Sieciech herbu Topór (zmarł zapewne w 1100 roku)

Możnowładca małopolski z rodu Starżów.

Wojewoda (palatyn) Władysława II Hermana w latach 1079-1100.

Żył w II połowie XI wieku i był o potężnej osobowości przytłacząjacych wszystkich, którego Gall Anonim określił po łacinie Setheus. Po polsku Sieicech albo Sieciej.

Według Galla Anonima "był to mąż wprawdzie rozumny, szlachetnego rodu i piękny, lecz zaślepiony chciwością". Wywierał przemożny wpływ na panującego, faktycznie rządząc Polską. Faktycznie rządził państwem wykorzystując zaufanie Władysława Hermana do tego stopnia, iż konikarz Gall Anonim widział w nim nie tylko kandydata do odebrania schorowanemu księciu jego żony Judyty Marii, ale również i tronu polskiego. Sieciech do tego się wzbocił i miał ogromny wpływ, iż posiadał swoją "stolicę", solidny dród Sieciechowo na Mazowszu koło Kozienic, bił własną monetę i był naczelnym wodzem rycerstwa polskiego.

W grze dynastycznej prowadzonej przez Sieciecha wspólnie z Judytą Marią, ukartowali zesłanie Zbi­gniewa do klasztoru. Było to czyszczeni i przygotowani sobie dynastyczne­go przedpola.

Dalsza gra, jak się wydaje, koncentruje się więc wokół ambicji Sie­ciecha. Kto wie, czy nie jest on popierany przez nową królową. Palatyn nadal przygotowuje sobie przedpole władzy: tworzy swoje stronnictwo, wypędza przeciwników z kraju, a "ludzi niskiego stanu wynosił ponad szlachetnie urodzonych". Tym samym, budując sobie potężną pozycję w kraju, napędzał niechętnych mu, poszkodowanych rycerzy wprost w ręce Zbigniewa.

Rosła też pozycja Zbigniewa, wykradzionego "z czeską chytrością" przez Czechów z kwed1inburskiego klasztoru. Książę zrodzony z Polki stał się kartą atutową w rękach króla Wratysława i jego syna Brze­tysława.

Sieciech, który stał się faktycznym władcą, i Władysław Herman usi­łowali poskromić ambitnego młodzieńca. Ale oddziały księcia, wypra­wione na Śląsk w 1093 roku, odmówiły walki ze zwolennikami Zbignie­wa. Władysław został zmuszony do uznania Zbigniewa za prawego syna i następcę tronu. Ale, namówiony chyba znów przez Sieciecha, podejmuje decyzję o uderzeniu na syna i wyrzyna wojsko Zbigniewa w bitwie nad jeziorem Gopło. Pojmanego w bitwie syna oddaje w niewolę Sieciechowi, który przetrzy­muje księcia do 1097 roku.

Tak bardzo wojewoda zdominował księcia Hermana, bowiem te niedorzeczne wojny dynastyczne i domowe, polityczne za­wirowania stają się zrozumiałe, gdy założymy, iż Sieciech zmierza do przejęcia tronu. Zdaje się, że szeptali o tym niemal wszyscy nad Wisłą od Płocka po Kraków, oprócz samego Władysława Hermana. Z pewnością wiedziała o tym jego żona, prowadząc zapewne swoją grę. Nikt jednak nie pisał wówczas diariuszy, nie odważyłby się nawet, gdyby znał pismo: indywidualizm był ostro tępiony przez średniowieczne normy. A nawet, jeśli ktoś się odważył coś zanotować, to tylko módlmy się, aby gdzieś, co­kolwiek ocalało. Bo znów jesteśmy skazani na domysły z Galla Anonima et certenses.

Nie jest, więc wykluczone, że Sieciecha łączyła z ostatnią żoną Her­mana, Judytą Marią, potajemna miłość. Byłaby to para na miarę dramatu Szekspira w dziejach pol­skich. Być może otrucie Mieszka jest pierwszą poważną sprawką Siecie­cha w drodze do wymarzonego tronu. Następnie wojewoda pozbył się Zbigniewa, następcy tronu; być może Judyta Maria namawiała męża, by uznał swego pierworodnego za bękarta.

Kolejną akcję zapewne podjął Sieciech zmuszając księcia Hermana do wysłania synów Zbigniewa i Bolesława na podbój Pomorza. Może obaj albo, choć jeden stracą życie w zasadzce koło Nakła czy Szczecina. Wte­dy jednak obydwaj bracia zgodnie zawrócili i zażądali od ojca oddania rządów.

Mieli za sobą rycerstwo - i Władysław Herman ustąpił. Podzielił kraj między synów. Sieciech podjął więc ostatnią wielką grę: zmusił księcia, by ten wysłał Bolesława na Czechy w otoczeniu zaufanych wojewody. Bolesław nie zgodził się; obydwaj bracia znów porozumieli się na wiecu we Wrocławiu i wspólnie ruszyli na ojca. Aż trudno uwierzyć po wie­kach, jak potężny wojewoda omotał księcia. Oto Władysław Herman, zagrożony bitwą z potężniejszymi wojskami synów, oddalił Sieciecha, a następnie - unikając walki - potajemnie popłynął Wisłą samotrzeć znów do Sieciechowa...

Ale rycerstwo stanęło po stronie braci. Nie chciało bezwzględnego pa­latyna na tronie. Podczas oblężenia Płocka, stolicy Władysława Herma­na, ksiażę powtórnie zaprzysiągł oddalenie wojewody.

I wtedy dopiero nasz ambitny kandydat do korony umyka gdzieś z kroniki Galla. Coś się stało z Sieciechem. Gall pisze, że "nudno byłoby o tym mówić". Za tą "nudą" coś się jednak ważnego, może wstrząsają­cego kryje: być może po powrocie z wygnania ówczesnym zwyczajem Sieciech został oślepiony albo okrutnie stracony.

Judyta Maria pozostała przy mężu. Gdyby stało się inaczej, zapewne nawet Gall by o tym napisał. Dopiero wtedy, po wypędzeniu Sieciecha, po pięćdziesiątce, obudziła się we Władysławie Hermanie energia i talent Piastów. "Po wygnaniu Sieciecha z Polski, choć słaby był skutkiem wie­ku i choroby, żadnego przecież nie ustanowił na dworze swoim palatyna lub jego zastępcy. Wszystko mianowicie już to sam osobiście roztropnie załatwiał, już to każdorazowo temu komesowi, którego ziemię odwiedzał, zlecał troskę o dwór i jego sprawy. I tak rządził krajem bez komesa owego, wędrując po kraju niczym wreszcie wielki gospodarz.

Po śmierci Władysława Hermana Judyta Maria ze swymi córkami coraz mniej liczyła. Dostała zapewne, jak pisze Zofia Kozłowska-Budkowa, rozległą oprawę wdowią w środkowej Polsce. To chyba ona nadała m.in. Opole Chropskie koło Pabianic dla kanoników katedry krakowskiej i Książnice nad Śre­niawą dla opactwa w Tyńcu. Zadziwiające, że wyznaczono jej również Sieciechów, do którego przecież wrócił palatyn Sieciech z wygnania. Czyżby para ta nie wycofała się z ambitnych planów?

Jeśli nawet tak, to bez sukcesów. Dostojny arcybiskup Marcin zdołał załagodzić spór braci Zbigniewa i Bolesława - i po wielkich uroczystośc­iach zwłoki Władysława Hermana spoczęły w kościele płockim.

Sieciechowi przypisuje się rozkaz otrucia syna Bolesława "Śmiałego" - Mieszka (kandydata do tronu), a także próby pozbycia się synów Hermana, Zbigniewa i Boleslawa, tego pierwszego przez uwięzienie w latach 1093-1097, drugiego zaś wysyłając do Czech na rzekomą wojnę. Mimo że w wyprawie księciu Bolesławowi towarzyszyło wielu zwolenników Sieciecha, to wyszedł ze spisku cało - ktoś go ostrzegł. Zawrócił, sprzymierzył się z bratem Zbigniewem i wspólnie zbrojnie przeciwstawili się ojcu. Występował na czele wojsk książęcych przeciw synom Władysława II "Wygnańca". Około 1100 roku pobity przez połączone siły Zbigniewa i Bolesława III "Krzywoustego", wypędzony z kraju.

Według niesprawdzonych źródeł Sieciech wrócił do Polski, ale został pojmany i oślepiony.


Żródła:

Sieciech


Sieciech w "Wikipedii"