Anna Wazówna (urodzona w Eskilstunie, 17 maja 1568 roku, zmarła w Brodnicy, 6 lutego 1625 roku) herb

Córka Jana III Wazego, księcia finlandzkiego, króla Szwecji i Katarzyny Jagiellonki, córki Zygmunta I "Sterego" Jagiellończyka, króla Polski i wielkiego księcia Litwy.

Regentka Szwecji od 24 lipca 1594 roku do 12 listopada 1596 roku, strosta brodnicki od 1604 roku do 6 lutego 1625 roku i starosta golubski od 1611 roku do 6 lutego 1625 roku.

Anna Wazówna, szwedzka królewna, przybyła do Rzeczpospolitej razem ze swoim bratem - Zygmuntem III Wazą - w 1587 roku, mając 19 lat. Wywierała znaczny wpływ na Zygmunta III, podtrzymując jego pretensje do tronu szwedzkiego. W Polsce przebywała w latach 1587-1589, w 1592 i od 1598 roku na stałe. Do Polski przyjechała już jako protestantka. Po dwóch latach, w 1589 roku wróciła do Szwecji ze względu na niechęć polskiego dworu, na którym uważano, że ma zbyt duży wpływ na króla. Annę zapamiętano - jak wskazują żródła: Anna Wazówna była kobietą dobrze wykształconą, wrażliwą o dużym uroku osobistym, interesowała się nauką, a szczególnie botaniką i ziołolecznictwem. Była niezwykle dobroduszna, inteligentna, dobrze wykształcona - znała aż 5 języków. Postrzegano ją także jako stanowczą i nieustępliwą. Przeciwnicy nazywali ją "upartą heretyczką". Anna Wazówna budziła wiele kontrowersji. Doczekała się aż 3 pogrzebów. Roztaczała opiekę nad emigrantami ze Szwecji i protestantami.

Anna Wazówna urodziła się w 1568 roku w szwedzkiej Eskilstunie jako córka polskiej królewny Katarzyny Jagiellonki i księcia finlandzkiego, późniejszego króla Szwecji, Jana III. Co ciekawe, została poczęta w warunkach więziennych, ponieważ jej rodzice zostali uwięzieni w zamku w Gripsholm przez Eryka XIV, ówczesnego króla Szwecji. Przyszła na świat już na wolności. Sytuacja wyznaniowa w rodzinie Wazów była dosyć nietypowa - matka była katoliczką, ojciec pozostał luteraninem. Początkowo Anna i Zygmunt wyznawali katolicyzm - Zygmunt był wierny ideałom tej religii, jego wiara umacniała się, jednak Anna w 1580 roku przeszła na luteranizm. Nie ma jednej odpowiedzi na pytanie, co zadecydowało o zmianie wyznania. Niektórzy badacze wskazują, że stało się to za sprawą macochy, Gunilli Bielke. Jednak najpopularniejszy pogląd głosi, że kluczowym momentem była śmierć matki Anny - królewna ukryta za kotarą łóżka słuchała rozmów umierającej Katarzyny Jagiellonki ze spowiednikiem. Zasłyszana wizja piekła jako jeziora ognia i siarki miała ją tak przestraszyć, że wpłynęła na jej stopniową, dojrzałą decyzję o zmianie wyznania. Niezależnie od przyczyn konwersji Anny Wazówny można przyjąć, że przemiana była stopniowa, dojrzała i świadoma, gdyż poparta studiami, wskutek których królewna umacniała się w swej nowej wierze.

Anna chorowała przez całe życie. Zmagała się z wieloma problemami zdrowotnymi. Kiedy w 1994 roku otwarto kryptę grobowca królewny, znaleziono jej szkielet. Badania potwierdziły, że należy on do Anny. Andrzej Florkowski, antropolog z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika, zwrócił uwagę na zniekształcony kręgosłup i narośl na czaszce. To odkrycie dało odpowiedź na kilka pytań o choroby Wazówny. Analiza kośćca wykazała, że Anna chorowała na impressio basillaris - wgniecenie podstawy czaszki, które powodowało asymetrię twarzy i wadę postawy.

Nie istnieje dokładny opis wyglądu Wazówny, ale wszystko wskazuje na to, że musiała mieć widoczny garb. Żadne źródła historyczne o tym nie wspominają, więc istnieją opinie, że to schorzenie było skrzętnie ukrywane i tuszowane odpowiednim strojem. Nie ma żadnych wątpliwości, że w ostatnich latach życia królewna bardzo cierpiała. Kolejne badania wykazały, że chorowała na skoliozę idiopatyczną, której przyczyna nie jest znana - najczęściej dotyka kobiety, a pierwsze objawy zaczynają się pojawiać w wieku 10-12 lat. Najpewniej liczne dolegliwości skłoniły Annę do zgłębiania wiedzy medycznej. Interesowała się zielarstwem i ziołolecznictwem, sama wytwarzała leki i hodowała rośliny lecznicze, w Golubiu miała własny ogród. Stosowała niekonwencjonalne metody leczenia. Istnieje pogląd, że Anna Wazówna jako pierwsza zasadziła w celach zdrowotnych tytoń, roślinę dotąd nieznaną w Rzeczpospolitej. Napis nagrobny z sarkofagu z Brodnicy określa ją jako "aptekę dla chorych". Rzeczywiście, w latach 1595-1598, kiedy mieszkała w Stegeborgu, prowadziła aptekę. Dzięki jej wsparciu finansowego powstał w 1613 roku pierwszy polski zielnik. Jego autor Szymon Syreniusz zadedykował go Annie Wazównie. Syreniusz był przyrodnikiem i lekarzem, profesorem Akademii Krakowskiej. Jego zielnik zawierał opisy i rysunki 765 roślin leczniczych oraz recepty ich stosowania.

Mimo licznych planów małżeńskich Anna do końca życia pozostała panną. Bliskie kontakty utrzymywała tylko z rodziną - ciotką Anną Jagiellonką, bratem Zygmuntem i bratankiem Władysławem. Miała niesamowity wpływ na Zygmunta Wazę: towarzyszyła mu, służąc dobrą radą i wsparciem. W 1604 roku została starościną zamku w Brodnicy, a od 1611 roku zamku w Golubiu, gdzie znacznie rozbudowała zamek w duchu renesansu. Zarówno w Brodnicy, jak i w Golubiu uczyniła swoimi rezydencjami stare pokrzyżackie zamki, mocno je przebudowując. Po zachowanym zamku golubskim widać, że zmiany były znaczne. Warownia gotycka została przemieniona w renesansowy pałac, jeden z ciekawszych przykładów architektury w tym stylu w północnej Polsce.

Starostwami administrowała aż do swojej śmierci, tj. do 1625 roku. Anna sprawnie zarządzała starostwami. Znajdowała też czas na swe pasje naukowe i religijne. Utrzymywała kontakty z wieloma naukowcami i artystami, wielu z nich wspomagając swoim mecenatem. Interesowała się przede wszystkim botaniką i ziołolecznictwem, nazywano ja nawet "apteką dla chorych". Przy swoich zamkach zbudowała okazałe ogrody, które nie tylko pełniły funkcje ozdobne, lecz również pozwalały na uprawę ziół. Ciekawostką jest, że to właśnie w Golubiu Anna miała posadzić jako pierwsza w Polsce tytoń (miała go otrzymać od polskiego posła w Turcji, Pawła Uchańskiego). W Warszawie posiadała od 1622 roku własny pałac w miejscu obecnego Pałacu Kazimierzowskiego. Zmarła w Brodnicy w wieku 57 lat.

Wazówna była postacią kontrowersyjną. W Rzeczpospolitej miała wielu przeciwników, którzy chcieli, by powróciła do Szwecji. Nazywano ją "upartą heretyczką" czy omnibus scandalum. Jednak nie brakowało jej sympatyków. Anna słynęła z życzliwości, hojności, dobrego serca. Otaczała opieką potrzebujących, niezależnie od tego, jakiego wyznania byli. Inskrypcja nagrobna wskazuje, że mimo odmiennej religii nigdy nie była wroga katolicyzmowi. W ostatnich latach życia prowadziła ożywioną korespondencję, w której umieszczała informacje na temat swojego stanu zdrowia. Brat Zygmunt. zaniepokojony samopoczuciem Anny, przysyłał do Brodnicy lekarzy, jednak leczenie okazało się bezskuteczne i ta wkrótce zmarła. Istotnym problemem dla króla stała się oczywiście kwestia wyznania siostry. Anna była wielokrotnie namawiana do przejścia na katolicyzm. Również na łożu śmierci próbowano ją nawrócić, jednak królewna zmarła jako luteranka. Wybór Anny był w pełni świadomy i dobrowolny, ale niestety przekreślił szanse na jej pochówek z królewskimi godnościami w Krakowie. Na katolickich cmentarzach nie wolno było chować ludzi nieochrzczonych, obciążonych karą ekskomuniki i heretyków, którzy nie nawrócili się przed śmiercią. Pochówek heretyka w kościele postrzegano jako profanację. By przywrócić świętość miejsca konieczny był obrzęd rekoncyliacji.

I pogrzeb

Anna Wazówna zmarła w 1625 na zamku w Brodnicy i jako członkini rodziny królewskiej powinna spocząć w katedrze wawelskiej. Nie było to jednak możliwe z powodu papieskiego zakazu chowania protestantów na poświęconych katolickich cmentarzach. Jej ciało przez kilka lat przechowywano w jednym z pomieszczeń zamku w Brodnicy. Ciało Anny Wazówny ubrano zatem w drogi strój, przyozdobiono klejnotami i pochowano w podziemiach zamku w Brodnicy w 1625 roku. Do dzisiaj nie jest znana forma jej pogrzebu.

W 1629 roku, podczas opuszczania Brodnicy przez wojska szwedzkie, doszło do splądrowania i profanacji grobu Anny. Według skargi, która dotarła do króla szwedzkiego, zrabowano "klejnot albo dwa". Ówcześnie otwarcie trumny bez pozwolenia było surowo zabronione, za sprofanowanie miejsca pochówku królewny wyznaczono karę śmierci, jednak nie udało się znaleźć sprawców przestępstwa. Tak naprawdę nie wiadomo, co dokładnie zginęło. Kiedy w latach 90. XX wieku otwarto trumnę podczas badań konserwatorskich, oprócz śmieci znaleziono rozrzucone kości. Po ich ułożeniu i skompletowaniu okazało się, że brakuje prawego przedramienia. Czy podczas rabunku razem z klejnotami i kosztownościami zabrano także rękę Wazówny? Historia nie zna odpowiedzi na to pytanie.

II pogrzeb (I) toruński

Toruń od zawsze był miastem niejednolitym pod wieloma względami. Od XVI wieku luteranizm stał się oficjalnym wyznaniem i zdobywał coraz więcej zwolenników. W tym samym czasie żyli obok siebie katolicy i protestanci. Z wiadomych względów ich stosunki zawsze były napięte, prof. S. Salmonowicz nazwał je "niespokojnym współistnieniem". Główną parafią protestancką od 1558 roku stał się, niegdyś franciszkański, kościół NMP. Władysław IV Waza postanowił sprawić ciotce, Annie Wazównie, godny pochówek, na który zasłużyła jako członkini rodu królewskiego. Na to miejsce wybrał właśnie parafię luterańską w Toruniu, która stanowiła miejsce pochówku wielu znakomitych rodów patrycjuszowskich i szlachty. Decyzja o pogrzebie Wazówny w Toruniu świadczy o randze zboru ewangelickiego w dawnej Rzeczypospolitej. Mieszkańcy miasta zdawali sobie sprawę z tego wyróżnienia. Pogrzeb odbył się 16 lipca 1636 roku. Ulice i wnętrze kościoła zostały odpowiednio udekorowane. Na uroczystość przyjechało wielu przedstawicieli rodów protestanckich z całej Rzeczypospolitej.

W kondukcie żałobnym wzięło udział około 1000 osób - uczniowie szkół miejskich z nauczycielami, 100 pastorów, 500 poważanych osób wyznaczonych przez władze miasta, rajcy, urzędnicy, mieszczanie, artyści i najważniejsi goście. Wóz ze szczątkami Wazówny ciągnęło 6 białych koni. Trumnę przykryto srebrnym materiałem, który niosły 24 dziewice w białych sukniach i wiankach z rozmarynu. Pannom towarzyszyło jeszcze 30 młodzieńców z białymi świecami, również odzianych na biało. Biel miała symbolizować nieskazitelność zmarłej. Jak widać, pogrzeb królewny był charakterystyczny dla czasów baroku, kiedy organizacja pochówku była ogromnym przedsięwzięciem, wymagającym dużych nakładów finansowych. Sam król Władysław nie przyjechał na pogrzeb ciotki, a obowiązki powierzył księciu Krzysztofowi Radziwiłłowi. W kościele odbyło się nabożeństwo żałobne ze śpiewami, wygłoszono również mowę pogrzebową.

Ciało złożono , w specjalnie dobudowanym w 1626 w tym celu barokowym mauzoleum przy kościele Najświętszej Marii Panny w Toruniu. Mauzoleum ma formę półkolistej absydy, do której prowadzi barokowy portal, i mieści nagrobek w formie cokołu, na którym wspiera się otwarty sarkofag z umieszczoną na nim leżącą postacią królewny, wyrzeźbioną w alabastrze, a na koniec w kopule mauzoleum zawieszono koronę. Po pogrzebie delegat królewski zaprosił gości na stypę do Ratusza Staromiejskiego. Pochówek Anny Wazówny nie miał tylko osobistego charakteru, było to wydarzenie publiczne, polityczne, religijne. W 1636 roku Marcin Opitz napisał panegiryk ku czci Anny, podkreślający, że nie została ona pochowana po śmierci tak, jak powinno się pochować siostrę samego króla. Pogrzeb w Toruniu był swoistym hołdem i rekompensatą. Trzeba również pamiętać, że brak pozwolenia na pochówek Anny na Wawelu był dotkliwy także dla Zygmunta III Wazy - obrazował osobistą porażkę króla.

III pogrzeb (II) toruński

15 października 1995 roku miał miejsce kolejny, ostatni już pochówek królewny o charakterze ekumenicznym. Miał on znaczenie ekumeniczne. W organizację uroczystości zaangażował się zarówno Kościół Katolicki, jak i Kościół Ewangelicko-Augsburski. W uroczystości tej wzięli udział hierarchowie kościoła katolickiego i kościołów protestanckich Polski i Szwecji. Obecny był przedstawiciel Ojca Świętego, kardynał Edward Cassidy oraz Nuncjusz Apostolski, arcybiskup Józef Kowalczyk, ponadto politycy, uczeni, ludzie świata kultury.

Utworzono specjalny komitet, w którego skład weszli: ksiądz Józef Nowakowski - ówczesny proboszcz parafii NMP, ksiądz Jerzy Molin - ówczesny proboszcz parafii luterańskiej św. Szczepana oraz ludzie nauki: prof. Marian Kallas, prof. Janusz Małłek, Alicja Saar-Kozłowska oraz Piotr Dąbrowski. Pogrzeb był zwieńczeniem prac konserwatorskich, podczas których otwarto i uporządkowano kryptę. Królewna nadal spoczywa w barokowym mauzoleum usytuowanym w północnej ścianie prezbiterium kościoła NMP w Toruniu.


Żródła:

Anna Wazówna - apteka dla chorych czy omnibus scandalum? w "HISTORIA.org.pl"


Anna Wazówna w "TORUŃSKI SERWIS TURYSTYCZNY"


Anna Wazówna