
Barnim IX "Pobożny, Stary" Gryfita (urodzony w Szczecinie, 2 grudnia 1501 roku, zmarł w Grabowie, 2 listopada 1573 roku) herb
Syn Bogusław X "Wielkiego Gryfity, księcia Bytowa, Darłowa i Lęborka, księcia słupskiego, księcia stargardzkiego, księcia szczecińskiego, księcia Bardowa, księcia rugijskiego, księcia wołogoskiego, księcia Pomorza Zachodniego i Anna Jagiellonki, regentki Księstwa Pomorza Zachodniego, córki Kazimierza IV Jagiellończyka, króla Polski, wielkiego księcia Litwy.
Książę szczeciński od 5 października 1523 roku do 5 listopada 1569 roku, książę wołogosko-słupski od 5 października 1523 roku do 28 października 1532 roku, książę Pomorza Zachodniego od 5 października 1523 roku do 28 października 1532 roku.
W Szczecin między 10 sierpnia a 6 listopada 1523 roku, w Szczecin 2 lutego 1525 roku per procura poślubił Annę Welf von Braunschweig-Lüneburg (urodzona w Celle, 6 grudnia 1502 roku, zmarła w Szczecinie, 6 listopada 1568 roku), córkę Henryka II "Średniego" Welf, księcia Brunświck na Lüneburg-Gifhorn i Margarete Wettin Saskiej, córki Ernsta Wettin, księcia-elektora Saksonii.
Znany też jako Barnim XI, w historiografii występujący z przydomkiem Stary lub Pobożny. Pierwszy protestancki książę Pomorza.
Studiował w Wittenberdze, był uczniem Marcina Lutra i pierwszym protestanckim księciem Pomorza. W 1543 r. na ziemiach Księstwa Pomorskiego wprowadził luteranizm. Swoją politykę oparł na bliskich kontaktach z dworem polskim. Wychowany w tradycji i szacunku do kultury był mecenasem sztuki skupiającym na swym dworze blisko 30 artystów. Był współzałożycielem szczecińskiej szkoły półwyższej. Abdykował na rzecz Jana Fryderyka w 1569 roku. Resztę życia spędził w podszczecińskiej rezydencji - Oderburgu - oddając się pasjom artystycznym.
Najstarszym dzieckiem Bogusława X była Anna, która została wydana została za księcia z Brzegu, z dynastii Piastów śląskich. Rok młodszy od niej był najstarszy syn Bogusława, Jerzy, urodzony w 1493 roku. Jerzy wychowywał się razem ze swym o rok młodszym bratem Kazimierzem; zapewne obaj przykro odczuli długą, bo prawie dwa lata trwającą nieobecność ojca, który udał się do Palestyny i krajów Rzeszy. Gdy wreszcie w 1498 roku wrócił ojciec, mały Jerzy miał już prawie 5 lat.
W 1508 roku, gdy skoro tylko Jerzy skończył lat 16, wysłał go ojciec do Drezna na dwór księcia saskiego, aby tam nabywał ogłady towarzyskiej i dobrych manier dworskich.
Na dworze szczecińskim przebywał w tym czasie u boku ojca młodszy syn Kazimierz, który jednak jako młodzieniec popadł w nałóg pijaństwa i ojciec nie mógł w nim żadnych pokładać nadziei. Za to większą troską otaczał książę dziesięcioletnie pacholę, jakim był wówczas Barnim XI, zwany później Barnimem "Starym". Jednak głównym powodem ojcowskiej troski i źródłem nadziei był pierworodny Jerzy - przyszły władca Pomorza Zachodniego.
W 1515 roku urodził się syn, któremu na cześć dziadka, elektora Palatynatu Reńskiego, nadano imię Filip.
W 1518 roku zmarł na skutek nieszczęśliwego upadku ze schodów młodszy brat Kazimierz, a Barnim został wówczas wysłany na studia do Wittenbergi, gdzie uczęszczał na wykłady Marcina Lutra. Młodym chłopcem opiekował się w Wittenberdze Ewald Massow. Dla uniwersytetu wittenberskiego sama obecność młodego księcia była poważnym wyróżnieniem i dlatego, jak to było wówczas w zwyczaju, nadano mu tytuł rektora. Studia Barnima trwały półtora roku i przydały się na coś, bo już w drodze powrotnej, gdy młody książę wstąpił do Berlina, mógł na powitalną łacińską orację elektora Joachima odpowiedzieć bez żadnego przygotowania mową łacińską, czym mocno ujął sobie Hohenzollerna. Nie było to dla Barnima zbyt trudne, bo wiemy, że pisał w Wittenberdze utwory po łacinie i wygłaszał w tym języku uczone mowy na publicznych zebraniach. W swym domu gościł także samego Marcina Lutra, z którym był w przyjaźni, chociaż pełen uszanowania dla wielkiego reformatora. Jako wielki zwolennik nowej nauki pojechał Barnim do Lipska na pamiętną dysputę Lutra z Eckiem 24 czerwca 1519 roku. Po półtorarocznym pobycie w Wittenberdze powrócił Barnim w 1520 roku do Szczecina i odtąd pomagał bratu i ojcu w rządzeniu księstwem.
W początkach 1521 roku odbył się w Krakowie sejm, na którym obok wielu poselstw zjawił się również książę pomorski Jerzy I, aby w imieniu swego ojca Bogusława X prosić króla o opiekę nad Pomorzem i o radę wobec wzrastających nacisków politycznych Brandenburgii. W dwa lata później - na kilka miesięcy przed śmiercią - Bogusław X ze swym synem Jerzym raz jeszcze wyruszył do Norymbergii w sprawie zatargu z Hohenzollernami. Prawą ręką książąt w układach był nowo wybrany biskup kamieński Erazm Manteuffel. Również poselstwo polskie z Akchacym Czemą na czele, wysłane przez Zygmunta "Starego", spieszyło z pomocą władcom Pomorza. Z powodu nadmiernych wymagań elektora brandenburskiego układy stanęły na martwym punkcie i po śmierci ojca cały ciężar zapowiadającego się konfliktu z Hohenzollernami musiał dźwigać na swych barkach sam Jerzy, chociaż Barnim zgodnie z wolą ojca również brał udział w sprawach państwowych. Rządy obu braci nie były jednak łatwe. W ostatnich latach życia Bogusław zaniedbywał sprawy państwa, a wyjazdy księcia na sejmy Rzeszy, w czasie których przez całe miesiące brak było naczelnej władzy w państwie, przyczyniły się do osłabienia sprężystości organizmu państwowego. Złożenie hołdu cesarzowi zaostrzyło i tak napięte już stosunki z Marchią Brandenburską i zaistniała poważna obawa wybuchu wojny. Na domiar złego, coraz bardziej dawały się we znaki rozboje na drogach i anarchia w kraju. Z zamieszania wewnętrznego pragnęły skorzystać miasta i zaraz po śmierci starego księcia poczęły odmawiać złożenia hołdu młodym władcom. Szczególnie oporne w tym względzie okazały się dwa najpotężniejsze: Szczecin i Strzałów, które najbardziej przesiąknięty ideami luteranizmu. W tych miastach, a także w Słupsku doszło do zaburzeń wewnętrznych, skierowanych przeciw patrycjatowi i radzie miejskiej. Wskutek wystąpień ludowych w Strzałowie władze miejskie poszły na ustępstwa wobec księcia i ostatecznie w 1525 roku Strzałów zgodził się złożyć księciu hołd pod warunkiem, że Jerzy obniży cła w Wołogoszczy. Za potężnym Strzałowem poszły inne miasta; tylko Szczecin nadal trwał w uporze i hołd złożył księciu Barnimowi dopiero w 1540 roku.
Rok 1525 przyniósł od dawna przygotowywany ślub księcia Barnima z księżniczką brunszwicko-lűneburską Anną. Wyprawiono wówczas wielkie wesele, choć posag panny młodej nie był zbyt duży, gdyż wynosił zaledwie 10.000 guldenów, co mogło wystarczyć dla bogatszej szlachcianki, ale nie dla córki księcia. Podobnie jak na uroczystości weselne księcia Jerzego, zaproszono również wielu książąt - bliższych i dalszych krewnych. Nie zapomniano również o Zygmuncie "Starym", królu polskim, i Fryderyku króla Danii, który był szwagrem książąt pomorskich. Zaproszeni królowie wysłali swoich delegatów. Z książąt Rzeszy obok przedstawicieli spowinowaconej dynastii saskiej i meklemburskiej była także księżna brzeska Anna, siostra Barnima i Jerzego I. Uroczystości weselne Barnima zakłóciła niespodziewanie śmierć żony księcia Jerzego, Amelii, która zasłabła nagle w czasie przedweselnych przygotowań i po kilku dniach zmarła. Początkowo zastanawiano się, czy z powodu żałoby nie przesunąć terminu uroczystości weselnych, ale książę Jerzy widząc tyle przygotowań nakłonił brata do odbycia wesela. Księżnę Amelię pochowano krótko przed ślubem Barnima, który odbył się w lutym, z należytymi ceremoniami w kościele św. Ottona. Żona Jerzego osierociła dwoje dzieci: dziesięcioletniego Filipa i kilkuletnią Małgorzatę.
W roku 1526 w związku z pobytem Zygmunta "Starego" w Gdańsku, który wystąpił energicznie przeciw nowym prądom reformacyjnym w tym mieście, książęta pomorscy postanowili osobiście spotkać się z królem, aby omówić sprawę lenną Lęborka i Bytowa oraz nie spłaconych jeszcze 30.000 złotych polskich posagu ich nieżyjącej już matki. W sprawie wspomnianych lenn od wielu już miesięcy toczyły się pertraktacje i ostatecznie uzgodniono projekt przymierza polsko-pomorskiego, do którego wciągnięto również Meklemburgię. Na dwa lata przed spotkaniem w Gdańsku trwała żywa wymiana korespondencji między Szczecinem a Krakowem. Książę Jerzy I starał się o ożenek brata Barnima z księżniczką mazowiecką. Zygmunt "Stary" natomiast radził księciu ożenić brata z córką elektora brandenburskiego, by w ten sposób złagodzić konflikt. Ze względu na niepokoje w kraju i zagrożenie ze strony Brandenburgii, wyprawił się do Gdańska na czele 300 jeźdźców starszy brat Jerzy, Barnim natomiast pozostał w Szczecinie. W czasie pięciotygodniowego pobytu Jerzego w Gdańsku omówiono wszystkie sprawy sporne bądź jeszcze nie uregulowane. Za zmniejszenie sumy posagu o 12 tysięcy książę uzyskał od króla Zygmunta oba lenna, które weszły w skład ziem dziedzicznych dynastii książąt pomorskich, pod warunkiem składania z nich hołdu każdemu z królów polskich; na wypadek wymarcia dynastii pomorskiej oba lenna miały wrócić do Polski. Resztę sum posagowych król Polski miał wypłacić książętom pomorskim w najbliższej przyszłości. Takie załatwienie przyniosło zadowolenie obu stronom; Jerzy, bogato obdarowany przez króla, opuścił Gdańsk i udał się z powrotem na Pomorze. W czasie pobytu w Gdańsku nawiązał wiele przyjaznych kontaktów z biskupami i wojewodami polskimi.
Po powrocie z Gdańska Jerzego I książęta otrzymali z kolei zaproszenie od szwagra Fryderyka króla Danii, który pragnął ich widzieć w Kopenhadze w celu uzgodnienia pewnych spraw w polityce zagranicznej. Również w tym samym roku w 1527 roku, latem, cesarz zaprosił książąt na sejm Rzeszy do Spiry. Po naradzie obaj bracia postanowili podzielić się obowiązkami; Barnim odbył podróż do Danii, do swej siostry, a Jerzy wyjechał na czele licznego orszaku do Spiry, by spotkać się z obrońcą katolicyzmu w Rzeszy - królem Ferdynandem, gdyż cesarz Karol V przebywał wówczas w Hiszpanii.
Książę Barnim na propozycję króla duńskiego, który dążył do ścisłego przymierza z Pomorzem, Barnim - mało obeznany w polityce - odpowiedział wymijająco, odkładając ostateczną decyzję do czasu rozmowy z bratem, który był właściwym władcą w księstwie.
W rządach wewnętrznych starał się Jerzy zaprowadzić przede wszystkim ład i porządek. Nie podobała mu się nadmierna rozrzutność z ostatnich lat rządów ojca i dlatego zaczął poważnie ograniczać wydatki swego dworu, skąpiąc pieniędzy także i swemu bratu. Dla zmniejszenia wydatków zwolnił część służby oraz zmniejszył siłę zbrojną do stu dobrze uzbrojonych jeźdźców. Dokonał także reorganizacji w sądownictwie pomorskim; na miejsce dotychczasowych ludzi powołał nowych sędziów o dużym autorytecie. Próbował uzdrowić stosunki monetarne przez wybijanie dobrej monety i wydawanie ostrych zakazów przywozu monety "spodlonej", czego nie zdołał jednak w pełni przeprowadzić. Monety z tego czasu są rzadkością. W Szczecinie wybijano szylingi z napisem: "Ifirgen und Barnim Gebrildern to Stettin Pommern Hertige".
Wbrew jednak zabiegom ze strony księcia Jerzego, luteranizm na Pomorzu rozprzestrzeniał się z dnia na dzień. Gdy w 1527 roku zwołano do Szczecina sejm stanów pomorskich, by odczytać uchwałę sejmu Rzeszy w sprawach religii, wówczas stany pomorskie odpowiedziały księciu, że w sprawach państwa uznają cesarza za swego zwierzchnika, ale w dziedzinie wiary mają nad sobą tylko Boga i dlatego odrzucają wszelkie postanowienia cesarza Karola, ogłoszone przeciw luteranom na sejmie Rzeszy.
W czasie obrad sejmu szczecińskiego poselstwo duńskie zaproponowało książętom pomorskim poważną pomoc wojskową. Podobne propozycje zgłaszał książętom również biskup lubuski, który pragnął zrzucić dotychczasową zależność lenną od elektora brandenburskiego. Zarówno Jerzy, jak i Barnim na wszystkie te propozycje odpowiadali odmownie, ponieważ "Bogu i swej potędze ufają i potrafią niebezpieczeństwo odsunąć". Książęta pomorscy nie chcieli pierwsi wszczynać wojny.
Ostatecznie po wielu rozmowach dyplomatycznych, przedsięwziętych przez króla Ferdynanda w Pradze, a potem także wskutek starań księcia Eryka brunszwickiego i Henryka księcia Wolfen-Bfittel doszło ponownie do rozmów obu stron w Gardźcu. Nacisk stanów pomorskich oraz rady Wiwigenca Eichstdta skłoniły Jerzego I do spotkania się z elektorem, aby ostatecznie doprowadzić do porozumienia i położyć kres niebezpiecznemu stanowi pogotowia wojennego. W towarzystwie kilku doradców książę udał się do Marchii Wkrzańskiej, należącej już od dawna do Brandenburgii, i tam - w miejscowości Grimnitz - 26 sierpnia 1529 roku nastąpiło spotkanie obu władców. Ustępstwa były wzajemne. Elektor wyrzekł się roszczeń do zwierzchnictwa nad Pomorzem i uznał księstwo pomorskie za bezpośrednie lenno cesarskie, do którego mają prawo wszyscy potomkowie dynastii pomorskiej. Jednakże przed każdorazowym złożeniem hołdu lennego cesarzowi książęta pomorscy winni powiadomić na trzy miesiące przedtem elektora brandenburskiego, by ten mógł wysłać swego przedstawiciela jako współuczestnika tego aktu prawnego. Książęta pomorscy mają prawo do miejsca w sejmie Rzeszy, ale nie wyżej niż aktualnie sprawujący rządy margrabiowie brandenburscy. Natomiast książę Jerzy uznał prawo margrabiów brandenburskich do przejęcia rządów w księstwie pomorskim w wypadku wymarcia dynastii Gryfitów. Dla podkreślenia tych praw elektor brandenburski wymógł na księciu Jerzym zgodę na używanie godła i tytułu księcia pomorskiego przez każdorazowego elektora. Następnie warunki umowy brandenbursko-pomorskiej przedstawiono do zatwierdzenia cesarzowi. Odtąd Grimnitz nazywano na Pomorzu "Gramnitz", jako że ta umowa była powodem nieszczęścia księstw pomorskich.
Po powrocie księcia Jerzego do kraju układu jednak nie ogłoszono, ponieważ do jego ratyfikacji wymagana była zgoda stanów pomorskich. Tymczasem sejmu nie można było zwołać, gdyż w tym roku całe Pomorze nawiedziła straszna choroba, przywleczona z dalekiej Anglii, zwana "angielskim potem". Dolegliwości objawiały się dużą gorączką, nadmiernym poceniem się oraz stanami lękowymi i ogólnym osłabieniem. Ludzie byli bezradni. Chorobę usiłowano leczyć przebywaniem w cieple. Tymczasem lato roku 1529 było nadspodziewanie zimne. Kiedy na zamku szczecińskim zmarł na tę zarazę kucharz zwany "Starym", cały dwór książęcy opuścił Szczecin i udał się do Myśliborków, gdzie urządzano polowania. Sejm pomorski odbył się w Szczecinie dopiero po powrocie książąt. Po wielu staraniach stany pomorskie ratyfikowały układ w Grimnitz, ale wiele osób było niezadowolonych z postanowień tam zawartych. Szczególnie niechętnie do tego układu odnosił się książę Barnim, gdyż nie mógł darować bratu zawarcia związku małżeńskiego z księżniczką brandenburską, bo - jak twierdził - nigdy z tego rodzaju związków nic dobrego nie wyszło i dla przykładu wskazywał na małżeństwo ojca Bogusława. Szlachta pomorska całą winę zrzucała na kanclerza Eichstklta, który - mając dobra po stronie pomorskiej i brandenburskiej - najbardziej dążył do zawarcia układu. Niektórzy zaś posądzali elektora o wymuszenie porozumienia za pomocą tajemnej sztuki (elektor rzeczywiście zajmował się czarną magią).
Najwięcej kłopotów zaczął sprawiać Jerzemu Barnim, który - ulegając namowom swych doradców - począł coraz śmielej występować przeciw starszemu bratu. Doradcy podpowiadali Barfirnowi, że Jerzy jest właściwie jedynowładcą, a jego doradca Eichstklt więcej znaczy niż wszyscy inni dostojnicy pomorscy razem wzięci, nie wyłączając samego księcia Barnima. Takie opinie do żywego raniły dumę młodego księcia i nic dziwnego, że Barnim coraz natarczywiej począł domagać się wydzielenia mu osobnego działu w księstwie. W rozdźwiękach między braćmi pewną rolę odegrała także żona Barnima, przypominająca mężowi małżeństwo Jerzego z księżniczką brandenburską. Spodziewano się, że druga żona Jerzego będzie działać na szkodę Pomorza. Zatem nic dziwnego, że żądny władzy Barnim domagał się od brata podziału księstwa. Gdy na sejmie szczecińskim, który ratyfikował układ z Brandenburgią, Jerzy odrzucił żądania brata jako sprzeczne z jego dawniejszymi zapewnieniami i zagrażające sile państwa, wówczas zawiedziony w swych nadziejach Barnim wystąpił ostro przeciw Eichstkltowi, pełniącemu na polecenie Jerzego obowiązki kanclerza po zmarłym Jakubie Wobeserze, byłym preceptorze Barnima w Wittenberdze. Barnim zmusił Eichsffidta na sejmie do oddania pieczęci, gdyż nie uznawał jego funkcji. Dla podkreślenia odrębności swojej władzy, Barnim utrzymywał osobny dwór i osobnych urzędników. Przez wielkie wydatki, a nawet marnotrawstwo pieniędzy publicznych, próbował zmusić Jerzego do podziału państwa.
Wesele Jerzego w styczniu 1530 roku było powodem nowych nieporozumień; Barnim nie wziął udziału w uroczystościach weselnych i wyjechał do swego szwagra, księcia Brunszwiku, prosząc go o pomoc 'przy podziale księstwa. Po powrocie do Szczecina Barnim zarzucił bratu, że rzekomo nie zaproszono go na uroczystości weselne. Daremnie Jerzy usprawiedliwiał się, że przecież wysłał posła z zaproszeniem. Niechęć między braćmi wzrastała. Jerzy nadal trwał przy utrzymaniu jedności księstwa. Dla łagodzenia konfliktów, do których powodów z dnia na dzień przybywało, obaj bracia powołali komisję dwunastu radców. Tymczasem cesarz wyznaczył w Augsburgu zjazd książąt Rzeszy. Spodziewano się, że tam rozstrzygnie się ostatecznie sprawa pomorska i cesarz zatwierdzi układ brandenbursko-pomorski zawarty w Grimnitz. Na sejmie augsburskim obaj bracia otrzymali z rąk cesarza Karola V swe lenna. Po dziewięciomiesięcznym pobycie w tym mieście książęta wrócili na Pomorze i późną jesienią zwołali do Szczecina sejm stanów pomorskich, na którym ogłoszono ważniejsze postanowienia zjazdu w Augsburgu w sprawach religii.
Barnim nadal zabiegał o podział księstwa mimo sprzeciwu Jerzego i większości w sejmie. Zdołał jednak skupić wokół siebie znaczną grupę zwolenników, którym nie podobała się zbyt szeroka władza Jerzego. Barnima popierał również Szczecin, ponieważ książę ujął się za wygnanym przez Jerzego burmistrzem Stopelbergiem. Jerzy jednak sprzeciwił się stanowczo powrotowi do miasta wygnanego wichrzyciela, a wysłańcom brata kazał powiedzieć, że "gdyby Stopelberg wrócił do Szczecina - zostanie ścięty, a jego głowę prześle księciu Barnimowi na chwałę".
W sprawie podziału księstwa Jerzy nadal zajmował konsekwentne stanowisko, nie pomogły prośby Barnima. Po jakimś czasie zgodził się wreszcie, znużony naleganiami brata, na wydzielenie Barnimowi niektórych majątków, ale o formalnym podziale całego księstwa nie było mowy.
W czasie załatwiania spraw związanych z przejęciem przez Barnima części dóbr książęcych Jerzy nagle zachorował w Kolbaczu, gdzie bawił na polowaniu. Barnim w tym czasie - zajęty całkowicie sprawą podziału księstwa - wysłał posła do swego szwagra Ernesta, księcia Lűneburga, prosząc go o przybycie do Dymina, skąd razem mieli udać się na sejm pomorski do Szczecina, by wspólnie domagać się od Jerzego podziału ojcowizny. Do sejmu jednak nie doszło, ponieważ w dniu 9 maja Jerzy nagle zachorował na zapalenie płuc. Przewieziony natychmiast do Szczecina, pomimo starań lekarzy zmarł po dwóch dniach, 11 maja 1531 roku bez pojednania się z jedynym bratem. Barnim dowiedziawszy się o niebezpiecznej chorobie brata, natychmiast, co koń wyskoczy, wyruszył do Szczecina, pokonując odległość 15 mil w ciągu jednego dnia. Niestety, przybył za późno - Jerzy już nie żył. Nocą, gdy umierał książę Jerzy, radcy sprzyjający Barnimowi wdarli się do pomieszczeń umierającego i nie bez grabieży dokonali spisu klejnotów, gotowizny i ruchomego mienia. Książę Barnim chyba tego czynu nie zganił, skoro sam sobie przywłaszczył kosztowną szatę wysadzaną perłami, a pochodzącą z posagu po matce, Annie Jagiellonce. Suknię tę Bogusław X podarował następnie ulubionej synowej Amelii.
Po śmierci brata Barnim uzyskał upragniony dostęp do pełni rządów, gdyż młodociany Filip z uwagi na wiek niewielką mógł odgrywać rolę. Wbrew opiniom trzeba bezstronnie przyznać, że wówczas Barnim wykazał wiele energii w zarządzaniu państwem i kontynuacji zaczętego przez brata dzieła likwidacji zbójectwa na terenie księstwa pomorskiego. W celu ostatecznego rozprawienia się z plagą rozboju, która od wielu lat gnębiła Pomorze, nawiązał Barnim współpracę ze swym szwagrem, królem Zygmuntem I, oraz z książętami Meklemburgii. Wysłany w tej sprawie do Polski poseł Jakub Wobeser przywiózł pomyślne wieki. Donosił mianowicie księciu, że król nie tylko zamknie granicę dla opryszków, gdyby ci chcieli przekraść się z Pomorza na polskie terytorium, ale także przedsięweźmie szeroką akcję przeciw rycerzom-rabusiom na swych nadgranicznych terenach.
Dopiero po objęciu władzy Barnim zrozumiał, że nie wszystkie sprawy są łatwe w realizacji. Sejm szczeciński, zwołany na Zielone Świątki, nie przyjął żadnego z projektów księcia. Jedyną płaszczyzną działalności, gdzie nie było różnicy zdań między stanami a księciem, były sprawy religijne. Barnim na wniosek swych radców wydal edykt o swobodnym głoszeniu ewangelii, by w ten sposób zyskać uznanie szerokich mas ludowych. Był to jednak krok przedwczesny, ponieważ na Pomorzu było jeszcze wielu zwolenników katolicyzmu. Dlatego w miastach dochodziło często do konfliktów i zaburzeń.
Z trudnej sytuacji wewnętrznej księstwa skorzystali łupieżcy i na nowo podnieśli głowę sądząc, że po śmierci Jerzego będą mogli działać bezkarnie. Krążył wśród nich nawet wierszyk: "z jednookim nie ma biedy, a rzeźbiarza się bać nie ma potrzeby".
Barnim zabrał się jednak energicznie do zlikwidowania zbójnictwa na Pomorzu. Generalną obławę na rody pomorskie trudniące się zbójnictwem zorganizowano w czerwcu 1531 roku przy pomocy biskupa kamieńskiego Erazma Manteuffla i rodu Ebersteinów. Główne uderzenie skierowane zostało pod osobistym nadzorem Barnima przeciw najważniejszemu ośrodkowi zbójnictwa - siedzibie Manteufflów w Popielewie. Bracia Manteufflowie zdołali zbiec, ale ich siedzibę zrównano z ziemią. W rok potem zostali ujęci i ścięto ich w Szczecinie. Podobny los podzielili inni (Marcin Puttkamer, Walenty Schuman i Krzysztof Horn), którzy trudniąc się zbójnictwem przynosili ujmę stanowi szlacheckiemu. O jednym z nich, Gerdtcie Manteufflu, opowiada Kantzo w, że gdy leżał na łożu śmierci jako starzec podeszły w latach, zebrała się liczna rodzina, wtedy konając miał wyrzec: "Dlaczego stoicie tutaj płacząc, idźcie i czyńcie to, co ja czyniłem". W uprawianiu rozboju ściśle współdziałali z Manteuffla-mi rabusie z polskich terenów - Golcowie z Broczyna i Mach-lin. Nie wolny od podejrzeń był także stary Maciej Tuczyński na Tucznie, któremu Barnim w piśmie do Zygmunta "Starego" zarzucał przechowywanie zbójców.
Po zlikwidowaniu na Pomorzu rozboju, co nastąpiło około roku 1532, wysłał Barnim do Heidelbergu grafa Ebersteina ze wspaniałym orszakiem po swego bratanka Filipa, który od pięciu lat mieszkał na dworze stryja i kształcił się na tamtejszym uniwersytecie. Do Szczecina przybył książę Filip 29 września 1531 roku razem z dodanymi mu przez elektora Palatynatu dwoma radcami.
Zaraz po przybyciu zaczęły się spory z księciem Barnimem, gdyż Filip - poinformowany przez usłużnych dworzan o zagarnięciu ojcowskiego spadku - zażądał natychmiastowego oddania mu rzeczy i kosztowności ojca. Za namową swoich doradców domagał się również udziału w rządach. Barnim w tym wypadku ustąpił i na sejmie w Wołogoszczy postanowiono dokonać podziału księstwa na dwie części. Najpierw przedstawiciele obu stron długo uzgadniali wielkość i granice działów oraz dokładnie obliczali dochody. W dniu 28 października 1532 roku podpisano umowę na lat osiem. W wyniku losowania Barnim "Stary" otrzymał kraj na wschód od Odry, książę Filip zaś - ziemie leżące po zachodniej stronie tej rzeki wraz z wyspą Rugią i majątki, które dotychczas posiadała wdowa po księciu Jerzym (Bardo, Grzymie, Trzebudzice, Dębogóra). Fundacja kamieńska, uniwersytet w Gryfii, cła w Wołogoszczy oraz prawo do połowów na Zalewie Odrzańskim były wspólną własnością obu książąt. Również wspólne było prawo patronatu nad ważniejszymi świątyniami w księstwie. Zarekwirowane dawniej kosztowności z kościołów i klasztorów pomorskich zostały podzielone na dwie równe części, ale dalej miały służyć praktykom religijnym. Kiedy wszystkie sprawy zostały omówione i księstwo podzielone - wówczas dwaj radcy wyszli przed zamek w Wołogoszczy i zawołali jednego z chłopców bawiących się na ulicy, któremu kazano ciągnąć losy. Moment był niezwykle denerwujący, gdyż szlachta i przedstawiciele miast zdawali sobie sprawę, że wyciągnięty przez owego chłopca los zadecyduje, pod czyim będą panowaniem. Wynik losowania ucieszył mocno księcia Filipa, który otrzymał księstwo Wołogoskie. Następnie podzielono radców, dworzan, broń, zbroje, armaty, sprzęty domowe, nawet bogatą szatę po matce, którą król Kazimierz Jagiellończyk dał swej córce w posagu, a którą z kolei książę Bogusław przekazał synowej. Postanowiono jednak, że księstwo w zasadzie powinno być nierozdzielne; każdy z książąt winien występować w imieniu drugiego i państwa jako całości. Również archiwum miało być dla dwu części księstwa wspólne i mieścić się w wieży zamku wołogoskiego.
Z czasem spory między książętami osłabiły ich władzę. Dla ukrócenia samowoli i nakłonienia opornych podatników do zapłacenia zaległości, obaj książęta utworzyli własne sądy nadworne - w Wołogoszczy i w Szczecinie.
Mimo podziału terytorialnego księstwa, w ważniejszych sprawach sejmy nadal odbywały się wspólnie dla całego Pomorza. Do niezwykle ważnych kwestii, których rozwiązanie wymagało wspólnego uzgodnienia, należała bezsprzecznie sprawa luteranizmu, którego siła rosła z każdym rokiem. Książęta ze względu na cesarza nie chcieli wyraźnie opowiadać się przeciw katolicyzmowi, ale kiedy w większości miast katolicyzm został wyparty przez nową wiarę w takiej czy innej postaci, wówczas książęta, obawiając się zaburzeń, postanowili urzędowo wprowadzić luteranizm, rozumiejąc doskonale, że za nową religią stoi większość poddanych. Najbardziej przeciwny wprowadzeniu reformacji był biskup kamieński Erazm Manteuffel, który pragnął przynajmniej utrzymać łączność z Rzymem. Książęta Barnim i Filip wbrew woli biskupa sprowadzili uczonego Pomorzanina - Jana Bugenhagena, który cieszył się znaczną sławą jako reformator działający w Hamburgu i Lubece.
Zwołany do Trzebiatowa nad Regą sejm, na którym obok książąt i duchowieństwa katolickiego i luterańskiego był obecny również Jan Bugenhagen - wierny uczeń Lutra, wprowadził na Pomorzu luteranizm. Organizacją Kościoła luterańskiego na Po morzu Zachodnim zajął się przybyły z Wittenbergi Jan Bugenhagen.
Sekularyzacja dóbr kościelnych wywołała wiele sporów między szlachtą a książętami oraz mieszczaństwem. Przedmiotem szczególnych nieporozumień były dobra klasztorne, do których pretensje rościła szlachta twierdząc, że klasztory były przez szlachtę i dla szlachty fundowane i winny być przytułkiem dla starych i biednych ze stanu szlacheckiego". Książęta jednak wykazali w oparciu o przywileje kościelne, że te instytucje pochodzą z fundacji książąt pomorskich.
Po zakończeniu sejmu w Trzebiatowie książę Barnim razem z Bugenhagenem udali się do Darłowa, a następnie do Sławna i Słupska w celu dokonania wizytacji kościołów. Podobnej wizytacji chciano dokonać także w Szczecinie, ale rada miejska nie wpuściła wizytatorów do miasta i w związku z tym wybuchł spór, który ciągnął się przez wiele lat - aż do roku 1540, kiedy to Szczecin złożył książętom hołd lenny.
Projekt założenia drugiego uniwersytetu na Pomorzu Zachodnim sięga jeszcze czasów sejmu trzebiatowskiego w 1535 roku, kiedy to kaznodzieje luterańscy z pięciu miast pomorskich w opracowanych postulatach specjalny punkt poświęcili sprawie szkolnictwa. Proponowano wówczas, aby w każdym z dwu księstw pomorskich istniała wyższa publiczna uczelnia czyli uniwersytet. Podobny postulat wysunął również reformator religijny Pomorza Zachodniego Jan Bugenhagen w czasie przeprowadzania wizytacji kościelnej w Szczecinie w tymże samym roku. W wydanej w tym czasie ordynacji kościelnej Bugenhagen stwierdza, że z założenia uniwersytetu (eyne gude volle Universitet) będzie pożytek dla całego kraju, który potrzebuje dobrej administracji - tak duchownej, jak i świeckiej. Jednakże już wówczas autor ordynacji zauważał, że trudno od razu zdobyć się na założenie uniwersytetu - przeto radził na początek powołać do życia na dwa lub trzy lata uczelnię mniejszą, tzw. pedagogium.
Plany książąt pomorskich i duchowieństwa protestanckiego nie spotkały się z aprobatą władz miejskich Szczecina, gdzie uczelnia miała być lokowana, ponieważ rada miejska obawiała się poważnych kłopotów ze studentami. (Uniwersytety posiadały wówczas autonomię pod względem prawnym).
Ostatecznie jednak starania książąt odniosły skutek i po drugim podziale Pomorza, gdy Barnim XI ponownie został księciem szczecińskim, zaczęto organizować w Szczecinie wyższą uczelnię, która za radą Bugenhagena otrzymała tylko status prawny pedagogium. Odtąd na Pomorzu Zachodnim były dwie wyższe uczelnie: uniwersytet w Gryfli, istniejący od roku 1456, i pedagogium w Szczecinie, założone w 1543 roku. Dokument fundacyjny pedagogium przewidywał bezpłatne kształcenie 24 chłopców w wieku powyżej 12 lat; zdolnych kandydatów wyznaczali obaj książęta. Nauka trwała 8 lat; oprócz gramatyki, retoryki i dialektyki uczono również łaciny, greki i hebrajskiego, nie mówiąc oczywiście o teologii, która należała do przedmiotów podstawowych. Przyjmowano także uczniów dodatkowo - za opłatą 5-7 guldenów rocznie. Jaki był skład społeczny wychowanków pedagogium? Przez mury szczecińskiej uczelni najwięcej przewinęło się synów mieszczan, nie tylko z Pomorza, ale również z krajów sąsiednich. W pedagogium książęcym nie zabrakło również i Polaków, którzy na studia do Szczecina przybywali głównie z terytoriów nadgranicznych (Wałeckie, Człuchowskie, Międzyrzecz, Skwierzyna). Przeciętnie rokrocznie przyjmowano 50-60 uczniów, chociaż bywały lata, jak np. rok 1576 czy 1603 i 1604, w których liczba przyjętych przekraczała 100.
Podstawę materialną pedagogium, podobnie jak innych szkół na Pomorzu Zachodnim, stanowiły sekularyzowane w czasie reformacji majątki kościelne.
Na całym Pomorzu było wówczas 45 fundacji kościelnych i klasztorów, obejmujących bez terenów biskupstwa karnieńskiego 1/6 część posiadłości ziemskich, a razem z biskupstwem, które też stanowiło szóstą część posiadłości, dobra kościelne wynosiły 1/3 obszarów dóbr ziemskich. Przez przejęcie kosztowności kościelnych książęta poważnie zasilili swe kasy, tym bardziej że razem z klasztorami przejmowali również kapitały kościelne, ulokowane niejednokrotnie w dochodowych przedsiębiorstwach. Na przykład klasztor cysterski w Marianowie posiadał 500 grzywien zapisanych na salinach w Lűneburgu, co dawało 975 guldenów rocznego dochodu.
Książę Barnim, żonaty już od roku 1525 z księżniczką brunszwicko-lűneburską, po wielu latach małżeństwa doczekał się kilku córek, ale nie miał męskiego potomstwa. Zachodziła przeto poważna obawa, że nie będzie miał komu przekazać dziedzictwa. Dlatego sam Barnim i jego doradcy poczęli poważnie rozglądać się za kandydatką na żonę dla młodego Filipa I, który w 1535 roku kończył lat 20. Wybór padł na młodą księżniczkę saską Marię. Jan Bugenhagen, najpierw listownie, zrobił pierwsze kroki, a następnie obaj książęta wysłali specjalne poselstwo z kanclerzem Bartłomiejem Suawe, który prowadził rozmowy nie tylko w sprawie małżeństwa, ale także w sprawie udziału książąt pomorskich w związku szmalkaldzkim. Elektor saski, brat Marii, przyjął oświadczyny z chęcią i zaprosił obu książąt pomorskich do Torgau na Ostatki 1536 roku, gdzie Filip I miał zobaczyć narzeczoną. Przychylna odpowiedź elektora saskiego przyspieszyła na Pomorze, przygotowania do ożenku Filipa. Obaj książęta, Barnim i Filip, wyruszyli do Torgau w otoczeniu orszaku (200 ludzi) odpowiednio uzbrojonej szlachty pomorskiej. Konie Pomorzan miały specjalne, czerwone nakrycia z wyszywanymi inicjałami hasła Filipa "Jak Bóg chce". Ślub młodej pary odbył się 27 lutego 1536 roku w Torgau, a udzielał go sam Marcin Luter. Kiedy Luter zakładał Filipowi obrączkę ślubną, podobno upadła ona, wówczas Luter miał wyrzec: "precz szatanie", a do młodej pary zwrócił się po łacinie: "Crescite et semen vestrum non deficiat". Poza Lutrem na uroczystościach ślubnych byli również wybitni teologowie - Jan Bugenhagen i Filip Melanchton. Wesele było niezwykle wystawne; mimo obfitości jedzenia i picia panował na nim wzorowy porządek - tak przy stolach, jak i w czasie turniejów i wesołych gier. Posag Marii nie był wysoki i wynosił 20.000 guldenów.
Po ślubie księżna Maria zamieszkała z małżonkiem na zamku w Wołogoszczy. Przystąpienie do związku szmalkaldzkiego w 1537 roku skłoniło Filipa do opuszczenia na pewien czas Wołogoszczy; książę wyjechał wówczas do Rzeszy w celu uzgodnienia z książętami wielu spraw. Barnim tymczasem dalej prowadził dzieło budowy Kościoła protestanckiego. Obok biskupa kamieńskiego powołano trzech superintendentów: w Szczecinie, w Słupsku i w Gryffi.
W 1540 roku upłynęło 8 lat od podziału kraju i obaj władcy postanowili na nowo poddać się wyrokowi losu. Losowanie niczego nie zmieniło, ponieważ książę Filip ponownie wylosował część wołogoską, a Barnimowi dostała się część wschodnia - szczecińska. Wspólne, jak dotychczas, pozostały: prawo do biskupstwa kamieńskiego i prawa nadawania tytułów i godności. Nadal starano się o umocnienie jedności w polityce zagranicznej, mimo odrębnych rządów i dworów. Elementem jednoczącym obie części księstwa pomorskiego była sprawa umocnienia luteranizmu, w czym zarówno Barnim, jak i Filip byli jednakowo gorliwi.
Po przeprowadzeniu ponownego podziału i załatwieniu pilnych spraw państwowych, książęta wybrali się na sejm do Ratyzbony w celu złożenia hołdu cesarzowi Karolowi V i odebrania potwierdzenia lenna. Przy okazji udało im się pozbawić biskupa kamieńskiego prawa do osobnego udziału w sejmach Rzeszy, co naruszało dotychczas suwerenność książąt. Sprawę ułatwiła śmierć Erazma Manteuffla, ostatniego katolickiego biskupa kamieńskiego. Po jego śmierci powstał między Barnimem a bratankiem spór, którego powodem było obsadzenie godności biskupiej. Wysunięty przez obu książąt Jan Bugenhagen nie przyjął tej godności; ostatecznie Barnimowi udało się przeforsować swego kanclerza, Bartłomieja Suawe, szlachcica ze Słupska, który aczkolwiek żonaty i luteranin - przyjął tę godność.
W tym też czasie Barnim wiódł poważny spór z miastem Słupskiem z powodu przejęcia dóbr klasztornych, które miały początkowo należeć do miasta i służyć utrzymaniu szkół i biednych. Kilku opornych mieszczan kazał Barnim uwięzić i osadzić w wieżach Szczecina, Gryfie i Trzebiatowa. Wtedy mieszczanie słupscy wysłali skargę do cesarza, a jeden z przywódców opozycji przeciw księciu, niejaki Szymon Wolder, uszedł do Gdańska. Stąd dostał się do Szwecji i spowodował interwencję w tej sprawie króla Gustawa Wazy. Potem tenże Wolder udał się do Rzeszy i nakłonił do wystąpienia w interesie Słupska elektora saskiego, a także samego Marcina Lutra, z którym Barnim wielce się liczył. Książę jednak, mimo listów Lutra, pozostał przy swoim.
Sytuacja w Rzeszy w tych latach pogarszała się z roku na rok. Książęta pomorscy obawiając się przykrych dla siebie następstw, pragnęli wycofać się ze związku szmalkaldzkiego, ale stany pomorskie, uczulone na sprawy religii, wycofanie traktowały jako zdradę protestantyzmu. Kiedy zaś przyszło do otwartego wystąpienia cesarza przeciw książętom protestanckim, wówczas książę
Filip uległ namowom swego szwagra, księcia elektora saskiego, i wysłał mu oddział zbrojny w sile 300 konnych. Ten krok oburzył cesarza Karola V i gdy związek szmalkaldzki został rozbity, cesarz oskarżył książąt pomorskich o zdradę. Klęska protestantów pod Milhlbergiem wywołała na Pomorzu rozpaczliwe nastroje. Książęta postanowili za wszelką cenę przebłagać cesarza, który im nawet nie przysłał zaproszenia na sejm do Augsburga. Wysłane do Karola V, do Augsburga, poselstwo uzyskało wszakże audiencję, ale na cesarską odpowiedź wysłannicy książąt pomorskich musieli czekać niemal cały rok, w czasie którego kosztownymi darami starali się pozyskać sympatię i poparcie doradców cesarza.
W tej trudnej sytuacji książęta postanowili prosić o pomoc szwagra i wuja - króla Zygmunta "Starego". Na usilne starania strony polskiej, którą przed cesarzem reprezentował poseł Stanisław Łaski, udało się książętom uzyskać pojednanie z Karolem, choć na bardzo ciężkich warunkach. Musieli mianowicie wystąpić ze związku szmalkaldzkiego, nie dawać żadnej pomocy wrogom cesarza, przyjąć postanowienia "Interim" oraz, co najgorsze, zapłacić 150.000 guldenów reńskich odszkodowania. Dla ułatwienia pertraktacji z cesarzem, Bartłomiej Suawe zrzekł się dobrowolnie godności biskupa kamieńskiego na rzecz wybranego przez kapitułę kanonika Marcina Wejhera, który następnie został zatwierdzony przez cesarza.
Ten pierwszy krok na drodze porozumienia z cesarzem nie zachwycał książąt, dla których 150.000 guldenów przedstawiało olbrzymią sumę. Książę Barnim - wykorzystując dobre kontakty z królem Zygmuntem I oraz pokrewieństwo z arcybiskupem Kolonii - potrafił stopniowo osłabić gniew cesarza. W maju 1549 roku poselstwo pomorskie uzyskało złagodzenie wyroku i zmniejszenie sumy do 90.000 guldenów reńskich. Na spłacenie tej sumy wystarczyć miały dwa zwyczajne podatki.
Wydatne poparcie dyplomatyczne Polski skłoniło książąt, a zwłaszcza Barnima, do pogłębienia przyjaźni z nowym władcą i bliskim kuzynem - Zygmuntem Augustem. Nadarzała się ku temu świetna okazja, ponieważ w 1552 roku Zygmunt August przedsięwziął podróż do Gdańska. Finansowa sytuacja Barnima nie była najlepsza, gdyż rok wcześniej spalił się częściowo zamek w Szczecinie i książę przystąpił do przebudowy na swą siedzibę starego klasztoru pod Szczecinem, zwaną potem Grabowo. Poza tym znaczne sumy pieniężne poszły na podarki dla doradców cesarza. Sprawę wyjazdu do Gdańska uzgadniano już w początkach 1552 roku i postanowiono, podobnie jak to miało miejsce w 1526 roku, że pojedzie tam jeden z książąt. Książę Filip był zdania, że do Gdańska powinien jechać Barnim. Radcy dworscy Barnima uważali jednak, że do króla powinni pojechać obaj książęta. Ostatecznie do Gdańska pojechał Barnim. Orszak książęcy liczył ponad trzystu jeźdźców.
Wizyta pod względem organizacyjnym była starannie przygotowana. Z Darłowa wysłał książę listy do poszczególnych starostów (np. Lęborka i Bytowa) z poleceniem przygotowania potrzebnego prowiantu, który miał być następnie wysłany do Gdańska. W grodzie nad Motławą Barnim porozumiał się z burmistrzem oraz z bankierem Szymonem Loitzem i od nich otrzymał dokładne dane o cenach na wino, woły, owies i ryby, obowiązujących w Gdańsku. Specjalny urzędnik ze Słupska załatwiał dla księcia wynajęcie odpowiednich pomieszczeń w mieście. Obok sypialni dla księcia znajdowały się następujące izby: pokój dla paziów, specjalne pomieszczenie na szaty książęce, izba dla trabantów, komnata dla czeladzi, dobrze zabezpieczona izba dla dozorcy zastawy stołowej ze srebra, izba dla kucharza, piwnica na wina, pomieszczenie na prowiant, salka do narad, pokoik na kancelarię książęcą, pokoje dla 12 najbliższych radców i duża sala na 30 łóżek dla radców i młodzieży. Poza tym orszak Barnima zajął stajnie dla 300 koni i szopy dla 100 wozów. Aby nie przepłacać w Gdańsku, wiele prowiantu książę wziął ze sobą bądź kazał przesłać do Gdańska z pobliskich miasteczek. Niejaki Jan Tessen np. miał wysłać 200 kogutów, 6 cieląt, dużo dziczyzny i raków oraz beczkę jaj. Do Gdańska wysłano również 4 woły, 30 owiec, a 15 wołów i 60 owiec miano wysłać w kilka dni po przy jeździe księcia. Aby zwiększyć zapasy żywności urządzono po drodze polowania i to nie tylko na terenie Pomorza Zachodniego, ale proszono m. in. starostę Mirachowskiego o pozwolenie na łowy na terenie jego posiadłości.
Spotkanie księcia z Zygmuntem Augustem było niezwykle serdeczne: przez kilka tygodni król polski gościł wystawnie swego ciotecznego brata i odbył z nim przejażdżkę po Bałtyku. Wynikiem wizyty Barnima w Gdańsku było umocnienie przyjaznych stosunków między Pomorzem Zachodnim a Polską, co potem znalazło wyraz we współpracy podczas wojny północnej.
Po gdańskiej wizycie Barnima obaj książęta pomorscy mieli do rozwiązania dwie poważne sprawy państwowe: ostateczne uregulowanie statusu biskupstwa kamieńskiego, które biskup Marcin Wejher starał się uniezależnić od władzy książąt, oraz nałożenie za zgodą cesarza nowego podatku, tzw. akcyzy. Sprawę biskupstwa w Kamieniu rozwiązano wkrótce w ten sposób, że po śmierci Marcina Wejhera osadzono na tronie biskupim syna księcia Filipa, Jana Fryderyka, i w ten sposób biskupstwo kamieńkie zostało na trwałe zjednoczone z dynastią. Natomiast w drugiej sprawie książęta ponieśli całkowitą porażkę, gdyż stany pomorskie za żadną cenę nie chciały zgodzić się na wprowadzenie akcyzy, nawet mimo formalnych rozporządzeń cesarskich.
Ostatnie lata rządów księcia Barnima zaprzątnęła wojna północna. Wówczas na plan pierwszy wysunęły się starania o zawarcie pokoju i uchronienie kraju od wojny. Współpraca z bratankiem Filipem układała się raczej dobrze, choć nie brakło powodów do sporów. Starzejący się Barnim był raczej człowiekiem hojnym i często wynagradzał ludzi nadaniami dóbr należących do tzw. stołu książęcego. Na szczodrość stryja niechętnie patrzył książę Filip, który uważał, że po śmierci nie mającego żadnego męskiego potomstwa Barnima cała wschodnia część księstwa pomorskiego przypadnie jego synom i dlatego należy zapobiec zubożeniu dóbr książęcych. Poza tym między stryjem a bratankiem istniały również pewne różnice w poglądach na politykę zagraniczną.
W życiu prywatnym, podobnie jak w rządach, Barnima cechowała dobroć i życzliwość. Książę żonaty był z księżną Brunszwiku, Anną, która obdarzyła go licznym potomstwem. Obok dwóch synów: Aleksandra i Bogusława, zmarłych w dzieciństwie, doczekał się również pięciu córek, z których dwie pozostały pannami i zmarły wcześniej niż ojciec. W jednym tylko roku 1554 zmarły dwie córki Barnima: Elżbieta jako panna i Maria jako mężatka. Dotkliwy cios spotkał również księcia w dziesięć lat później, gdy - z obawy przed zarazą - schronił się z córkami do klasztoru w Kolbaczu, ale i tu śmierć wyrwała z grona żywych piękną Sybillę. Dziewczyna, kochana bardzo przez ojca, w chwili śmierci liczyła 23 lata. Miała licznych wielbicieli i wielu starało się o jej rękę. Mimo wielkich wysiłków lekarzy, nie udało się uratować córki księcia od śmierci. Na jej nagrobku kazał Barnim wyryć po łacinie piękne epitafium, którego pierwsze zdanie brzmi: "Sławnego Barnima krwi zrodzona Sybilla...smutnie pochowana, pod tą świątynią pokój ma".
Z pozostałych przy życiu córek, Maria została wydana za grafa von Schaumburg. Posag Marii wynosił 16.000 talarów, nie licząc szat, klejnotów i zastaw stołowych ze srebra. Również Maria nie przeżyła ojca - umarła w 1554 roku. Czwarta z córek, Anna, urodzona w roku 1531, wychodziła trzykrotnie za mąż. Pierwszy raz wydano ją w 1557 roku za księcia Anhaltu, Karola. Barnim wyprawił wówczas wspaniałe wesele, na którym było ponad dwa tysiące biesiadników. Po śmierci męża Anna ponownie wyszła za mąż w roku 1566 za księcia Henryka z Miśni, a gdy ten zmarł w pięć lat potem, w roku 1576 wyszła za mąż po raz trzeci - za grafa Jobsta von Barby. Zmarła dopiero w 1592 roku. Inna córka Barnima - Dorota - wydana została za hrabiego Jana Mansfelda, ale zmarła młodo - w 1558 roku. Mając tak wiele córek i pragnąc je wszystkie wydać za mąż, a nie zamykać w klasztorach, jak to czynili inni książęta, musiał Barnim z konieczności wydawać wielkie sumy pieniężne na posagi. W tamtych czasach przedślubne wyposażenie córek kosztowało bardzo drogo. W ciągu kilkudziesięciu lat Barnim wydał ogromną sumę 100.000 talarów na same posagi, nie licząc odpowiednich dla cór książęcych wypraw.
Po zrzeczeniu się władzy w 1569 roku, w dniu 5 listopada, Barnim "Stary" napisał testament i zapoznał z jego treścią synów Filipa, którzy zobowiązali się uszanować jego postanowienia. Jednakże na krótko przed śmiercią, w dniu 2 czerwca 1573 roku, książę Barnim udał się na ratusz szczeciński i tam w obecności świadków unieważnił tenże testament. Następnie spisał nowy akt swej woli, ze szkodą dla córki Anny, a na korzyść synów bratanka.
Książę Barnim - syn Anny Jagiellonki - posiadał wiele cech charakteru typowych dla Jagiellonów. Z natury był człowiekiem na wskroś dobrym. Nadmiernie ufał ludziom, co często wykorzystywało jego otoczenie. Wielu natrętnych dworaków wyłudzało od niego nieraz całe majątki ziemskie. Bywał szczodry, ale w granicach rozsądku. Lubił przy tym oszczędzać i nic dziwnego, że zostawił po sobie - mimo licznych wydatków - znaczną sumę pieniędzy, które bynajmniej nie pochodziły z nadmiernego wyzysku chłopów. Poddani pod jego pokojowymi rządami doszli do znacznego dobrobytu. Książę Barnim nie obciążał zbytnio chłopów, a ustawy, jakie w sprawach chłopskich wydawał, miały za zadanie prawne uregulowanie danin chłopskich. Wielka łagodność jednała mu sympatię nawet w czasie burzliwych obrad sejmów pomorskich nad podatkami. Kiedy Barnim nie mógł uzyskać zgody stanów - wówczas wstawał, robił znak krzyża i mówiąc "Boże chroń mnie przed nimi", spokojnie opuszczał salę posiedzeń. Reformacją przejął się szczerze jeszcze podczas młodzieńczych studiów w Wittenberdze i potem przez całe życie pozostał wierny luteranizmowi. Umiarkowanie w decyzjach i dojrzałość polityczna księcia uchroniły Pomorze od wielu niepokojów, tak częstych w Niemczech w tym burzliwym okresie. Barnim wyznawał zasadę "ubi amici, ibi opera" i starał się w każdym widzieć przyjaciela. Już współcześni uważali go za człowieka niezwykle sprawiedliwego, chociaż nie bez wad. Barnim prawdopodobnie po ojcu odziedziczył skłonność do miłostek, mimo że starał się być dobrym mężem i ojcem. W sprawach państwa zdradzał typową dla wszystkich Jagiellonów opieszałość.
Kiedy zmarł w 1573 roku w dniu 2 listopada o godzinie dwunastej w południe, wielka żałoba zapanowała w całym kraju. Współcześni określali go także przydomkiem "Pius" (Pobożny) i zwali ojcem ojczyzny, tym bardziej że dożył sędziwego wieku lat 73. Zmarł tam, gdzie spędzał ostatnie lata swego życia - na zamku w Grabowie. Księcia Barnima pochowano w kościele Panny Marii w Szczecinie, a następnie uroczyście przeniesiono jego zwłoki do nowej kaplicy na zamku szczecińskim.
Jak bardzo książę Barnim był lubiany przez lud świadczyć może powstała współcześnie legenda, która opowiada, że w pierwszą noc po śmierci księcia Barnima wszystkie pozłacane gałki na wieżach zamku w Grabowie stały się nagle czarne jak węgiel. Zdaniem współczesnych, nie mogło to być wynikiem ani deszczu, ani błyskawic, gdyż w tym czasie burzy nie było - zapewne gałki sczerniały z żałości za zmarłym panem.
Z Polską Zygmunta "Starego" i Zygmunta Augusta utrzymywał Barnim przyjazne stosunki. Wspólnie z władcami polskimi w pierwszym okresie swych rządów tępił rozbójników na Pomorzu, a potem dla odnowienia sojuszu udał się w 1552 roku do Gdańska, by tam spotkać się z Zygmuntem Augustem. Głównie wskutek poparcia Barnima doszła do skutku pożyczka polsko-pomorska. Książęta pomorscy pożyczyli wówczas Zygmuntowi Augustowi 100.000 talarów. Barnim w razie potrzeby chętnie służył dworowi polskiemu pomocą nie tylko finansową, ale także w innych sprawach. Np. w 1555 roku Zygmunt August prosił Barnima o przysłanie dla starosty krakowskiego, Gnojeńskiego, nadwornego lekarza, chirurga Antoniego, znającego się na wadach wzroku. Tenże lekarz wyleczył z ciężkiej choroby oczu Janusza Latalskiego, wojewodę poznańskiego.
Dwór księcia Barnima skupiał poza dobrymi lekarzami również ludzi trudniących się sztuką. Gdy w 1551 roku pożar strawił częściowo zamek szczeciński, Barnim zaczął przebudowywać stary klasztor kartuzów po drugiej stronie Odry, fundowany jeszcze przez Ottona III, ostatniego księcia z linii szczecińskiej, i tam urządził swoją siedzibę. Prace zdobnicze w grabowskiej rezydencji prowadził wówczas sprowadzony przez Barnima słynny malarz Gabriel Glockendon. Już wcześniej działał na dworze Barnima znany malarz Antoni Wida, który za swe usługi dla księcia otrzymywał 60 talarów, letnią suknię i wolny stół książęcy oraz wszelkie potrzebne farby i sprzęt. Antoni Wida pochodził z Turyngii - wyszedł prawdopodobnie ze szkoły Cranacha i na dworze książąt pomorskich był chyba pierwszym malarzem nadwornym.
W celu utrzymania porządku na dworze wydał Barnim specjalne przepisy, w których stwierdzał, że "bojaźń Boża jest początkiem wszelkiej mądrości" - dlatego cały dwór, zarówno słudzy jak i radcy, ma uczęszczać do kościoła na nabożeństwa. Pod karą pieniężną zakazywano na dworze używania przekleństw. Dla dobra i zdrowia rodziny książęcej na dworze ma być zawsze doświadczony lekarz, balwierz do zawiązywania i opatrywania ran oraz aptekarz, który w swej aptece ma mieć zawsze świeże medykamenty. Apteka ma być pod ciągłą kontrolą lekarza. Lekarstwa należy sprzedawać za niewielką opłatą. Lekarz bez wiedzy księcia nie może wykonywać swego zawodu poza dworem. Na zamku mają być różni potrzebni rzemieślnicy. Broń palna, armaty oraz proch mają być pod ścisłą kontrolą. Nad polowaniami należy roztoczyć nadzór, aby myśliwi nie niszczyli w czasie polowań upraw chłopskich. Z niezbędnych przy boku księcia ludzi regulamin wymienia in. in. uczonego teologa oraz kapelana do rozdawania komunii i wygłaszania kazań. Poza tym w służbie kościelnej winien być zatrudniony kantor i jedenastu chłopców do śpiewania, organista, kustosz i dzwonnik. W każdą niedzielę i w święta w kościele przy dworze książęcym odbywać się ma o godzinie ósmej rano nabożeństwo z kazaniem i śpiewaniem psalmów, a wieczorem z udziałem księżnej i całego dworu śpiewanie psalmów.
W skład służby dworskiej wchodzą również sprzątaczki, pokojówki, praczki, stróże nocni, drwale i palacze. Specjalny punkt zaleceń Barnima mówił o oszczędzaniu drewna przy paleniu w piecach.
Ten regulamin dworski wydany został jeszcze za życia żony, w 1559 roku. Po jej śmierci Barnim znacznie zmniejszył swój dwór i otoczywszy się wiernymi sługami oddawał się głównie swym ulubionym zajęciom. Należało do nich przede wszystkim rzeźbienie w drzewie. Książę był zamiłowanym rzeźbiarzem i nie bez talentu. Mógł długie godziny dłubać w klocach drewna. Spod jego dłuta wychodziły różne postaci, a także drobne przedmioty domowe. Jeszcze w pięćdziesiąt lat po śmierci księcia można było znaleźć wiele przedmiotów rzeźbionych jego ręką. Hainhofer, który był gościem księcia Filipa II w początkach XVII wieku, widział i podziwiał kazalnicę i ołtarz w Kołbaczu, rzeźbione przez Barnima. W samym zaś zamku grabowskim, który został zniszczony przez Gustawa Adolfa w 1630 roku, znajdowały się sławne tajne drzwi, wykonane przez Barnima. Książę Barnim był nie tylko rzeźbiarzem i miłośnikiem malarstwa, ale również zapamiętałym mechanikiem; niejednokrotnie potrafił zostawić ważne sprawy państwowe czy dworskie i spokojnie zająć się jakimś skomplikowanym mechanizmem.
W chwilach wielkiego zmęczenia najlepszym dlań wypoczynkiem, obok rzeźbienia, była muzyka. Dlatego trzymał na dworze kilku muzyków - prawdopodobnie z Polski, gdyż najbardziej lubił polskie melodie i polskie pieśni. Być może, że w tej muzyce odnajdywał najpełniej siebie i swoją słowiańską naturę.
Żródła:
"Książęta Pomorza Zachodniego" - Zygmunt Boras
"Gryfici książęta Pomorza Zachodniego" - Kazimierz Kozłowski, Jerzy Podralski.
Barnim IX "POMORZE" - biuletyn informacyjny o Pomorzu Zachodnim - Redaktor Naczelny Grzegorz Chmielecki
BARNIM von Pommern w "Medievan Lands" tłumaczenie: Bogdan Pietrzyk
Barnim IX. von Pommern-Stettin w "WORLDHISTORY - Personen der Werltgescichte" tłumaczenie: Bogdan Pietrzyk
Barnim IX Pobożny w "Geni" tłumaczenie: Bogdan Pietrzyk
21-03-2021