Krakowie niż Poznaniu. Jako biskup rozbudował katedrę i erygował dwie altarie w poznańskiej kolegiacie.

W 1395 roku dopełnił studiów zdobywając tytuł magistra. Podczas pobytu w Czechach nawiązał kontakty z Pawłem Włodkowicem i Andrzejem Łaskarzem. Po powrocie do kraju przyjął święcenia duchowne, rozpoczynając jednocześnie karierę polityczną jako notariusz w kancelarii królewskiej.

Przedłużające się nieobecności i niewielkie zainteresowanie sprawami diecezji kładą się cieniem na biskupiej posłudze Kurowskiego. W funkcjach pontyfikalnych wyręczał go biskup pomocniczy, w administracyjnych wikariusze generalni. Gdy w 1399 roku otrzymał - dzięki protekcji Jagiełły - translację na biskupstwo włocławskie, obyczajów nie zmienił. Nadal pracował w królewskiej kancelarii, brał udział w podróżach monarchy i czynnie uczestniczył w życiu politycznym. Zrezygnwał z tronu w Poznaniu, objął urząd kanclerza koronnego, który sprawował do roku 1405. Zdobyte na tym polu umiejętności bardzo mu się zresztą przydały. W 1401 roku, na życzenie Jagiełły, kapituła metropolitalna wybrała go arcybiskupem metropolitą gnieźnieńskim. Jako zwierzchnik Kościoła w Polsce, zastępca monarchy i znawca spraw krzyżackich często uczestniczył w misjach dyplomatycznych i rokowaniach prowadzonych z Zakonem. Jest niemal pewne, że był u boku króla w czasie przygotowań do wielkiej wojny z Zakonem. Na wojnę tą wystawił zresztą dobrze uzbrojoną chorągiew. Po zwycięstwie był jednym z autorów traktatu pokojowego, który podpisano w 1411 roku w Toruniu.

W 1402 roku ponownie zmienił tron, rezygnując z Włocławka na rzecz tronu arcybiskupiego w Gnieźnie i przyjął imię Mikołaja I. Papież potwierdził wybór kapituły wynoszący, na życzenie Władysława Jagiełły, Mikołaja Kurowskiego na arcybiskupstwo gnieźnieńskie.

W 1404 roku brał udział w zjeździe z Krzyżakami w Raciążu i sejmie w Nowym Korczynie. W 1405 i 1407 roku wziął udział w poselstwie królewskim do wielkiego mistrza krzyżackiego. Od 1408 roku do 1410 roku, Arcybiskup w okresie wojny z Zakonem Krzyżackim rządził w kraju w imieniu króla z tytułem "wikariusz Królestwa".

Na synodzie prowincjonalnym w Kaliszu w 1406 roku opowiedział się przeciw Benedyktowi XIII - antypapieżowi. Synod ten polecił odbywać co trzy lata synody diecezjalne i nakazał biskupom częste wizytowanie swoich diecezji.

W 1409 roku wziął udział w zjeździe w Łęczycy i ponownie posłował do Malborka. Podczas bitwy pod Grunwaldem wystawił własną chorągiew, sam jednak pozostał w Krakowie, gdzie jako prymas zastępował króla. Po zakończeniu wojny brał udział w przygotowaniu i podpisaniu pokoju w 1411 roku. W tym samym roku został jednym z pełnomocników Jagiełły w negocjacjach z Zygmuntem Luksemburczykiem.

Choć w Gnieźnie przebywał rzadko, potrafił zjednać sobie przychylność kapituły i wyznaczyć odpowiednich prałatów zarządzających diecezją. Podczas jego posługi podniosły się dochody z dóbr biskupich. Popierał również podnoszenie przez duchowieństwo poziomu wykształcenia. Na synodzie diecezjalnym w Kaliszu doprowadził do uchwalenia obligatoryjnych egzaminów na notariuszy publicznych, a na synodzie archidiecezjalnym w Łęczycy do opracowania szczegółowej instrukcji dla wizytatorów parafii. Do jego najważniejszych fundacji należą dwa kościoły w Łowiczu, ołtarz Św. Trójcy w katedrze gnieźnieńskiej, dom arcybiskupi we Krakowie oraz organy w kościele NMP w Kaliszu.

Choć przez wielu negatywnie oceniany arcybiskup Mikołaj Kurowski zasłużył się na polu duszpasterskim fundując i uposażając kościoły oraz hojnie wspierając dominikanów. Wzorowo zarządzał dobrami arcybiskupimi dokonując pomyślnych zmian gruntów, ulepszając technikę gospodarowania i zatrudniając kompetentnych zarządców. Prowadził także handel zbożem i mięsem, spławiając towary Wisłą do morza i dalej do Flandrii i Holandii. Nie można mu również odmówić umiejętnego zarządzania sprawami finansowymi archidiecezji. Jeśli chodzi o działalność kościelną, to w 1406 roku zwołał w Kaliszu synod prowincjonalny, który m.in. zobowiązał arcybiskupów do zwoływania podobnych zgromadzeń raz na trzy lata. Przypominał także biskupom o obowiązku wizytowania diecezji oraz nakazał kategorycznie i bez wyjątków głoszenie zapowiedzi przedślubnych, od czego szlachta miała zwyczaj się uchylać.

Nie da się ukryć, że arcybiskup Kurowski chętniej angażował się w działalność polityczną niż kościelną, co wielu dziejopisów - z Długoszem na czele - miało mu za złe. Służył jednak Rzeczpospolitej i królowi wiernie i z oddaniem, nie szczędząc czasu, sił i pieniędzy. Dbał także o rozwój kultury i oświaty łożąc m.in. na akademię krakowską.

Zmarł dziesięć lat od objęcia arcybiskupstwa gnieźnieńskiego, w czasie podróży do Glinian, dokąd wezwał go Władysław Jagiełło. Miał się wytłumaczyć z pomówień o zażyłe kontakty z królową Anną. Nie dojechał. W drodze spadł z konia i potłukł się tak dotkliwie, że niebawem zmarł w Ropczycach, w dniu 7 września 1411 roku. Jego ciało sprowadzono do Gniezna i pochowano w prezbiterium katedry gnieźnieńskiej.

Trzeba zauważyć, że w owym czasie ukształtował się zwyczaj wybierania arcybiskupami gnieźnieńskimi hierarchów z innych polskich stolic biskupich. Zwyczaj ten przetrwał do końca I Rzeczypospolitej - wyjątki arcybiskupi: W. Kot, J. Sprowski i G. Podoski. Praktyka ta zdaje się być kontynuowana po odzyskaniu przez Polskę niepodległości - kardynałowie: A. Hlond, S. Wyszyński, J. Glemp.


Żródła:

Miokołąj z Kurowa w "Poczet Arcybiskupów Gnieźnieńskich"