
Jerzy I "Jednooki" Gryfita (urodzony w Darłowie, 11 kwietnia 1493 roku, zmarł w Szczecinie, z 9 na 10 maja 1531 roku) herb
Syn Bogusław X "Wielkiego Gryfity, księcia Bytowa, Darłowa i Lęborka, księcia słupskiego, księcia stargardzkiego, księcia szczecińskiego, księcia Bardowa, księcia rugijskiego, księcia wołogoskiego, księcia Pomorza Zachodniego i Anna Jagiellonki, regentki Księstwa Pomorza Zachodniego, córki Kazimierza IV Jagiellończyka, króla Polski, wielkiego księcia Litwy.
Książę Pomorza Zachodniego od 5 października 1523 roku do 9 maja 1531 roku, książę wołogosko-słupski od 5 października 1523 roku do 9 maja 1531 roku.
22 maja 1513 roku poślubił Amelię Wittelsbach Palatynównę (urodzona w Heidelbergu, 25 lipca 1490 roku, zmarła w Szczecinie, 6 stycznia 1524 roku), córkę Filipa "Szczerego, Szlachetnego" Wittelsbacha, księcia-elektora Palatynatu Reńskiego i Małgorzaty Wittelsbach, córki Ludwika IX "Bogatego" Wittelsbacha, księcia Bawarii na Landshut. 6, 23 lub 25 stycznia 1530 roku w Wołogoszczy poślubił Małgorzatę Hohenzollern Brandenburską (urodzona zapewne na zamku berlińskim, 29 września 1511 roku, zmarła w Danii, po 3 grudnia 1577 roku), córkę Joachima I "Nestora" Hohenzollern, margrabiego-elektora Brandenburgii i Elżbiety Oldenburg, córki Jana [I, II] Oldenburga, króla Danii, Norwegii i Szwecji, księcia Szlezwik-Holstein.
W zarządzaniu krajem Jerzy I wzorował się na swym ojcu, starając się o utrzymanie porządku, przestrzegając prawa, reorganizując sądownictwo, wybijając dobrą monetę.
Najstarszym dzieckiem Bogusława X była Anna, która przyszła na świat w rok po ślubie księcia z Anną Jagiellonką. Czekała ją świetna przyszłość, gdyż o rękę księżniczki zabiegał królewicz duński, ale na skutek intryg Hohenzollernów małżeństwo nie doszło do skutku i ostatecznie Anna wydana została za księcia z Brzegu, z dynastii Piastów śląskich. Rak młodszy od niej był najstarszy syn Bogusława, Jerzy, urodzony w 1493 roku. Jerzy wychowywał się razem ze swym o rok młodszym bratem Kazimierzem; zapewne obaj przykro odczuli długą, bo prawie dwa lata trwającą nieobecność ojca, który udał się do Palestyny i krajów Rzeszy. Gdy wreszcie w 1498 roku wrócił ojciec, mały Jerzy miał już prawie 5 lat. Na przedmieściu Szczecina powracającego Bogusława obok żony Anny witali niezwykle serdecznie również dwaj chłopcy, Jerzy i Kazimierz - synowie księcia. Książę Bogusław dumny był ze swych synów, gdyż oni - jako przyszli spadkobiercy korony książęcej - utrącali apetyty Hohenzollernów brandenburskich na rychłe odziedziczenie nadmorskiego kraju.
O latach dziecięcych dwóch synów Bogusława wiemy niewiele. Zapewne większą troską otaczał Bogusław Jerzego, jako przyszłego dziedzica tronu, i z pewnością - sam niezbyt wykształcony - dokładał starań, aby jego następca otrzymał gruntowniejsze niż on wykształcenie.
Nic więc dziwnego, że skoro tylko Jerzy skończył lat 16, wysłał go ojciec w 1508 roku do Drezna na dwór księcia saskiego, aby tam nabywał ogłady towarzyskiej i dobrych manier dworskich. W czasie pobytu w Dreźnie książęcym synem opiekowali się Zygmunt Barfuss i Erazm Manteuffel, przyszły biskup kamieński. Obaj opiekunowie Jerzego mieli pełne zaufanie starego księcia, jako doświadczeni i obeznani w naukach, a także prawych obyczajach życia codziennego. Ponadto towarzyszyło Jerzemu kilku synów szlacheckich, z których Marcin Tessen studiował razem z Jerzym. Książę saski bardzo serdecznie przyjął młode książątko i przez cały czas pobytu gościł na swym dworze, nie szczędząc dobrego przykładu i starań o jak najlepsze wychowanie przyszłego władcy Pomorza.
Na dworze szczecińskim przebywał w tym czasie u boku ojca młodszy syn Kazimierz, który jednak jako młodzieniec popadł w nałóg pijaństwa i ojciec nie mógł w nim żadnych pokładać nadziei. Za to większą troską otaczał książę dziesięcioletnie pacholę, jakim był wówczas Barnim XI, zwany później Barnimem "Starym". Jednak głównym powodem ojcowskiej troski i źródłem nadziei był pierworodny Jerzy - przyszły władca Pomorza Zachodniego.
Już w 1512 roku planował Bogusław ożenek Jerzego; za pierworodnego syna Bogusława zgodził się wydać córkę Amelię elektor Palatynatu Reńskiego. Jej siostra, Helena, w tym samym czasie miała wyjść za księcia meklemburskiego. Oba wesela zaplanowano na Zielone Święta 1513 roku. Na dworze szczecińskim poczyniono niezbędne do takiej wielkiej uroczystości przygotowania. Pannę młodą przywieźć miał poseł w osobie biskupa kamieńskiego Erazma Manteuffla, ale orszak narzeczonej już wcześniej wyruszył w stronę Szczecina i spotkanie nastąpiło w Wismarze.
Uroczystości weselne, które odbyły się w Szczecinie, zgromadziły wielu wybitnych gości. Obok Krzysztofa, biskupa Bremy, i jego brata księcia Brunszwiku, wśród gości weselnych znaleźli się książę saski Jan z synem, książę Jan Fryderyk, Jerzy saski książę Anhaltu. Wielu z tych książąt przybyło z córkami, dla których na tego rodzaju uroczystościach szukano kandydatów na męża. Na uroczystości weselne zaproszono również szwagra Bogusława, a wuja księcia Jerzego, Zygmunta "Starego", króla Polski oraz króla Danii Jana. Obaj królowie z braku czasu i chyba też chęci ograniczyli się do wysłania poselstw, którym w różnego rodzaju uroczystościach weselnych zawsze rezerwowano pierwsze miejsce. Przedstawicielem króla polskiego był w Szczecinie Łukasz Górka.
Posłowie ci złożyli nowożeńcom bogate dary, a poselstwo duńskie przeprowadziło nawet wstępne rozmowy w sprawie wydania starszej siostry Jerzego, Anny, za syna króla Danii, ale nic z tych rozmów później nie wyszło.
Po roku 1518 Jerzy pozostał z ojcem w Szczecinie, ponieważ - jak już wspomniano - w tym roku zmarł na skutek nieszczęśliwego upadku ze schodów młodszy brat Kazimierz, a Barnim został wówczas wysłany na studia do Wittenbergi, gdzie uczęszczał na wykłady Marcina Lutra.
Bogusław jednak bardziej wyręczał się starszym Jerzym (Barnim po powrocie z Saksonii miał zaledwie 20 lat) i jego zabierał na wszystkie ważniejsze zjazdy w kraju i za granicą.
W 1521 roku Jerzy wyjechał z Bogusławem na sejm do Wormacji, na którym cesarz odebrał hołd lenny od księcia pomorskiego, wbrew protestom Brandenburgii. W związku z tym stosunki między elektorem a księciem pomorskim pogorszyły się tak dalece, że obaj książęta woleli w drodze powrotnej ominąć terytorium Brandenburgii z obawy o swe życie. Na tymże sejmie doszło do potępienia nauki Lutra i książęta mieli ogłosić na terenie swych księstw treść edyktu cesarskiego.
W początkach 1521 roku odbył się w Krakowie sejm, na którym obok wielu poselstw zjawił się również książę pomorski Jerzy I, aby w imieniu swego ojca Bogusława X prosić króla o opiekę nad Pomorzem i o radę wobec wzrastających nacisków politycznych Brandenburgii. W dwa lata później - na kilka miesięcy przed śmiercią - Bogusław X ze swym synem Jerzym raz jeszcze wyruszył do Norymbergii w sprawie zatargu z Hohenzollernami. Prawą ręką książąt w układach był nowo wybrany biskup kamieński Erazm Manteuffel. Również poselstwo polskie z Akchacym Czemą na czele, wysłane przez Zygmunta "Starego", spieszyło z pomocą władcom Pomorza. Z powodu nadmiernych wymagań elektora brandenburskiego układy stanęły na martwym punkcie i po śmierci ojca cały ciężar zapowiadającego się konfliktu z Hohenzollernami musiał dźwigać na swych barkach sam Jerzy, chociaż Barnim zgodnie z wolą ojca również brał udział w sprawach państwowych. Rządy obu braci nie były jednak łatwe. W ostatnich latach życia Bogusław zaniedbywał sprawy państwa, a wyjazdy księcia na sejmy Rzeszy, w czasie których przez całe miesiące brak było naczelnej władzy w państwie, przyczyniły się do osłabienia sprężystości organizmu państwowego. Złożenie hołdu cesarzowi zaostrzyło i tak napięte już stosunki z Marchią Brandenburską i zaistniała poważna obawa wybuchu wojny. Na domiar złego, coraz bardziej dawały się we znaki rozboje na drogach i anarchia w kraju. Z zamieszania wewnętrznego pragnęły skorzystać miasta i zaraz po śmierci starego księcia poczęły odmawiać złożenia hołdu młodym władcom. Szczególnie oporne w tym względzie okazały się dwa najpotężniejsze: Szczecin i Strzałów, które najbardziej przesiąknięty ideami luteranizmu. W tych miastach, a także w Słupsku doszło do zaburzeń wewnętrznych, skierowanych przeciw patrycjatowi i radzie miejskiej. Wskutek wystąpień ludowych w Strzałowie władze miejskie poszły na ustępstwa wobec księcia i ostatecznie w 1525 roku Strzałów zgodził się złożyć księciu hołd pod warunkiem, że Jerzy obniży cła w Wołogoszczy. Za potężnym Strzałowem poszły inne miasta; tylko Szczecin nadal trwał w uporze i hołd złożył księciu Barnimowi dopiero w 1540 roku.
Rok 1525 przyniósł od dawna przygotowywany ślub księcia Barnima z księżniczką brunszwicko-lűneburską Anną. Wyprawiono wówczas wielkie wesele, choć posag panny młodej nie był zbyt duży, gdyż wynosił zaledwie 10.000 guldenów, co mogło wystarczyć dla bogatszej szlachcianki, ale nie dla córki księcia. Podobnie jak na uroczystości weselne księcia Jerzego, zaproszono również wielu książąt - bliższych i dalszych krewnych. Nie zapomniano również o Zygmuncie "Starym", królu polskim, i Fryderyku króla Danii, który był szwagrem książąt pomorskich. Zaproszeni królowie wysłali swoich delegatów. Z książąt Rzeszy obok przedstawicieli spowinowaconej dynastii saskiej i meklemburskiej była także księżna brzeska Anna, siostra Barnima i Jerzego I. Uroczystości weselne Barnima zakłóciła niespodziewanie śmierć żony księcia Jerzego, Amelii, która zasłabła nagle w czasie przedweselnych przygotowań i po kilku dniach zmarła. Początkowo zastanawiano się, czy z powodu żałoby nie przesunąć terminu uroczystości weselnych, ale książę Jerzy widząc tyle przygotowań nakłonił brata do odbycia wesela. Księżnę Amelię pochowano krótko przed ślubem Barnima, który odbył się w lutym, z należytymi ceremoniami w kościele św. Ottona. Żona Jerzego osierociła dwoje dzieci: dziesięcioletniego Filipa i kilkuletnią Małgorzatę. Zachowała się jej podobizna na słynnym arrasie, przedstawiającym rodzinę książąt pomorskich i saskich. Podstawą dla oddania jej rysów z okresu młodości był prawdopodobnie obraz Albrechta Drera, o czym świadczy niemodny już w polowie XVI wieku jej strój.
W roku 1526 w związku z pobytem Zygmunta "Starego" w Gdańsku, który wystąpił energicznie przeciw nowym prądom reformacyjnym w tym mieście, książęta pomorscy postanowili osobiście spotkać się z królem, aby omówić sprawę lenną Lęborka i Bytowa oraz nie spłaconych jeszcze 30.000 złotych polskich posagu ich nieżyjącej już matki. W sprawie wspomnianych lenn od wielu już miesięcy toczyły się pertraktacje i ostatecznie uzgodniono projekt przymierza polsko-pomorskiego, do którego wciągnięto również Meklemburgię. Na dwa lata przed spotkaniem w Gdańsku trwała żywa wymiana korespondencji między Szczecinem a Krakowem. Książę Jerzy I starał się o ożenek brata Barnima z księżniczką mazowiecką. Zygmunt "Stary" natomiast radził księciu ożenić brata z córką elektora brandenburskiego, by w ten sposób złagodzić konflikt. Były także projekty wysłania na dwór królewski do Krakowa młodego syna Jerzego, Filipa, o czym wspomina Andrzej Krzycki w liście do Piotra Tomickiego. Ze względu na niepokoje w kraju i zagrożenie ze strony Brandenburgii, wyprawił się do Gdańska na czele 300 jeźdźców starszy brat Jerzy, Barnim natomiast pozostał w Szczecinie. Przybycie księcia pomorskiego do Gdańska na czele wyborowego oddziału wojska wzmocniło siły króla polskiego i ułatwiło mu pertraktacje z miastem. Nic więc dziwnego, że Zygmunt witał siostrzeńca niezwykle serdecznie i na każdym kroku okazywał mu względy. W czasie pięciotygodniowego pobytu Jerzego w Gdańsku omówiono wszystkie sprawy sporne bądź jeszcze nie uregulowane. Za zmniejszenie sumy posagu o 12 tysięcy książę uzyskał od króla Zygmunta oba lenna, które weszły w skład ziem dziedzicznych dynastii książąt pomorskich, pod warunkiem składania z nich hołdu każdemu z królów polskich; na wypadek wymarcia dynanastii pomorskiej oba lenna miały wrócić do Polski. Resztę sum posagowych król Polski miał wypłacić książętom pomorskim w najbliższej przyszłości. Takie załatwienie przyniosło zadowolenie obu stronom; Jerzy, bogato obdarowany przez króla, opuścił Gdańsk i udał się z powrotem na Pomorze. Pobyt w mieście nad Motławą oraz rozmowy z Zygmuntem na pewno umocniły w księciu przywiązanie do starej wiary, przy której Jerzy wytrwał do końca swych dni. W czasie pobytu w Gdańsku nawiązał wiele przyjaznych kontaktów z biskupami i wojewodami polskimi.
Po powrocie z Gdańska Jerzego I książęta otrzymali z kolei zaproszenie od szwagra Fryderyka króla Danii, który pragnął ich widzieć w Kopenhadze w celu uzgodnienia pewnych spraw w polityce zagranicznej. Również w tym samym roku w 1527 roku, latem, cesarz zaprosił książąt na sejm Rzeszy do Spiry. Po naradzie obaj bracia postanowili podzielić się obowiązkami; Barnim odbył podróż do Danii, do swej siostry, a Jerzy wyjechał na czele licznego orszaku do Spiry, by spotkać się z obrońcą katolicyzmu w Rzeszy - królem Ferdynandem, gdyż cesarz Karol V przebywał wówczas w Hiszpanii. W daleką podróż udał się z Jerzym również jego dwunastoletni wówczas syn Filip, którego ojciec zostawił następnie u szwagra Ludwika, elektora Palatynatu Reńskiego. Tam, w Heidelbergu, przebywał przyszły książę Pomorza przez lat pięć - aż do czasu śmierci ojca w 1531 roku.
Na sejmie Rzeszy elektorowie brandenburscy podnieśli na nowo pretensje do zwierzchnich praw nad Pomorzem. Jerzy jednak wśród spokrewnionych książąt znalazł wielu przyjaciół; poparło go również poselstwo polskie. Nie załatwiona sprawa pomorska na sejmie w Spirze przeniesiona została następnie na specjalny zjazd do Jűterborga, gdzie obok przyjaznego Jerzemu księcia saskiego i meklemburskiego księcia Henryka z Brunszwiku, był także obecny król Czech i Węgier Ferdynand, brat cesarski, oraz przedstawiciele króla polskiego Zygmunta. Pomorzan popierał również elektor Palatynatu Reńskiego Ludwik. Mimo szczerych wysiłków tylu książąt i królów, nie udało się pojednać Pomorza z Brandenburgią, gdyż obie strony o włos nie chciały odstąpić od swych żądań. Po powrocie Jerzego z Rzeszy wojna z Brandenburgią wydawała się nieunikniona.
W rządach wewnętrznych starał się Jerzy zaprowadzić przede wszystkim ład i porządek. Nie podobała mu się nadmierna rozrzutność z ostatnich lat rządów ojca i dlatego zaczął poważnie ograniczać wydatki swego dworu, skąpiąc pieniędzy także i swemu bratu. Dla zmniejszenia wydatków zwolnił część służby oraz zmniejszył siłę zbrojną do stu dobrze uzbrojonych jeźdźców. Dokonał także reorganizacji w sądownictwie pomorskim; na miejsce dotychczasowych ludzi powołał nowych sędziów o dużym autorytecie. Próbował uzdrowić stosunki monetarne przez wybijanie dobrej monety i wydawanie ostrych zakazów przywozu monety spodlonej", czego nie zdołał jednak w pełni przeprowadzić. Monety z tego czasu są rzadkością. W Szczecinie wybijano szylingi z napisem: "Ifirgen und Barnim Gebrildern to Stettin Pommern Hertige". W Paryżu na aukcji w 1968 roku jedna mała monetka z tego czasu osiągnęła cenę 475 franków francuskich.
Poważną troską Jerzego były szerzące się wystąpienia zwolenników luteranizmu. Pierwszy poważniejszy incydent zdarzył się w Stargardzie, gdzie przybyłego biskupa kamieńskiego Erazma Manteuffla mieszczanie przywitali drwinami i obrzucili błotem, nazywając go wilkiem i obłudnikiem. Za zniewagę biskupa Jerzy starał się ukarać winnych, ale podczas śledztwa mieszczanie stargardzcy wyparli się wszystkiego. Książę bronił katolicyzmu, ale kiedy coraz częściej zdarzały się napady na kościoły i w niektórych miastach doszło do rozruchów i obrazoburstwa, wówczas - aby zapobiec grabieżom dobra kościelnego - wydał Jerzy I polecenie zajęcia przez urzędników państwowych wszelkich kosztowności kościelnych, zwłaszcza w kościołach wiejskich i klasztorach położonych z dala od osiedli. Urzędnicy księcia wyruszyli w teren w celu przeprowadzenia spisu wszystkich kosztowności, a następnie co cenniejsze sprzęty kościelne zostały zabezpieczone. Kościołom zostawiono tylko to, co było niezbędne do odprawiania obrzędów liturgicznych. W czasie wprowadzania reformacji na Pomorzu Zachodnim istniało 45 klasztorów i fundacji kościelnych, które posiadały 1/6 część dóbr ziemskich. Prawie drugie tyle miało biskupstwo kamieńskie. Konfiskata kosztowności kościelnych znacznie podreperowała skarb książęcy. Na przykład jeden tylko srebrny obraz Matki Boskiej w klasztorze w Bergen na wyspie Rugii ważył 13 funtów.
Wbrew jednak zabiegom ze strony księcia Jerzego, luteranizm na Pomorzu rozprzestrzeniał się z dnia na dzień. Gdy w 1527 roku zwołano do Szczecina sejm stanów pomorskich, by odczytać uchwałę sejmu Rzeszy w sprawach religii, wówczas stany pomorskie odpowiedziały księciu, że w sprawach państwa uznają cesarza za swego zwierzchnika, ale w dziedzinie wiary mają nad sobą tylko Boga i dlatego odrzucają wszelkie postanowienia cesarza Karola, ogłoszone przeciw luteranom na sejmie Rzeszy.
W czasie obrad sejmu szczecińskiego poselstwo duńskie zaproponowało książętom pomorskim poważną pomoc wojskową. Podobne propozycje zgłaszał książętom również biskup lubuski, który pragnął zrzucić dotychczasową zależność lenną od elektora brandenburskiego. Zarówno Jerzy, jak i Barnim na wszystkie te propozycje odpowiadali odmownie, ponieważ "Bogu i swej potędze ufają i potrafią niebezpieczeństwo odsunąć". Książęta pomorscy nie chcieli pierwsi wszczynać wojny.
Ostatecznie po wielu rozmowach dyplomatycznych, przedsięwziętych przez króla Ferdynanda w Pradze, a potem także wskutek starań księcia Eryka brunszwickiego i Henryka księcia Wolfen-Bfittel doszło ponownie do rozmów obu stron w Gardźcu. Nacisk stanów pomorskich oraz rady Wiwigenca Eichstdta skłoniły Jerzego I do spotkania się z elektorem, aby ostatecznie doprowadzić do porozumienia i położyć kres niebezpiecznemu stanowi pogotowia wojennego. W towarzystwie kilku doradców książę udał się do Marchii Wkrzańskiej, należącej już od dawna do Brandenburgii, i tam - w miejscowości Grimnitz - 26 sierpnia 1529 roku nastąpiło spotkanie obu władców. Ustępstwa były wzajemne. Elektor wyrzekł się roszczeń do zwierzchnictwa nad Pomorzem i uznał księstwo pomorskie za bezpośrednie lenno cesarskie, do którego mają prawo wszyscy potomkowie dynastii pomorskiej. Jednakże przed każdorazowym złożeniem hołdu lennego cesarzowi książęta pomorscy winni powiadomić na trzy miesiące przedtem elektora brandenburskiego, by ten mógł wysłać swego przedstawiciela jako współuczestnika tego aktu prawnego. Książęta pomorscy mają prawo do miejsca w sejmie Rzeszy, ale nie wyżej niż aktualnie sprawujący rządy margrabiowie brandenburscy. Natomiast książę Jerzy uznał prawo margrabiów brandenburskich do przejęcia rządów w księstwie pomorskim w wypadku wymarcia dynastii Gryfitów. Dla podkreślenia tych praw elektor brandenburski wymógł na księciu Jerzym zgodę na używanie godła i tytułu księcia pomorskiego przez każdorazowego elektora. Następnie warunki umowy brandenbursko-pomorskiej przedstawiono do zatwierdzenia cesarzowi. Odtąd Grimnitz nazywano na Pomorzu "Gramnitz", jako że ta umowa była powodem nieszczęścia księstw pomorskich.
W rozmowach w Grimnitz poruszona została także stara sprawa oddania sum posagowych pierwszej żony Bogusława, Małgorzaty. Jerzy w tej kwestii również ustąpił i obiecał spłacić 30.000 guldenów w trzech ratach. Dla pewniejszej realizacji umowy postanowiono ponadto małżeństwo między Jerzym I, wdowcem od lat pięciu, a księżniczką brandenburską Małgorzatą, której wiano miało wynieść 20.000 guldenów reńskich.
Po powrocie księcia Jerzego do kraju układu jednak nie ogłoszono, ponieważ do jego ratyfikacji wymagana była zgoda stanów pomorskich. Tymczasem sejmu nie można było zwołać, gdyż w tym roku całe Pomorze nawiedziła straszna choroba, przywleczona z dalekiej Anglii, zwana "angielskim potem". Dolegliwości objawiały się dużą gorączką, nadmiernym poceniem się oraz stanami lękowymi i ogólnym osłabieniem. Ludzie byli bezradni. Chorobę usiłowano leczyć przebywaniem w cieple. Tymczasem lato roku 1529 było nadspodziewanie zimne. Kiedy na zamku szczecińskim zmarł na tę zarazę kucharz zwany "Starym", cały dwór książęcy opuścił Szczecin i udał się do Myśliborków, gdzie urządzano polowania. Sejm pomorski odbył się w Szczecinie dopiero po powrocie książąt. Po wielu staraniach stany pomorskie ratyfikowały układ w Grimnitz, ale wiele osób było niezadowolonych z postanowień tam zawartych. Szczególnie niechętnie do tego układu odnosił się książę Barnim, gdyż nie mógł darować bratu zawarcia związku małżeńskiego z księżniczką brandenburską, bo - jak twierdził - nigdy z tego rodzaju związków nic dobrego nie wyszło i dla przykładu wskazywał na małżeństwo ojca Bogusława. Szlachta pomorska całą winę zrzucała na kanclerza Eichstklta, który - mając dobra po stronie pomorskiej i brandenburskiej - najbardziej dążył do zawarcia układu. Niektórzy zaś posądzali elektora o wymuszenie porozumienia za pomocą tajemnej sztuki (elektor rzeczywiście zajmował się czarną magią).
Zamiarem Jerzego było zapewnienie spokoju, niezbędnego do przeprowadzenia reform wewnętrznych w kraju. Książę sądził, że po zawarciu pokoju z Brandenburgią będzie mógł całą uwagę i siły skoncentrować na sprawach wewnętrznych. Przeliczył się jednak, bo skoro minęło zagrożenie ze strony Brandenburgii, które konsolidowało państwo wewnętrznie, w kraju ujawniły się siły opozycyjne.
Najwięcej kłopotów zaczął sprawiać Jerzemu Barnim, który - ulegając namowom swych doradców - począł coraz śmielej występować przeciw starszemu bratu. Doradcy podpowiadali Barfirnowi, że Jerzy jest właściwie jedynowładcą, a jego doradca Eichstklt więcej znaczy niż wszyscy inni dostojnicy pomorscy razem wzięci, nie wyłączając samego księcia Barnima. Takie opinie do żywego raniły dumę młodego księcia i nic dziwnego, że Barnim coraz natarczywiej począł domagać się wydzielenia mu osobnego działu w księstwie. W rozdźwiękach między braćmi pewną rolę odegrała także żona Barnirna, przypominająca mężowi małżeństwo Jerzego z księżniczką brandenburską. Spodziewano się, że druga żona Jerzego będzie działać na szkodę Pomorza. Zatem nic dziwnego, że żądny władzy Barnim domagał się od brata podziału księstwa. Gdy na sejmie szczecińskim, który ratyfikował układ z Brandenburgią, Jerzy odrzucił żądania brata jako sprzeczne z jego dawniejszymi zapewnieniami i zagrażające sile państwa, wówczas zawiedziony w swych nadziejach Barnim wystąpił ostro przeciw Eichstkltowi, pełniącemu na polecenie Jerzego obowiązki kanclerza po zmarłym Jakubie Wobeserze, byłym preceptorze Barnima w Wittenberdze. Barnim zmusił Eichsffidta na sejmie do oddania pieczęci, gdyż nie uznawał jego funkcji. Dla podkreślenia odrębności swojej władzy, Barnim utrzymywał osobny dwór i osobnych urzędników. Przez wielkie wydatki, a nawet marnotrawstwo pieniędzy publicznych, próbował zmusić Jerzego do podziału państwa.
Wesele Jerzego w styczniu 1530 roku było powodem nowych nieporozumień; Barnim nie wziął udziału w uroczystościach weselnych i wyjechał do swego szwagra, księcia Brunszwiku, prosząc go o pomoc 'przy podziale księstwa. Po powrocie do Szczecina Barnim zarzucił bratu, że rzekomo nie zaproszono go na uroczystości weselne. Daremnie Jerzy usprawiedliwiał się, że przecież wysłał posła z zaproszeniem. Niechęć między braćmi wzrastała. Jerzy nadal trwał przy utrzymaniu jedności księstwa. Dla łagodzenia konfliktów, do których powodów z dnia na dzień przybywało, obaj bracia powołali komisję dwunastu radców. Tymczasem cesarz wyznaczył w Augsburgu zjazd książąt Rzeszy. Spodziewano się, że tam rozstrzygnie się ostatecznie sprawa pomorska i cesarz zatwierdzi układ brandenbursko-pomorski zawarty w Grimnitz. Na sejmie augsburskim obaj bracia otrzymali z rąk cesarza Karola V swe lenna. Po dziewięciomiesięcznym pobycie w tym mieście książęta wrócili na Pomorze i późną jesienią zwołali do Szczecina sejm stanów pomorskich, na którym ogłoszono ważniejsze postanowienia zjazdu w Augsburgu w sprawach religii.
Barnim nadal zabiegał o podział księstwa mimo sprzeciwu Jerzego i większości w sejmie. Zdołał jednak skupić wokół siebie znaczną grupę zwolenników, którym nie podobała się zbyt szeroka władza Jerzego. Barnima popierał również Szczecin, ponieważ książę ujął się za wygnanym przez Jerzego burmistrzem Stopelbergiem. Jerzy jednak sprzeciwił się stanowczo powrotowi do miasta wygnanego wichrzyciela, a wysłańcom brata kazał powiedzieć, że "gdyby Stopelberg wrócił do Szczecina - zostanie ścięty, a jego głowę prześle księciu Barnimowi na chwałę".
W sprawie podziału księstwa Jerzy nadal zajmował konsekwentne stanowisko, nie pomogły prośby Barnima. Po jakimś czasie zgodził się wreszcie, znużony naleganiami brata, na wydzielenie Barnimowi niektórych majątków, ale o formalnym podziale całego księstwa nie było mowy.
W czasie załatwiania spraw związanych z przejęciem przez Barnima części dóbr książęcych Jerzy nagle zachorował w Kolbaczu, gdzie bawił na polowaniu. Barnim w tym czasie - zajęty całkowicie sprawą podziału księstwa - wysłał posła do swego szwagra Ernesta, księcia Lűneburga, prosząc go o przybycie do Dymina, skąd razem mieli udać się na sejm pomorski do Szczecina, by wspólnie domagać się od Jerzego podziału ojcowizny. Do sejmu jednak nie doszło, ponieważ w dniu 9 maja Jerzy nagle zachorował na zapalenie płuc. Przewieziony natychmiast do Szczecina, pomimo starań lekarzy zmarł po dwóch dniach, 11 maja 1531 roku bez pojednania się z jedynym bratem. Barnim dowiedziawszy się o niebezpiecznej chorobie brata, natychmiast, co koń wyskoczy, wyruszył do Szczecina, pokonując odległość 15 mil w ciągu jednego dnia. Niestety, przybył za późno - Jerzy już nie żył. Nocą, gdy umierał książę Jerzy, radcy sprzyjający Barnimowi wdarli się do pomieszczeń umierającego i nie bez grabieży dokonali spisu klejnotów, gotowizny i ruchomego mienia. Książę Barnim chyba tego czynu nie zganił, skoro sam sobie przywłaszczył kosztowną szatę wysadzaną perłami, a pochodzącą z posagu po matce, Annie Jagiellonce. Suknię tę Bogusław X podarował następnie ulubionej synowej Amelii.
Pogrzeb Jerzego, niezwykle skromny, odbył się w najbliższą sobotę. W zwyczajnej drewnianej trumnie niosło go ośmiu ze szlachty, za trumną postępowało dwunastu synów szlacheckich z płonącymi świecami, a naprzodzie niesiono małą chorągiewkę. W orszaku żałobnym prowadzono konia księcia, przykrytego czarnym kirem. Ciało zmarłego złożono w krypcie kościoła zamkowego św. Ottona, obok trumny ojca, Bogusława X.
W kilka miesięcy potem, dnia 28 listopada, przyszła na świat córka Jerzego, której nadano imię Georgia - zgodnie z pomorskim zwyczajem nadawania pogrobowcowi imienia ojca. Wdowa po Jerzym, Małgorzata, po licznych perypetiach życiowych zmarła w 1577 roku w wielkim ubóstwie, prawdopodobnie w karczmie przy drodze wiodącej do Gdańska.
Los najmłodszej córki Jerzego I nie był zbyt szczęśliwy. Georgia dzieciństwo spędziła na dworze swego ojczyma Jana, księcia Anhaltu. Gdy miała lat dziesięć, postanowiono wydać ją za jednego z książąt szwedzkich. W końcu wyszła za mąż dopiero w roku 1563 mając lat 32. Jej mężem został Stanisław Latalski - pan na Labiszynie i starosta czluchowski. W ten sposób doszło do spokrewnienia Latalskich z rodem książąt pomorskich, pogłębionego wspólnym wyznaniem luterańskim. Po urodzeniu pierwszego dziecka - córki imieniem Maria Anna - księżniczka pomorska Georgia postradała zmysły i już nigdy nie wróciła do równowagi psychicznej. Umarła w 1574 roku. Zarówno na jej weselu, jak i na smutnej uroczystości pogrzebowej, książęta pomorscy byli reprezentowani przez swych posłów. Córka nieszczęśliwej Georgii - wspomniana już Maria Anna Latalska - wyszła z kolei za Andrzeja Czarnkowskiego. Na jej ślub, który odbył się w dniu 8 sierpnia 1583 roku zaproszono również księcia Jana Fryderyka, który - jako najstarszy z rodu - uprzednio ten związek zaakceptował. Osobiście jednak i tym razem książęta pomorscy nie wzięli udziału w uroczystościach weselnych. W instrukcji poselskiej książę pomorski polecał swemu posłowi, aby przemawiał w języku polskim. Niezależnie od prezentów, książę Jan Fryderyk posłał wówczas swej krewnej jelenia na ucztę weselną. Maria Anna obdarzyła męża licznym potomstwem (trzy córki i trzech synów), ale - podobnie jak jej matka - zmarła w młodym wieku mając zaledwie 31 lat. Wkrótce po śmierci Marii Anny zmarł jej ojciec, Stanisław Latalski, tak że pogrzeb urządzono wspólny. Również i na te uroczystości pogrzebowe książęta pomorscy ograniczyli się tylko do wysłania swych przedstawicieli.
Książę Jerzy był bardzo podobny do ojca z wysokiego wzrostu i niespożytej energii, czym przewyższał brata Barnima. Cechował go też zdrowy rozsądek i umiar w rządzeniu. Wychowany w religii katolickiej, pozostał jej do końca wierny, choć do nowych prądów religijnych odnosił się bez nienawiści i z dużą rezerwą, nie angażując się w prześladowania zwolenników luteranizmu. Na trzy lata przed śmiercią uszkodził sobie jedno oko w wypadku z narowistym koniem. Wypadek z okiem, mimo że pociągnął za sobą osłabienie wzroku, nic nie ujął Jerzemu z uroku zewnętrznego. Jerzy zmarł młodo, w wieku zaledwie 38 lat, pozostawiając z pierwszego małżeństwa z księżniczką Amelią syna Filipa, który od sześciu lat przebywał u swego wuja w Palatynacie. Na wieść o śmierci ojca Filip zaraz przybył do kraju i objął po nim rządy, dzieląc się władzą ze stryjem, księciem Barnimem.
Z charakteru Jerzy przypominał ojca, chociaż brak mu było tej siły woli. Był również wesoły, chociaż na skutek większej ogłady towarzyskiej mniej rubaszny. Jego głównym zawołaniem było hasło: "z radością przez życie". Z bratem różniło go wiele odmiennych cech, co już współcześni w pełni dostrzegli: "Księciu Jerzemu nie brak zdrowego rozsądku, Barnimowi zaś wystarczą piękne kobietki" - powiadano.
Po śmierci brata Barnim uzyskał upragniony dostęp do pełni rządów, gdyż młodociany Filip z uwagi na wiek niewielką mógł odgrywać rolę.
Z pierwszego związku małżeńskiego z Amelią pochodziło troje dzieci. Z drugiego małżeństwa z Małgorzatą, miał jednie córkę. Przypisywano mu również ojcostwo nieślubnego syna Jerzego (Georga) Herza (urodzony po 6 stycznia 1525 roku i przed 23 lub między 19 a 25 stycznia 1530 roku, zmarł w 1623 roku), który był późniejszym pastorem i kaznodzieją w Ryszewku i Kozielicach koło Pyrzyc. Współczesna genealogia podaje w wątpliwość tę filiację.
Żródła:
"Książęta Pomorza Zachodniego" - Zygmunt Boras
"Gryfici książęta Pomorza Zachodniego" - Kazimierz Kozłowski, Jerzy Podralski.
Jerzy I "POMORZE" - biuletyn informacyjny o Pomorzu Zachodnim - Redaktor Naczelny Grzegorz Chmielecki
Georg I. von Pommern-Wolgast w "WORLDHISTORY - Personen der Werltgescichte" tłumaczenie: Bogdan Pietrzyk
książę Jerzy I pomorski w "Geni" tłumaczenie: Bogdan Pietrzyk
20-03-2021