Bogusław I Gyfita (urodzony zapewne w 1127 roku, zmarł 18 marca 1187 roku) herb

Syn Warcisława I Gryfity, księcia pomorskiego i Heili (Heleny) z Saksonii.

Książę pomorski od 7 maja 1155 lub 1156 roku do 1160 roku i od października-listopada 1180 roku do 18 marca 1187 roku, książę szczeciński od 1160 roku do 18 marca 1187 roku.

Poślubil między 1150 a 1159 roku Walpurgę (urodzona około 1150 roku, zmarła zapewne 18 kwietnia 1172 roku). 26 kwietnia 1177 roku poślubił Anastazję Piastównę (urodzoną okolo 1160 roku, zmarła zapewne po 31 maja 1240 roku), córkę Mieszka III "Starego" Piasta, księcia wielkopolskiego, wielkiego księcia krakowskiego i Eudoksji Izjasławówny Rurykowiczównej, córki Izasława II Mścisławicza "Pantelejmon" Rurykowicza, wielkiego księcia kijowskiego.

Młode lata księcia pomorskiego Bogusława I, podobnie jak i jego brata Kazimierza I, nie znalazły odzwierciedlenia w dokumentach historycznych. Dokładnej daty ich urodzin źródła historyczne nie podają. Wiadomo tylko, że w pierwszych latach po śmierci Warcisława I rządy sprawował stryj Racibor, obwołany księciem pomorskim przez odłam możnych sprzyjających pogaństwu. Pewne jedynie jest to, że w roku 1159 Bogusław I był już mężem dorosłym.

Po śmierci swojego wuja Ratibora I około 1155 lub 1156 roku podzielił się księstwem ze swoim młodszym bratem Kazimierzem I. Rządy synów Warcisława I wypadły w niespokojnych czasach, gdyż musieli oni bronić swej niezależności przed dwiema największymi potęgami Zachodu i Północy, jakimi były państwa Henryka "Lwa" i Waldemara duńskiego. Przez pierwsze kilka lat udało Kię młodym książętom utrzymać pokój w swym państwie, gdyż w Danii trwała walka o tron między królem Swentem a Kanutem. W Polsce młodsi synowie Krzywoustego walczyli z najstarszym bratem Władysławem, w Niemczech zaś Albrecht "Niedźwiedź" prowadził wojnę z Henrykiem "Lwem". Wkrótce jednak Waldemar umocnił się na tronie duńskim i wraz z Henrykiem I ,wem wspólnie zaczęli podbijać Słowian połabskich i potem Pomorzan, którzy w walkach domowych w Polsce stanęli po stronie młodszych braci, przeciw cesarzowi popierającemu Władysława II. Plemię Lutyków, licząc na pomoc Polski, rozpoczęło pod wodzą Jaksy powstanie i zdołało opanować Brandenburg. Po stłumieniu buntu przez Niemców, część przywódców słowiańskich zbiegła na Pomorze, szukając opieki u książąt pomorskich - Bogusława i Kazimierza. Z drugiej znów strony powtarzające się wyprawy lupieskde Słowian na wybrzeża duńskie skłoniły wreszcie Waldemara, króla Danii, do odwetu w przymierzu z Niemcami. W ten sposób Pomorzanie wzięci zostali w dwa ognie: od północy i od południa. Głównym bohaterem tych wojen był po stronie duńkiej Absalon, biskup Roskilde, mleczny brat króla Danii, człowiek o wielkich zdolnościach militarnych. Pochodził on z chłopki rodziny, ale za duże zasługi został wysłany na studia do Paryża gdzie otrzymał święcenia kapłańskie; wkrótce po powrocie do kraju nadano mu godność biskupa Roskilde. Absalon był jednak bardziej rycerzem i żeglarzem niż biskupem.

Na wiosnę 1159 roku król Waldemar wraz z biskupem Absalon na wyspę Rugie. Jednak szalejąc przez 4 dni burza zniszczyła flotę Waldemara. Ocalało zaledwie 60 okrętów, na których Duńczycy - nie mając odwagi zaatakować silnie umocnionej Arkony - uderzyli na Pomorzan na stałym lądzie, paląc i niszcząc dobytek w okolicach Barda. Nocny napad Waldemara i Absalona zaskoczył Pomorzan, którzy spodziewając się księcia Bogusława przypuszczali początkowo, iż to on nadciągnął ze swym wojskiem.

W rok potem najazd Duńczyków na te tereny powtórzył się. Hardziej niebezpieczna dla księcia Bogusława I była. wyprawa duńska w roku 1162, kiedy to król Waldemar wraz z Absalonem Wpłynął ze swą flotą do cieśniny między wyspą Rugią a stałym lądem. Absalon udał się wówczas na wiec plemienia Ranów i zażądał od nich pomocy przeciw księciu Bogusławowi I. W czasie oblężenia Wołogoszczy przez wojsko duńskie Bogusław I zdołał jednak przyjść miastu z odsieczą, co widząc Duńczycy zawarli za pośrednictwem księcia Bogusława I pokój z obleganym grodem, żądając w zamian zakładników, a na przyszłość - nieprzepuszczania żadnych łupieskich wypraw przez ujścia Piany. Nie był to jednak dla Pomorza pokój trwały, gdyż wkrótce wybuchło powstanie Obodrytów pod wodzą Przybysława, który po klęsce schronił się na Pomorzu u księcia Bogusława I. Ten fakt wywołał wojnę księcia pomorskiego z Henrykiem "Lwem", którego wojska wsparły posiłki przysłane przez Albrechta "Niedźwiedzia" i króla Danii Waldemara.

Ci trzej władcy sprzymierzyli się z sobą w roku 1164, aby wymierzyć ostateczny cios książętom pomorskim. Duńczycy uderzyli ze swoją flotą od strony Rugii, a króla tej wyspy, Tetzlawa, zmusili do udzielenia pomocy przeciw swym pobratymcom z lądu. Z południa zaś ciągnęły na Pomorze dwie znaczne siły: Henryka I "Lwa" i Albrechta "Niedźwiedzia".

Tymczasem na Pomorzu książęta Bogusław I i Kazimierz I, a także wypędzony książę Przybysław, zebrawszy swe wojska oczekiwali nieprzyjaciela nad Jeziorem Komorowskim koło Dymina, licząc głównie na uniknięcie zbrojnego starcia za pomocą okupu w wysokości 3000 grzywien. Jednak ta duża suma została wyśmiana przez Niemców. Pierwsza bitwa stoczona w dniu 5 lipca 1164 roku z oddziałem wojsk niemieckich, w której Bogusław osobiście brał udział, niespodziewanie zakończyła się zwycięstwem Pomorzan. W ręce zwycięzcy dostał się cały obóz nieprzyjacielski. Zajęci plądrowaniem, nie spostrzegli Pomorzanie, że nadszedł nowy oddział niemiecki pod wodzą grafa Guncelina, który wykorzystawszy bałagan panujący w oddziałach pomorskich, uderzył na nie i odbił zajęty już przez zwycięzców obóz niemiecki. Książę Bogusław poniósł wówczas wielkie straty (na placu boju miało ponoć lec około 2500 jego wojowników) i musiał się wycofać do Dymina, który - słabo ufortyfikowany - nie nadawał się do obrony. Gród opuszczony wkrótce przez wojska pomorskie padł pastwą płomieni, podpalony przez Niemców. Cała linia rzeki Piany była stracona dla Pomorzan, ponieważ od strony morza zbliżała się flota duńska pod wodzą króla Waldemara, który po zajęciu Wołogoszczy i Uznamu spotkał się z księciem saskim Henrykiem "Lwem" w klasztorze w Słupie. Tam też zapadła decyzja opuszczenia wyludnionego kraju nad Pianą i wyruszenia przeciw Bogusławowi w stronę Szczecina. Cała armia saska przez most utworzony z duńskich okrętów poczęła się przeprawiać na prawy brzeg Piany. W czasie tej przeprawy książę Bogusław zaatakował ostatnie kolumny wrogich wojsk zabijając wielu Duńczyków. Wielu natomiast utonęło podczas ucieczki wpław przez rzekę. Ten sukces pomorskiego władcy wzmógł tylko w nieprzyjacielu żądzę zemsty; cały kraj po prawej stronie Piany został okrutnie zniszczony. Bogusław jeszcze raz próbował pertraktacji pokojowych z Henrykiem "Lwem". Skoro ten jednak zażądał uznania jego zwierzchnictwa, płacenia trybutu i wydania zbiegłego księcia Przybysława - książę pomorski odrzucił te warunki i rozpoczął przygotowania do rozpaczliwej obrony. Wkrótce jednak sytuacja nieoczekiwanie uległa zmianie na korzyść Bogusława. Henryk "Lew" został zmuszony - ze względu na inne sprawy Rzeszy - do ustąpienia z Pomorza i ze swoim rycerstwem opuścił duńskiego sojusznika. Doszło do zawarcia pokoju, w którym książę Kazimierz godził się na zależność lenną od Henryka "Lwa" z części ziemi plemienia Czerezpienian i uznawał na tym terytorium władzę biskupa szweryńskiego. Wobec Danii Bogusław zobowiązywał się razem z bratem Kazimierzem do powstrzymania wszelkich wypadów piratów pomorskich na wybrzeża duńskie poprzez całkowite zablokowanie ujścia Piany. Miasto Wołogoszcz miało być podzielone na strefy wpływów duńskich, saskich i pomorskich. Po tej ugodzie wojska duńskie opuściły Pomorze, a książę Bogusław przystąpił do odbudowy kraju. Wkrótce Wołogoszcz znalazła się całkowicie w rękach pomorskich, ponieważ Pomorzanie uniemożliwili aprowizację przebywającym w mieście Duńczykom i ich sprzymierzeńcowi, królowi Rugii Wisławowi.

Książęta pomorscy zdawali sobie sprawę, że walka na dwa fronty, z Danią i z Henrykiem "Lwem", nie daje żadnych widoków na zwycięstwo i należy za wszelką cenę zapewnić sobie przychylność jednego z nieprzyjaciół. Ponawiające się rok po roku najazdy Duńczyków skłoniły książąt pomorskich do szukania pomocy u księcia Saksonii i Bawarii. Doszło do porozumienia między książętami a Henrykiem Lwem. Pomorzanie zabronili księciu Przybysławowi najazdów na kraj Obodrytów, a Kazimierz, panujacy w części wołogoskiej, uznał się lennikiem księcia saskiego. W zamian za to Henryk "Lew" wziął książąt pomorskich w opiekę i na spotkaniu w 1166 roku z królem Waldemarem duńskim oświadczył, że sam będzie karał swych lenników, a wszelkie kroki nieprzyjacielskie przeciw Pomorzu uważać będzie za akt wrogi wobec siebie samego. Ten zwrot polityczny - korzystny dla książąt pomorskich - był wielce niebezpieczny dla Danii, która nagle poczuła się zagrożona z trzech stron: ze strony Pomorza, Saksonii i Norwegii. Król duński postanowił użyć podstępu, byle tylko zakłócić przyjazne stosunki Pomorza z Henrykiem Lwem. Licząc na brak doświadczenia politycznego u młodych książąt pomorskich, wysłał do nich przebiegłego dworaka i obiecując pomoc oraz wspólną walkę przeciw Niemcom, nakłonił książąt do wszczęcia działań zaczepnych przeciw Henrykowi saskiemu. Kiedy jednak doszło do wojny z Sasami, król duński nie tylko odmówił Pomorzanom pomocy, ale szybko zawarł przymierze z Henrykiem "Lwem" z myślą o podboju terytoriów pomorskich. Powtórzyła się sytuacja sprzed kilku lat. Z opresji tej uratowały władców Pomorza poważne rozdźwięki między Henrykiem "Lwem" a Albrechtem "Niedźwiedziem" oraz znaczna suma pieniędzy przekazana księciu saskiemu. Owoce polityki pomorskiej zebrał przede wszystkim król Waldemar, który nie tylko że rozbił niebezpieczny dla siebie sojusz sasko-pomorski, ale także izolował politycznie książąt pomorskich.

Wykorzystując zaś kłopoty księcia Henryka Lwa, przystąpił Waldemar do ostatecznego podboju Rugii i likwidacji kultu pogańskiego. W walkach tych brali udział również książęta pomorscy, którzy spodziewali się znacznych korzyści terytorial: roku 1168 Waldemar przygotował potężną armię i wiosną na wyspę Rugię. W duńskiej wyprawie obiecał równie: Henryk "Lew", ale z powodu poważnych komplikacji polit ograniczył się tylko do nakłonienia księcia Obodrytów, sława, i książąt pomorskich do wzięcia udziału w ostał podboju wyspy i zniszczeniu sławnej świątyni pogańskie; konie. Arkona była twierdzą trudną do zdobycia z racji swego położenia topograficznego. Obrońcy Arkony dla zabezpieczenia zasypali ziemią jedyną bramę, aby nie dopuścić do pożaru drewnianych walów. Duńczycy tymczasem przygotowywać budulec do budowy machin oblężniczych 14 czerwca 1168 roku był niezwykle gorący i wojska przebywały w cieniu, chroniąc się przed upałem. Nikt nie myślał o szturmie. Tylko kilku ciurów obozowych zabawi rzucaniem kamieni w kierunku twierdzy. Stopniowo jednak ta zabawa poczęła przyciągać coraz większą liczbę ludzi po obu stronach i wkrótce przerodziła się w poważną walkę.

Wśród wojsk oblegających Arkonę znalazł się młody chłopiec, Pomorzanin, który dostrzegł pod drewnianą wieżą bramową poważną szczelinę, powstałą na skutek obsunięcia się ziemi w czasie niedawnej burzy. Powiadomił o tym kilku swoich rówieśników i przy ich pomocy niepostrzeżnie dostał się do owej zapadliny, która go chroniła przed kamieniami i strzałami z łuku. Odważny młodzieniec zapalił wiązkę słomy i następnie szybko opuśli się; po stromym wale w dół. Tymczasem na górze pierwsze Języki ognia poczęły ogarniać suche belki walu i wieży. Dopiero teraz przerażeni obrońcy spostrzegli, co się stało. W pierwszej chwili nie wiedzieli co czynić, czy gasić pożar, czy też bronić wałów, na które wdzierali się już Duńczycy i Pomorzanie. W czasie gaszenia ognia Ranowie wyczerpali szybko cały zapas wody; rozprzestrzeniające się dalej pożary zaczęto gasić mlekiem. Szczególnie zajadle broniono drewnianej wieży, gdzie znajdowały się znaki wojenne Ranów - orły i święte chorągwie zwane stanicami. W szturmie król duński nie brał bezpośredniego udziału. Do walki wyruszyli książęta pomorscy na czele swych wojsk, aby zyskać w oczach duńskiego władcy uznanie za odwagę. Wkrótce zrezygnowani obrońcy nie widząc celu w dalszym oporze prosili króla Waldemara o pokój, na który ten zgodził się dyktując bardzo ciężkie warunki. Pokonani musieli poddać twierdze oraz zburzyć świątynię Swiętowita, wraz z drewnianym posagiem tego boga, i ponownie przyjąć chrześcijaństwo. Zdobywszy Arkonę zajęli Duńczycy również Charenzę (Garz) - stolicę królestwa Rugii, gdzie przebywał król Wisław.

Po podbiciu wyspy wśród sprzymierzeńców zaczęły się niesnaski; książęta pomorscy czuli się zawiedzeni w swych nadziejach, ponieważ za udzielenie pomocy Duńczykom spodziewali się otrzymać Rugię jako lenno. Zawiedziony czuł się również książę saski, gdyż nie wziął udziału w podziale bogatych skarbów Świątyni w Arkonie, które w siedmiu dużych skrzyniach wywieziono do Danii.

Książę Bogusław z bratem zwołał po powrocie do kraju zjazd rycerstwa i urzędników książęcych do Wkryujścia, by wobec zaostrzającego się konfliktu księcia saskiego z Danią omówić sprawy państwowe, a zwłaszcza politykę zagraniczną.

Wkrótce po tym zjeździe książę Bogusław pomorski wyp się ku wybrzeżom duńskim na czele floty liczącej 30 okrętów. Pomorzanie złupili wówczas wyspę Moen, Falstter, Seeland garnęli kilka statków wracających z Norwegii do Danii z nym ładunkiem. W drodze powrotnej okręty pomorskie i biły do brzegów Rugii i wojowie Bogusława opanowali twierdze: Arkonę i Charenzę, po czym z bogatą zdobyczą wi no na Pomorze.

W odwecie za grabieżczą wyprawę Pomorzan Duńczycy i najechali w roku 1170 księstwo Bogusława, oblegając go w Wolinie. Miasto jednak było dobrze umocnione i dzielna obrona księcia i la króla Danii, Waldemara, do odwrotu. Ten postanowił Jednak wracać inną drogą - przez Dziwne, chcąc po drodze zdobyć Kamień. Po pierwszych nieudanych próbach sforsowania Dziwny, Duńczycy musieli porzucić myśl o oblężeniu Kamienia i wówczas Waldemar spostrzegł, że dostał się w pułapkę, gdyż Wyjście na Bałtyk przez Dziwne było niemożliwe z powodu licznych mielizn. Powrót zaś zagradzał most w Wolinie, dobrze obniżony przez wojska pomorskie i zbierającą się flotę księcia Bogusława I. Początkowo Duńczycy próbowali pogłębić koryto rzeki, potem usiłowali przetoczyć statki na belkach. Ich wysiłki okazały się jednak daremne. W końcu za radą biskupa Absalona I ustanowiono siłą przedrzeć się pod mostem wolińskim. Zaskoczeni nagłym atakiem wolinianie razem z książętami Bogusławem i Kazimierzem ustąpili do miasta, a Duńczycy ujściem rzeki Świny popłynęli do ojczyzny.

W tym czasie Bogusław I widząc, że zwierzchnie prawa Henryka "Lwa" nie dają mu zabezpieczenia przed najazdami Duńczyków, postanowił szukać oparcia w sąsiedniej Polsce. Po śmierci pierwszej żony, księżniczki duńskiej Walpurgi, ożenił się po raz drugi z Anastazją, córką księcia wielkopolskiego Mieszka III "Starego". Przedtem już, wykorzystując rozejm zawarty z królem Danii Waldemarem, Bogusław I nawiązał bliższe kontakty z Polską, co znalazło również wyraz w małżeństwie syna Bogusława I, Racibora, z Salomeą - córką Mieszka "Starego".

Licząc poważnie na pomoc polską, Bogusław bardziej zdecydowanie wystąpił przeciw Duńczykom. Przy ujściu Świny zbudował dwa warowne zamki, mające strzec tej drogi wodnej przed flotą duńską. Politykę niezależności Bogusława naśladował również wobec Sasów jego młodszy brat Kazimierz. Dla lepszej obrony przed Duńczykami Bogusław zdecydował się przenieść stolicę biskupstwa pomorskiego z Wolina do bardziej niedostępnego dla duńskiej floty Kamienia.

Zwrot polityczny księcia pomorskiego Bogusława ku Polsce skłonił z kolei dwu rywali: króla Danii i Henryka "Lwa" do ponownego przymierza, w którym czynną rolę odegrał także Otto, syn Albrechta "Niedźwiedzia", idący w ślady ojca. Polacy jednak me byli w stanie wywiązać się ze zobowiązań i spodziewana pomoc polska na Pomorze w tragicznym dla księcia Bogusława roku 1177 nie przybyła. W Polsce bowiem miały miejsce niespodziewane wydarzenia. Wybuchł bunt przeciw Mieszkowi "Staremu", który najpierw musiał uchodzić ze stołecznego Krakowa, a potem także - z Poznania. W takiej sytuacji Mieszko nie tylko nie mógł dać żadnej pomocy zięciowi, ale sam ratował się ucieczką na Pomorze do swego drugiego zięcia Racibora, a potem jakiś czas przebywał na wygnaniu także u księcia Bogusława.

Tymczasem rozgorzała na Pomorzu nowa wojna. Henryk "Lew" połączył swe siły z siłami króla Danii w celu pokonania książąt pomorskich. Bezpośrednią przyczyną zbrojnego wystąpienia Duńczyków było zajęcie przez pomorskich piratów statku, który wiózł podarki króla Waldemara dla Henryka "Lwa".

Flota duńska po połączeniu się z flotą rugijską księcia Jaromira popłynęła starym szlakiem wodnym przez Świnoujście na Wolin. Mieszkańcy tego grodu nie będąc przygotowani do obrony opuścili dobrowolnie miasto, które Duńczycy po całkowitym złupieniu spalili. Następnie flota duńska wyruszyła na zachód, by spotkać się z armią Henryka "Lwa", który toczył zażarte boje pod Dyminem. Dobrze ufortyfikowane i zaopatrzone miasto broniło się mężnie od czerwca do października, aż wreszcie Henryk "Lew", naglony wieścią o najeździe jego własnych ziem, zawarł z książętami pomorskimi pokój na korzystnych dla Pomorza warunkach i wyruszył do Saksonii.

Wobec takich zmian politycznych Waldemar, który z flotą przedzierał się przez Pianę do Dymina, zdołał tylko całkowicie zniszczyć Choćków (Giitzkow), że nawet jaskółki - pozbawione dotychczasowych miejsc lęgu - lepiły swe gniazda u burt okrętów, udał się na wschód, paląc i niszcząc dziedziny Bogusława I. Pastwą najazdu padły również okolice Kamienia, gdyż samo miasto było zbyt potężną twierdzą, by osłabione wojsko duńskie mogło się pokusić o jej zdobycie.

Na wiosnę 1178 roku Pomorzanie w odwecie najechali wyspy Moen i Jasmund. Duńczycy zaś pod wodzą syna królewskiego Kanuta i księcia Rugii Jaromira najechali okolice Ostrożna (Wusterhusen), a następnie bezskutecznie oblegali Wołogoszcz. Sytuacja sprzyjała Duńczykom, ponieważ książę Bogusław I interweniując w sprawach polskich po stronie swego teścia, Mieszka "Starego", nie był w stanie walczyć na dwa fronty. Pokój z Danią Okupili Pomorzanie znaczną sumą pieniędzy (10 funtów srebra i 2000 talentów), a także pewną liczbą zakładników.

Poważne chmury zakłębiły się również nad samą Rzeszą, gdzie na nowo rozgorzała wojna Hohenstaufów z Weilami, których przywódcą był Henryk Lew. Dumny książę saski postanowił wykorzystać wojnę cesarza Fryderyka I "Barbarossy" z miastami włoskimi, by na gruzach dawnych państewek słowiańskich zbudować Własne królestwo na północy. Pod błahym pozorem odmówił pomocy cesarzowi, mimo iż ten upokorzył się przed Henrykiem "Lwem" na zjeździe w Chiavennie i z płaczem padł mu do nóg. Po zawarciu pokoju weneckiego w roku 1177 cesarz przybył do Rzeszy i postanowił zemścić się na dumnym Henryku "Lwie". Sprytną polityką odizolował go od niektórych sprzymierzeńców, u następnie, ponieważ książę saski nie stawił się na sąd sejmowy Rzeszy, pozbawił go lenna i skazał na banicję. Henryk jednak nie złożył broni; wezwał wiernych sobie sojuszników - wśród których byli również i książęta pomorscy - do walki z cesarzem. Walcząc pod sztandarami Henryka "Lwa" książęta pomorscy przemierzali ze swym wojskiem Brandenburgię, Saksonię i Łużyce. Jednak siły Henryka stopniowo malały; zdradzili go tacy potężni sprzymierzeńcy, jak król duński Waldemar. Henryk "Lew", opuszczony przez wszystkich, walczył nadal w oblężonej Lubece razem z wiernymi do końca książętami pomorskimi, Bogusławem I i Kazimierzem. Aby przyśpieszyć ostateczne zwycięstwo, cesarz Fryderyk I postanowił za wszelką cenę przeciągnąć na swoją stronę władców Pomorza, u których Henryk w przyszłości mógł znaleźć ponownie pomoc. W tym celu potajemnie wysłał posłańca do książąt pomorskich, zapraszając obu na rozmowy. Książęta usłuchali wezwania, a następnie zgodzili się opuścić Henryka za cenę uznania ich książętami Rzeszy, bezpośrednio zależnymi od cesarza. Władcy Pomorza chcieli sobie w len sposób zapewnić ochronę przed najazdami duńskimi. Następnie w obecności króla Danii, Waldemara, złożyli cesarzowi Fryderykowi I hołd, przyjmując w zamian godność książąt Rzeszy. Przez przekazanie chorągwi z orłem cesarz Fryderyk I uznał Bogusława I lennikiem cesarskim. Ponieważ jednak Pomorze było krajem słowiańskim, musiało płacić Cesarstwu trybut roczny.

Zatem Bogusław został wyniesiony do godności księcia Rzeszy, ale jako książę Slavii. Henryk "Lew" nie mając już znikąd pomocy poddał się cesarzowi i został skazany na banicję.

W 1180 roku zginął w walkach przeciw Brandenburgii książę Kazimierz i Bogusław I został władcą całego Pomorza Zachodniego.

Śmierć księcia Kazimierza, gorliwego opiekuna nowej wiary i fundatora licznych klasztorów, wywołała powszechną żałobę. Kazimierz znany był jako opiekun kupców i wróg wszelkiego bezŹprawia. Opowiadano o nim, że kiedyś towarzyszył w przebraniu kupcom z Bambergu, którzy go prosili o opiekę, i kiedy kaszŹtelan Choćkowa, Przyba, napadł na ich wozy w celach rabunkowych, książę odsłonił kaptur podróżny i po słowiańsku zapytał kasztelana, czy go poznaje. Następnie złoczyńców kazał ściąć, a samego kasztelana skazał na zapłacenie ogromnej sumy pie-niędzy.

Śmierć księcia Kazimierza postanowili wykorzystać Duńczycy i zburzyć nowo wybudowane przez Bogusława fortyfikacje w Świnoujściu. W tym celu zgromadzili w Grónsund znaczną flotę. Zamierzeniom tym przeszkodził jednak nagły zgon Waldemara.

Tymczasem Bogusław, popierany przez cesarza, który chciał zlikwidować wpływy duńskie na Pomorzu, wystawił znaczną flotę (około 500 jednostek) i postanowił zająć zbrojnie Rugię, poŹnieważ książę Jaromir, jako lennik duński, dawał się Pomorzanom dobrze we znaki. Będąc pewny zwycięstwa, książę pomorski wysłał nawet poselstwo w osobie Przyby, aby powiadomić cesarza, że w najbliższym czasie zhołduje mu całą Danię. Wiadomość o planach inwazji pomorskiej na Rugię dotarła jednak do Jaromira i ten na czas zdołał uprzedzić Duńczyków, którzy naprędce zgromadzoną flotę poruczyli dowództwu biskupa Absalona. Późnym wieczorem w wigilię Zielonych Świątek 1184 roku, kiedy pewni swego zwycięstwa Pomorzanie oczekiwali u wybrzeży wyspy Kostno na posiłki Borwina, księcia Obodrytów, Duńczycy zdołali dopłynąć do południowych wybrzeży Rugii i tu zaczaili się w miejscu przypuszczalnego lądowania wojsk Bogusława I. Rankiem w drugi dzień Zielonych Świątek Pomorzanie wykorzystując poranną mgłę poczęli dobijać do brzegu, halsując okrętami w różnych kierunkach, by zmylić konnicę rugijską, oczekującą na brzegu nieprzyjaciela. Biskup Absalon, dowieŹdziawszy się o lądowaniu, przerwał mszę, którą odprawiał na zboczu, i wydał flocie rozkaz do ataku. Bogusław początkowo mniemał, że przybyła flota jego sprzymierzeńca, księcia Obodrytów, ale skoro mgła opadła, Pomorzanie przekonali się, że mają do czynienia z groźnym przeciwnikiem w osobie samego biskupa Absalona. W wojsku pomorskim powstała panika. Wielu żołnierzy rzucało się z pokładu w morze, by wpław przepłynąć do brzegu. Wielu z nich utonęło, a inni, którzy dotarli do lądu, ginęli z głodu w nadbrzeżnych mokradłach i lasach. Tylko 35 jednostek dotrzymało Duńczykom placu boju. Pomorzanie ratując się ucieczką za pomocą wioseł, wyrzucili broń i konie do morza. Najbardziej zacięty w pościgu był książę Rugii, Jaromir, który wiedząc, że Bogusław znajduje się na jednym ze ściganych okrętów, wołał: "Jakże to, książę, nie chcesz już szkaradnego i czarnego księcia Jaromira w łańcuchy zakuć? ...". Bogusław zdołał jednak szczęśliwie dotrzeć do Wołogoszczy.

Obok wielu łupów Duńczycy mogli poszczycić się również zdobytym namiotem Bogusława, który biskup Absalon odesłał królowi Kanutowi.

Klęska Pomorzan zachęciła Duńczyków do nowego najazdu w końcu lata. Zaatakowano wtedy Wołogoszez, jednakże bezskutecznie, gdyż wejście do portu zostało umiejętnie zatarasowane przez wielkie głazy i wbite w dno rzeki pale. Strona pomorska zaproponowała układy, ale biskup Absalon odmówił przyjścia do namiotu księcia Bogusława; z kolei książę Bogusław bał się sam udać na statek biskupa. W rezultacie wzajemnych obaw do układu nie doszło. Duńczycy nie mogąc zdobyć Wołogoszczy wyruszyli na wyspę Uznam, gdzie jednak twierdza o tejże nazwie zdołała się obronić. Następnie część floty pod wodzą biskupa Absalona wylądowała na wyspie Wolin, niszcząc mniejsze osady i wsie. Po kilku tygodniach rabunków i niszczenia okolicy Duńczycy odpłynęli w kierunku Świnoujścia.

Książę Rugii, Jaromir, nadal napadał na zachodnie dzierżawy księcia Bogusława, aż doczekał się późną jesienią nowego najazdu Duńczyków pod wodzą króla Kanuta, który pragnął zająć Dymin. Wobec wrogiej postawy ludności, musiał odstąpić od zamiaru i wrócić drogą morską do Ostrożna; złupiwszy te okolice odpłynął do Danii, po odrzuceniu warunków pokoju zaproponowanych przez Bogusława I. Wiosną następnego roku nowa wyprawa floty duńskiej dotarła do Choćkowa i Dymina. Złupiwszy te ziemie król Kanut pożeglował do Wolina. Władca duński nie siląc się na zdobycie miasta, wysadził wojska na ląd, skąd pomorscy przewodnicy mieli je poprowadzić w stronę Kamienia, który Duńczycy chcieli niespodziewanie zaskoczyć. Pomysł zaatakowania znienacka Kamienia zaprzepaścili rabujący w okolicy grodu żołnierze duńscy, którzy wzniecili pożar sadyby pomorskiej. Bogusław, przebywający wówczas w Kamieniu, na czele niewielkiego oddziału wyruszył za małą grupą wojowników duńskich. Rychło się jednak zorientował, że była to przygotowana na niego zasadzka i chciał zawrócić. Nagle otoczony został przez kilku Duńczyków. W tej sytuacji książę ratował się pieszą ucieczką do pobliskiego grodu. Strażnik nie zdążył za księciem zamknąć bramy, ale mimo to goniący go Duńczycy nie odważyli się w tak małej sile wpaść do miasta.

Podczas gdy wojska duńskie przygotowywały się do oblężenia, z Kamienia wyruszyła uroczysta procesja duchowieństwa z chorągwiami i krzyżami, by pokornie prosić króla Kanuta o zachowanie pokoju i zapewnić, że książę Bogusław zjawi się osobiście w obozie duńskim w celu omówienia warunków pokoju. Kanut zgodził się spełnić prośbę kanoników i zapewnił księciu Bogusławowi bezpieczeństwo. Mimo toczących się pertraktacji, wokół Kamienia w nocy i we dnie widać było łuny pożarów wzniecanych ręką grabiących żołnierzy duńskich.

W obecności biskupa Absalona i księcia Jaromira Bogusław przystał na warunki króla Kanuta. Całe Pomorze stawało się odtąd lennem Danii. Książę zobowiązał się do rocznych podatków i dawał swych zakładników dla zabezpieczenia pokoju. Następnego dnia na wspaniale ozdobiony statek króla Kanuta wstąpił książę Bogusław w otoczeniu żony Anastazji, swych dzieci oraz możnych i na klęczkach złożył królowi hołd. Kanut pamiętając o bliskim pokrewieństwie z księciem podniósł go z klęczek i uznał swym lennikiem.

Odtąd Bogusław pozostawał wiernym sojusznikiem Danii i brał w roku 1186 udział w sejmie duńskim w Roskilde, gdzie jako marszałek niósł przed królem miecz. Niebawem, po powrocie z tego sejmu książę pomorski zachorował i zmarł nagle 18 marca 1187 roku w czasie polowania, w lesie Sośnica w pobliżu Uznamu, pozostawiając żonę i dwóch małoletnich synów: Bogusława II i Kazimierza II.


Żródła:

"Książęta Pomorza Zachodniego" - Zygmunt Boras


"GRYFICI książęta Pomorza Zachodniego" - Kazimierz Kozłwski, Jerzy Podralski


Bogusław I "POMORZE" - biuletyn informacyjny o Pomorzu Zachodnim